Work-life balance

Stres w życiu przedsiębiorcy – jak sobie z nim poradzić? [część 1]

Monika Madejska

A może by tak rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady…?

A może by tak wrócić na etat i mieć wszystko w du…?

A może by tak odpuścić sobie wszystkie ambicje i żyć skromnie z dnia na dzień?

Przychodzi dzień, kiedy te pytania automatycznie przemykają przez Twoją głowę. Czasem jesteś ich bardziej świadomy, innym razem ledwo je zauważasz. Niekiedy zaczynasz się zastanawiać: Po co to wszystko? Czy nagroda jest tego warta? To tak wiele kosztuje… tyle stresu i napięcia… tyle lęku i niepokoju… tyle niepewności i przekraczania własnych, fizycznych i psychicznych granic wytrzymałości…

Prowadzenie firmy to jedna z najtrudniejszych dróg, jaką mogłeś wybrać. Razem z rolą przedsiębiorcy wziąłeś na siebie tak wiele problemów i tak ogromną odpowiedzialność, że stres stał się stałym, niemal naturalnym elementem Twojego życia.

Właśnie dlatego stworzyłam dla Ciebie ten cykl artykułów. Dziś opowiem Ci, dlaczego Twoje ciało tak kiepsko radzi sobie ze stresem. Pewnie pomyślałeś, że z kolejnych części dowiesz się, jak zwalczyć stres, prawda? Nic z tych rzeczy. Zdradzę Ci natomiast, jak nim zarządzać, by stał się Twoim sojusznikiem, a nie wrogiem.

Przeczytaj, a zrozumiesz lepiej:

  • dlaczego stres jest z natury dobry i jak nam pomagał przez setki tysięcy lat,
  • dlaczego dawniej ludzie lepiej radzili sobie ze stresem,
  • dlaczego umysł, próbując Ci pomóc, naraża Cię na długotrwały stres,
  • dlaczego Bieszczady nie uchronią Cię przed stresem.


Walka ze stresem nie ma sensu

Stres z Tobą zostanie. Będzie Ci towarzyszył na każdym kroku, na każdym etapie budowania firmy. Będzie zmieniał swoje oblicza, modyfikował natężenie i transformował do bólu głowy czy kręgosłupa. Ale będzie. Zawsze z Tobą, do końca Twoich dni jako przedsiębiorcy.

Czy jest sens walczyć z czymś, co stało się Twoją drugą skórą? Czymś tak codziennym i oczywistym jak stres w życiu przedsiębiorcy?

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)

Walka ze stresem nie ma sensu. Wiara w to, że kiedyś przyjdzie dzień, w którym „w końcu będziesz mógł odpocząć”, jest iluzją. Gdybyś chciał odpoczywać, to nie brałbyś się za prowadzenie firmy.

Nie walcz zatem ze swoim naturalnym wrogiem. Poznaj go, zrozum, a potem zacznij z nim współpracować. Współpracuj i zarządzaj tą relacją. Ty i Twój stres tworzycie jedną z najważniejszych relacji w Twoim życiu. Relacji, która może rozwijać się w miarę harmonijnie i całkiem bezpiecznie.

Nie da się jednak zarządzać czymś, o czym się nie wie, że istnieje. Poznajmy więc fundamenty relacji Twojej i mechanizmu stresu.

Stres krótkotrwały – pomocnik łowcy zbieracza

Jest 2019 rok. Od 30 lat bardzo dynamicznie rozwija się technologia i informatyzacja. Żyjesz w Polsce, w której niemal każdy ma dostęp do komputerów i internetu. Bycie podłączonym do sieci przez całą dobę na nikim nie robi już wrażenia. Na nikim oprócz… Twojego ciała.

Wyobraź sobie linię czasu, która biegnie od dzisiaj wstecz, aż do ery paleozoicznej jakieś 10 mln lat temu. Wtedy właśnie, na poziomie biologicznym, ukształtował się Twój mechanizm stresu. To, jak dzisiaj twoje ciało reaguje na bodźce stresowe, zostało ukształtowane (i utrwalone) przez 100 tysięcy pokoleń.

Mechanizm stresu, którym dzisiaj dysponujesz, kształtował się w zupełnie innych realiach. Jakie one były? Ludzie bardzo dużo się ruszali ze względu na dostępność pożywienia. Wszyscy żyli zgodnie z naturalnym światłem – szli spać o zmroku, wstawali o świcie. Jedli to, co znaleźli lub upolowali. Zwykle nie za dużo i nie za często.

Łowca zbieracz odczuwał stres dokładnie wtedy, kiedy powinien – w sytuacji zagrożenia życia. W momencie, kiedy polował na niebezpieczne zwierzę lub przed nim uciekał, czy w chwilach, gdy była susza, a wraz z nią brakowało pożywienia. Mechanizm stresu powstał po to, aby przetrwać najtrudniejsze chwile i zachować życie.

W chwili silnego stresu:

  • ciało przekierowuje energię tam, gdzie jest ona potrzebna:
    • do rąk, kiedy musimy walczyć,
    • do nóg, kiedy trzeba uciekać;
  • organizm pobiera energię z organów, które nie są krytyczne dla zachowania życia, czyli:
    • z kory nowej odpowiedzialnej za koncepcyjne myślenie,
    • z układu pokarmowego,
    • z narządów rozrodczych.

Po co komu rozmyślać, trawić czy rozmnażać się, kiedy nasza egzystencja jest zagrożona?

Taki „tryb awaryjny” naszego organizmu nie może jednak trwać wiecznie… Tylko krótkotrwały i rzadki stres nie jest dla naszego ciała problemem.

Potrafimy świetnie sobie z nim radzić od przeszło 100 tysięcy pokoleń. I przez te 10 mln lat w taki sposób był wykorzystywany – okazjonalnie, do ochrony życia i zdrowia. Zawsze przez stosunkowo krótki czas, bo albo ktoś uciekł od zwierzęcia, albo zwierzę go zabiło. Albo susza minęła, albo ludzie umarli z głodu. Tak czy inaczej – stres nie trwał wiecznie. Był silny i krótki, ale przez miliony lat nie był przewlekły.

Dziś jest inaczej.

Kiedyś vs dziś

Mechanizm stresu kształtował się w okolicznościach dalece innych niż te, w których dzisiaj żyjemy.

  • Inna dieta

Nawet sposób odżywiania, mający ogromne znaczenia dla radzenia sobie ze stresem, zmienił się w sposób rewolucyjny. Przeszło 100 tysięcy pokoleń żywiło się tłuszczem, mięsem i zebraną zieleniną. Owoce, czyli cukier, były mocno okazjonalne. W ogóle nie było zbóż, nie mówiąc już o modyfikowanej genetycznie pszenicy.

Dwa tysiące lat temu rolnictwo wywróciło ten model do góry nogami. Zaczęliśmy jeść w dużych ilościach zboża oraz węglowodany proste (cukier). Dla układu trawiennego, w tym flory jelitowej, to rewolucyjna zmiana zasad gry. Inne enzymy i mikroby są potrzebne do trawienia tłuszczu, a inne do rozprawienia się z węglowodanami ze zboża uprawnego.

Wiesz, ile nasz organizm potrzebuje czasu, aby dostosować się do tak diametralnych zmian? Co najmniej 40 tysięcy lat! A minęły niespełna 2 tysiące. To nie więcej niż pyłek na linii czasu naszego gatunku.

  • Inny rytm dobowy

Jeszcze 120 lat temu w domach i na ulicach paliły się naftowe lampy. Dostęp do światła był znacznie większy niż za czasów paleozoicznych, ale nadal pozwalał zachować naturalny rytm dobowy wyznaczany wschodem i zachodem słońca. To wszystko zmieniło się wraz z wynalezieniem żarówki przez znanego Ci Thomasa Edisona.

Ten amerykański wynalazca miał świadomość „rewolucji świetlnej”, którą zapoczątkował, ale nie sądzę, by wiedział, że wraz z nieograniczonym dostępem do światła zapoczątkował erę funkcjonowania wbrew ludzkiemu rytmowi dobowemu.

Upowszechnienie oświetlenia elektrycznego umożliwiło człowiekowi aktywność o dowolnych porach w ciągu doby. I tym samym bezpowrotnie zakończyło praktykowaną przez miliony lat regenerację ludzkiego organizmu w porze wieczornej i nocnej.

  • Inny tryb życia

Gdzieś w międzyczasie przestaliśmy również pracować dla samego przetrwania. Kiedyś wystarczyło 3 godziny dziennie, aby mieć co jeść, zabezpieczyć schronienie i mieć co na siebie włożyć. Przez miliony lat ludzie nie pracowali więcej, niż to było konieczne. Mieli mnóstwo wolnego czasu na regenerację, zabawę i budowanie relacji z najbliższymi.

To, że dziś pracujemy wiele godzin dziennie i załatwiamy 150 spraw tygodniowo, nie jest dla nikogo bohaterstwem. Jest naturalne i pożądane. A jeszcze pół wieku temu tyle spraw, ile dzisiaj ogarniamy tygodniowo, człowiek załatwiał przez całe swoje życie.

Myślisz, że Twój organizm zdążył zaadaptować się do tak szybkich i rewolucyjnych zmian? Nie, oczywiście, że nie. Nasz współczesny „naturalny” i oczekiwany styl życia jest zupełnie sprzeczny z naszą biologiczną spuścizną. Ignorowanie tej sprzeczności może się skończyć dramatycznie...

Stres przewlekły – największe „osiągnięcie” współczesnego człowieka

Twoje ciało, choć okryte odzieżą produkowaną za pomocą niemal kosmicznej technologii, niewiele się różni od półnagiego i owłosionego łowcy zbieracza. Z biologicznego punktu widzenia jesteście prawie tacy sami. Ale to prawie robi ogromną różnicę…

  • Inna budowa mózgu

Kora mózgowa, odpowiedzialna za wyobraźnię i zdolności do myślenia abstrakcyjnego, jest niejako współczesnym wynalazkiem. Nasi pradawni przodkowie nie mieli jej rozwiniętej w takim stopniu jak my. Wynika to chociażby z ilości bodźców, jakie człowiek przyjmował od dnia narodzin kiedyś i dzisiaj.

No dobra, ale jaki to ma związek ze stresem?

Dla naszego umysłu nie ma większego znaczenia, czy to, co widzi, istnieje naprawdę czy tylko na ekranie telewizora bądź w wyobraźni. Dla niego to jedno i to samo.

Dowody?

Czujesz strach, kiedy oglądasz horror w telewizji. Uśmiechasz się, gdy przypomnisz sobie zabawną scenkę z przeszłości. Czujesz podniecenie, fantazjując o bliskości z osobą, której pożądasz. Boisz się, gdy wyobrazisz sobie, że Twoim bliskim mogłoby stać się coś złego.

  • Czy horror w telewizji zagraża Twojemu życiu? Nie. A jednak się boisz.
  • Czy zabawna scenka z przeszłości odgrywa się teraz w rzeczywistości? Nie. A jednak się uśmiechasz.
  • Czy czujesz dotyk i zapach osoby, z którą kochasz się w wyobraźni? Nie. To dlaczego czujesz podniecenie?
  • Czy tu i teraz Twoim bliskim dzieje się coś złego? Nie. To po co ten strach o nich?

Umysł nie odróżnia rzeczywistości od fikcji. Nie odróżnia realnych wydarzeń od tego, co widzi na ekranie komputera. Nie wie, że spotkanie z kontrahentem, któremu zalegasz płatności, nie mieści się w kategorii „zagrożenie życia”. Umysł nie wie, że coś, co mu pokazujesz na ekranie lub w wyobraźni, nie jest realną rzeczywistością.

Dlatego pomaga Ci, jak tylko może, i uruchamia mechanizm stresu za każdym razem, kiedy pokazujesz mu zagrożenie. Służy Ci, jak tylko potrafi najlepiej, wyrzucając kortyzol i adrenalinę do twoich mięśni, abyś mógł poradzić sobie z zagrożeniem życia. Tyle że zagrożenia życia nie ma… jest co najwyżej zagrożenie reputacji…

Pradawny człowiek żył tylko „tu i teraz”. Nie w swoim umyśle, który potrafi podróżować w czasie i przemieszczać się dowolnie w przeszłość i przyszłość. Ty być może żyjesz tylko w swoim umyśle. Żyjesz w swojej własnej głowie.

  • Kiedy jedziesz samochodem, jesteś w przyszłości – planujesz kolejny tydzień pracy.
  • Kiedy leżysz wieczorem w łóżku, myślisz o tym, co powiedziałeś na zebraniu 9 godzin wcześniej.

Gdzie zatem jesteś? W samochodzie i łóżku czy w biurze lub na zebraniu?

Twoje ciało jest w samochodzie i łóżku, lecz twój umysł podróżuje w czasie. I niestety najchętniej podróżuje do miejsc, które uruchamiają w Tobie mechanizm stresu. Automatycznie przywołuje wszystkie sytuacje, które uznałeś za zagrożenie: niepochlebnego maila od klienta, wiadomości w mediach o nowej ustawie krępującej swobodę gospodarczą czy informację o blokadzie na koncie firmowych zakupów.

Kiedyś życie człowieka musiało być realnie zagrożone, aby uruchomić mechanizm stresu. Dzisiaj wystarczy ekran komputera.

Dzień bez stresu nigdy nie nadejdzie, ale…

Musisz mieć świadomość, że liczba bodźców stresogennych jest dla twojego organizmu tak przytłaczająca i powszechna, że nie sposób uniknąć stresu i napięcia.

Nie ma możliwości, abyś doświadczył dnia, w którym tego stresu nie będzie. Nawet jeśli zamkniesz firmę i wyjedziesz w Bieszczady, nie odetniesz się zupełnie od źródeł stresu. Będzie z Tobą Twoja głowa, a w niej umysł, który zestresuje ciało choćby po obejrzeniu codziennych wiadomości.

Konieczna jest inna strategia, aby radzić sobie z czymś, co jest nieuniknione! Sposób myślenia i działania dotykający kilku płaszczyzn jednocześnie. Metoda zarządzania stresem uwzględniająca zarówno uniwersalne aspekty, jak i Twoje indywidualne preferencje.

Tę strategię zarządzania stresem nazwałam „3R”. Jej szczegółowe założenia poznasz już niebawem – w kolejnych częściach tego artykułu.

Monika Madejska

Coraz Lepszy Ekspert Rozwoju Talentów - pomaga małym i średnim przedsiębiorcom odkrywać ich mocne strony i na ich bazie budować skuteczne firmy. Rozwiązuje problemy z zarządzaniem sobą oraz ludźmi w biznesie. Specjalistka w dziedzinie przeciwdziałania wypaleniu zawodowemu.