Work-life balance

Czy work-life balance to tylko bajka dla grzecznych dzieci?

Monika Madejska

Harujesz od rana do nocy, żeby związać koniec z końcem, nie mając czasu na spokojną kawę z żoną i zabawę z dzieckiem, a tu co chwila słyszysz hasła “work-life balance” i "slow life". Szlag Cię trafia na miejscu. Zastanawiasz się, kto w dzisiejszym świecie ma czas na leniwe weekendy i wieczory z przyjaciółmi...

Nie dziwi mnie Twoja frustracja. Kilka lat temu też mnie krew zalewała, jak słyszałam podobne teksty. Do dnia, w którym mój organizm pokazał mi “gest Kozakiewicza” i odmówił współpracy w kolejnym super-ważnym spotkaniu z klientem.

Czujesz się szczęśliwy? Spokojny? Spełniony? Masz poczucie, że to, co robisz ma sens i cel? Jeśli tak, to odpuść sobie dalsze czytanie. Jeśli nie to czytaj dalej, nawet jeśli czujesz zwyczajne wkurzenie.

Historia jakich wiele

Leszek. Przedsiębiorca z branży usług specjalistycznych. Żona nauczycielka, córka w wieku nastoletnim. Dom na wsi, samochód. Polska norma. Od kilku lat zapieprza bez przerwy. Bez wolnych weekendów i wakacji. Bo jak tu wziąć wolne, jak jest tyle roboty do zrobienia!

Leszek był stale napięty i nakręcony. Musiał walnąć przynajmniej 2 setki po pracy, aby móc “wylądować” i nawiązać jakiś kontakt z rodziną. Rodziną, która miała do niego wieczne pretensje o brak zainteresowania... Zawalał wszystko, bo przecież praca była ważniejsza. Praca? A może ucieczka w pracę? Wszystko jedno…

Kilka tygodni temu rozmawiałam z jego żoną. Leszek był w szpitalu. Zaczęło się niewinnie – wracał z pracy samochodem i przestał wyraźnie widzieć. Musiał zatrzymać się na poboczu. Minęło kilkanaście minut zanim w pełni odzyskał wzrok. Trochę się podobno przestraszył. Dwa dni po pierwszym epizodzie przyszedł kolejny: stracił równowagę na prostej drodze i upadł. Zasłabł? Nie wiadomo. Dopiero trzecie zdarzenie dało mu do myślenia. W pracy zdrętwiała mu cała ręka i bok ciała. Szczęśliwie, jego współpracownik był na tyle rozgarnięty, że zawiózł go na SOR.

Dzięki “przyjaciołom ze świata medycznego” zrobiono Leszkowi wszystkie badania (łącznie z rezonansem). NIC. Nic kompletnie nie wyszło w badaniach. Dostał tylko skierowanie do okulisty.

Ktoś mu polecił jakiegoś szanowanego lekarza. Poszedł prywatnie. Diagnoza: przewlekły stres.

“To, co się z Panem dzieje, to skutki wyniszczenia organizmu. Zajechał Pan się, Panie Leszku. Ma Pan to wszystko na własne życzenie. Nie zauważył Pan wcześniej sygnałów z ciała, że coś się dzieje niedobrego?”.

Czy Leszek cokolwiek zauważył? Niestety, był zbyt zajęty. Tylko jego żona pamiętała momenty, w których wymiotował obiad. Dzień, w którym wjechał samochodem w bramę przy sklepie. Tygodnie, w których izolował się od niej i od świata.

Leszek się zatrzymał. A raczej życie go zatrzymało. Myślał, że to chwilowe. Że po tygodniu wolnego wróci do siebie. I do pracy. Nie wrócił… Na razie śpi po 14 godzin na dobę i nie jest w stanie myśleć koncepcyjnie. Wegetuje. Jego organizm wyłączył wszystko, co się dało, i stara się zregenerować. Nie wiadomo, ile to będzie trwało.

Jesteś przedsiębiorcą, więc wiesz, że jego firma właśnie przeżywa kryzys. Był tam przecież najważniejszą osobą. Kluczowym zasobem. Osobiście dbał o wszystkie inne zasoby. Biuro, samochody, ludzi. Tylko nie o siebie. Zaniedbał najważniejsze narzędzie pracy – samego siebie.

Najważniejsze narzędzie pracy

Myślisz, że odpoczywanie i dbanie o siebie to zbędny luksus? Nie... To Twój pieprzony obowiązek! Regeneracja to równie ważne zadanie, jak spotkanie z klientem. Twój sen jest tak samo ważny, jak robienie przelewów na wynagrodzenia. Twoja energia jest tak samo cenna, jak pieniądze na koncie firmowym.

Jeśli Ty o siebie nie zadbasz, to nikt tego nie zrobi. Nikt poza Tobą nie jest za to odpowiedzialny. Jeśli Ty zawiedziesz, bo nie zadbasz o siebie, to kto zadba o Twoją firmę? Kto zadba o rodzinę? Myślisz, że jesteś taki dzielny, bo harujesz po 14 godzin na dobę dla swojej firmy i rodziny? To nie bohaterstwo tylko głupota. I nieumiejętność poukładania firmy tak, aby to wszystko funkcjonowało bez tak ogromnych kosztów po stronie Twojej i bliskich Tobie ludzi.

Jeśli czujesz teraz frustrację, bo nie widzisz wyjścia ze złotej klatki, którą sobie zbudowałeś, to jest mi przykro. Ale nie przepraszam. Wiem, że tylko silne emocje mają moc dokonywania zmian.

Chcę byś dokonał zmian – w postrzeganiu siebie oraz swojej firmy. Nie chcę natomiast, byś wszystko rzucił i wyjechał do Puszczy Białowieskiej przytulać drzewa. Zostań. Zatrzymaj się i przemyśl poniższe pytania.

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)
(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)

Dbaj o siebie jak o samochód

Cisnąłbyś gaz do dechy w samochodzie, aby jechał dalej na pustym baku? No nie! To nielogiczne. A zmuszasz siebie do pracy bez wystarczającej ilości snu? Tankujesz na podejrzanych stacjach z niejasnym źródłem paliwa? Wątpię… A wrzucach do ust śmieciowe jedzenie nie mające żadnej wartości dla Twojego ciała i umysłu? Robisz co roku przegląd samochodu i wymieniasz na wiosnę olej i filtry? No, ba! A kiedy ostatnio robiłeś sobie pełne badania i sprawdzałeś, dlaczego kręgosłup Cię boli?

Dbaj o siebie jak o przyjaciela

Co robisz, kiedy Twój przyjaciel poniósł porażkę? Pocieszasz go, wspierasz, jesteś wyrozumiały?

Co mówisz w myślach do siebie, kiedy ponosisz porażkę?

Co robisz, kiedy Twój przyjaciel ma problem? Oferujesz pomoc, podnosisz na duchu?

Co robisz dla siebie lub ze sobą, kiedy masz problem?

Co robisz, gdy widzisz, że Twój przyjaciel czuje się przytłoczony życiem? Zapraszasz go na drinka i przypominasz, jak wiele osiągnął?

Co robisz, kiedy Ty czujesz się przytłoczony życiem?

Dbaj o siebie jak o dziecko

Czymś typowym w wychowaniu 2-xlatka jest stały dobowy harmonogram. Posiłki są mniej więcej o tych samych porach. Sen również rozpoczyna się i kończy podobnie każdego dnia. No i są drzemki w ciągu dnia!

Dlaczego rodzice starają się karmić dziecko regularnie i dawać mu jak najwięcej snu? Dla świętego spokoju! Bo jak dziecko jest głodne albo niewyspane, to trudno z nim wytrzymać. Płacze, jęczy, marudzi… jest nie do zniesienia. Dostarczanie mu regularnie pożywienia i snu to absolutne minimum, aby maluszek był znośny.

Myślisz, że z Tobą jest inaczej, bo jesteś dorosły, masz własną firmę i rodzinę? Naprawdę?

A jaki jesteś, jak jesteś głodny? Podpowiem Ci: zły!

A jakim jesteś mężem i szefem, jak jesteś niedospany? Odpowiedź: fatalnym.

A jakie podejmujesz decyzje, gdy jesteś zły, przytłoczony pretensjami innych i niewyspany? No zgadnij…

To, co różni Cię od 2-latka to samokontrola. Potrafisz powstrzymać się przed ujawnieniem złości oraz zmusić się do pracy pod wpływem zmęczenia. Niestety potrafisz to robić tylko do czasu, kiedy masz energię. Kiedy energii brakuje, kończy się również Twoja siła woli. A zaczynają kłopoty.

Energia jest wszystkim

Nie zarządzaj czasem ani stresem. Zarządzaj swoją energią. Dysponujesz 4 obszarami, w których możesz tracić albo odzyskiwać energię: ciało, umysł, emocje i duch (sens). Genialnie opisał je Tony Schwartz w książce Taka praca nie ma sensu. Poniżej grafiki z książki, które przejrzyście obrazują poszczególne obszary.

Wykres Wykres Wykres Wykres

Zakładając, że masz poczucie sensu tego, co robisz, kluczowy staje się obszar regeneracji, czyli ciało. Te układy wzajemnie na siebie oddziaływują. Dlatego kiedy jesteś zmęczony, jesteś również niecierpliwy, a Twoja uwaga rozproszona. Natomiast kiedy masz “bak zalany do pełna na renomowanej stacji benzynowej”, Twoje relacje z ludźmi, skuteczność w pracy oraz pomysłowość w rozwiązywaniu problemów jest na najwyższym poziomie.

Największym wyzwaniem we właściwym zarządzaniu energią są Twoje dotychczasowe błędne przekonania i wynikające z nich przyzwyczajenia.

Błędne przekonania

Przekonania to coś, w co wierzysz, że jest prawdą. Nie musisz być tego świadomy. Widać to natomiast w Twoim zachowaniu i postawie. Możesz pracować bez wytchnienia i odpoczynku, bo przecież “na chleb trzeba ostro harować”, “życie jest ciężkie”, “bez pracy nie ma kołaczy” itd.

Mądrzej jest nabyć przekonania ludzi, którzy osiągnęli sukces i przy tym nie pogrążyli swojego zdrowia i rodziny. Mówię tu o ludziach z Waszego grona, grona Coraz Lepszych Przedsiębiorców, z którymi mam zaszczyt pracować. Oto, jak myślą i działają Ci z Was, którzy właściwie rozumieją istotę work-life balance. Poniżej 10 przekonań oraz sposobów funkcjonowania przedsiębiorców, którzy zaimponowali mi swoimi zawodowymi i osobistymi sukcesami:

  1. Zamiast harować w firmie, pracuję nad firmą. Tworzę systemowe rozwiązania i je stale doskonalę.
  2. Dużo śpię (7,5 h w nocy) oraz czasem w dzień. Jak się prześpię, to potem lepiej wykonuję swoją pracę.
  3. Odpoczywam będąc z rodziną. To dla mnie relaks, a nie obciążenie. To kwestia sposobu myślenia.
  4. Wyciszam się (modlę, medytuję), aby mieć świeży umysł i podejmować lepsze decyzje.
  5. Wolę odczuwać spokój zamiast nakręcenia. Piję zieloną herbatę zamiast kolejnej kawy.
  6. Wolę zrobić jedną strategiczną rzecz, niż 10 zadań nie mających znaczenia.
  7. Wyłączam telefon i Internet, gdy myślę i planuje rozwój firmy.
  8. Spotkania z ludźmi planuję na popołudnie. Rano jest najlepszy czas na myślenie i planowanie.
  9. Używam techniki pomodoro do zadań, za którymi nie przepadam (np. tworzenie procesów i procedur).
  10. Zamawiam zdrowe jedzenie i jem mniej więcej o stałych porach.

Zwróć uwagę, że to nie są jakieś wyrafinowane techniki i metody. To proste, dostępne dla każdego rozwiązania. Sposoby, które nie wymagają żadnych nakładów finansowych, ani nadzwyczajnej logistyki. Wymagają natomiast wyjścia ze strefy komfortu i zmiany przyzwyczajeń.

Możesz tej znamy dokonać teraz, zanim podzielisz los Leszka. Możesz jej dokonać małymi krokami, nie musisz wywracać swojego życia do góry nogami.

Leszek zaczął od snu i rezygnacji z alkoholu. Nie było to łatwe, nie oszukujmy się. Skorzystał nawet z pomocy hipnoterapeuty, aby ułatwić sobie proces odstawienia alkoholu. Wiesz, co mówi teraz jego żona? Że odzyskała męża. Że on jest w końcu “obecny” w ich życiu.

Leszek zatrzymał się na środku autostrady, po której pędził 200 km/h. Teraz stoi, rozgląda się po zgliszczach i ocenia straty. Widzi wszystko znacznie wyraźniej. Widzi więcej. Lepiej dostrzega, co jest ważne, a co trywialne. Nie chce już wracać do tego, co było. Do życia na automatycznym pilocie. Wziął stery w swoje ręce i spokojnie patrzy przed siebie.

Chcesz więcej takich inspirujących treści?

Zapisz się na "prawdopodobnie najlepszy" (zdaniem Czytelników) newsletter biznesowy w Polsce!

Monika Madejska

Coraz Lepszy Ekspert Rozwoju Talentów - pomaga małym i średnim przedsiębiorcom odkrywać ich mocne strony i na ich bazie budować skuteczne firmy. Rozwiązuje problemy z zarządzaniem sobą oraz ludźmi w biznesie. Specjalistka w dziedzinie przeciwdziałania wypaleniu zawodowemu.