Inspiracje

Jak założyć i prowadzić grupę na Facebooku – porady dla przedsiębiorców i nie tylko

Maciej Wojtas

Poświęciłem grupom na Facebooku parę tysięcy godzin życia. Prowadząc je, uczyłem się tak naprawdę na żywym organizmie. Popełniłem przy tym masę błędów. Dziś podzielę się swoim doświadczeniem z tymi, którym mocno chodzi po głowie założenie swojej pierwszej grupy.

Czym różni się fanpage od grupy?

Zacznę od wyjaśnienia tej właśnie kwestii. Posługując się analogiami z branży handlowej, można powiedzieć, że fanpage przypomina sklep, w którym sprzedawca podaje towar klientom, ale ci mogą go co najwyżej skomentować. Natomiast grupa to bazar, w którym każdy handluje z każdym i wszyscy komentują wszystko, co się rusza.

Gołym okiem widać, że dzięki temu, iż każdy członek grupy może być autorem posta, liczba interakcji będzie w tym miejscu nieporównanie większa niż na fanpage’u. Więcej interakcji to więcej komentarzy i reakcji, a to oznacza jeszcze więcej powiadomień, które trzeba sprawdzić. W efekcie ludzie, chcąc nie chcąc, spędzają w grupach naprawdę sporo czasu. Czyli robią to, o co dokładnie właścicielom tego amerykańskiego serwisu chodzi.

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)
(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)

Dlaczego ludzie rzucili się na grupy?

Wielu zauważyło, że zasięg ich firmowych fanpage’ów zaczyna spadać do zupełnie nieakceptowalnego poziomu. Równocześnie tu i ówdzie pojawiały się informacje, że zasięgi grup są o niebo lepsze, a każdy post dociera do naprawdę sensownej liczby odbiorców – i to za darmo. A kiedy sam Facebook ogłosił, że będzie wspierał to narzędzie, stało się jasne, że nie ma się nad czym dłużej zastanawiać.

Dlaczego założyłem grupę?

Dla żartu i z chęci eksperymentowania. W razie niepowodzenia planowałem ją od razu skasować. Nie byłem absolutnie do niczego przygotowany. A już szczególnie na sukces, który naprawdę mnie zaskoczył. Nie miałem nawet pomysłu na nazwę dla swojej grupy. Wstawiłem tymczasową całkowitą prowizorkę, która istnieje do dziś. Jakiś czas później założyłem jeszcze dwie kolejne grupy, które następnie porzuciłem (rzucając na pastwę losu).

Najważniejsze pytanie, zanim klikniesz „załóż grupę”

Zakładając swoją pierwszą grupę, popełniłem pierwszy i chyba najważniejszy błąd: nie ustaliłem celu jej istnienia. Nie skonkretyzowałem tego, dokąd ma ona zmierzać i co chcę z nią lub dzięki niej osiągnąć. Nie zadałem sobie pytania: „dlaczego?” – dlaczego tak naprawdę to robię. Więc jeśli zastanawiasz się nad uruchomieniem swojej pierwszej grupy, poświęć swój czas na znalezienie odpowiedzi na to cholernie ważne pytanie.

Dlaczego „dlaczego” jest tak ważne?

Bo pozwala wytyczyć ramy Twojej działalności. Bez precyzyjnie obranego kursu grupa będzie dryfować od przypadku do przypadku. Od postów o kotkach do postów o niczym. Jednak sam cel to nie wszystko. Równie ważne jest określenie charakteru przyszłej grupy.

Dwa rodzaje grup

Z moich obserwacji wynika, że istnieją dwa rodzaje grup. Pierwsze są stricte „problemowe”. Zajmują się wyłącznie rozwiązywaniem jakichś kwestii. Drugie mają to samo plus coś jeszcze: zżytą społeczność, której wartości nie da się przeliczyć na pieniądze. Bo prawda jest taka, że nie da się zwieźć ciężarówkami ludzi na Facebooka, żeby stworzyli coś naprawdę wartego uwagi. Grupa musi mieć swojego dobrego ducha. Tym duchem bywa na początku głównie administrator, ale z czasem mogą go wspomóc niektórzy bardziej charyzmatyczni członkowie.

Istnieje też trzeci rodzaj, o którym dowiedziałem się niedawno: zamknięte grupy, które zakładane są dla pracowników danej firmy. W tym przypadku medium to jest wykorzystywane na przykład jako kanał szybkiego przekazywania informacji pochodzących z góry.

Masz już cel? Pomyśl o strategii

Na początek niech to będzie harmonogram postów na najbliższy tydzień albo miesiąc. Niech każdy dzień będzie poświęcony innemu tematowi. Grupy mają to do siebie, że aby dojść do momentu, w którym jej członkowie zaczną z własnej woli publikować swoje posty (nie mam tu na myśli spamu reklamowego, bo ten pojawia się samoistnie), trzeba najpierw włożyć sporo pracy. Prawda jest taka, że większość ludzi woli konsumować treści niż je tworzyć. Grupy nie są tu żadnym wyjątkiem.

Posty członków grupy

Każda osoba przychodzi do grupy z jakiegoś powodu. Ma jakiś interes: szuka pomocy albo rozrywki, chce się czymś pochwalić albo coś zareklamować. Pytanie: na ile warto otwierać się na inicjatywy członków – jest trudne. Każdy powinien sam zadecydować o tym, ile wolności chce pozostawić współtwórcom grupy (bo członkowie są de facto takimi właśnie współtwórcami, nie można o tym zapominać).

Kiedy grupa wygląda na martwą?

Kiedy przypomina sklep w galerii handlowej, w którym oprócz ekspedientki nie ma nikogo. Na marginesie: lubisz wchodzić do takich sklepów? Czy czujesz się raźniej, jeśli widzisz w nim parę innych osób? :-) Grupa jest praktycznie w stanie agonalnym, kiedy zaplanowane posty pojawiają się z zabójczą regularnością, ale nikt nie chce albo nie ma odwagi ich skomentować.

Dlatego warto zadbać o to, żeby jak najszybciej po opublikowaniu posta pojawił się pod nim jakikolwiek komentarz albo przynajmniej reakcja. To ważne również z innego powodu: im szybciej taka reakcja się pojawi, tym większy będzie zasięg posta.

Zasięg postów

Zauważyłem, że w przypadku grup funkcjonują podobne mechanizmy jak na całym FB. Czyli, mówiąc generalnie: FB nie lubi, kiedy użytkownik porzuca ten serwis. Dlatego posty zawierające linki do zewnętrznych stron mają gorsze zasięgi od tych tekstowych lub tekstowo-obrazkowych. Oczywiście najmilej widziane są filmy wgrywane wprost na tę platformę.

Czy wielkość grupy ma znaczenie?

Bardzo ciekawą kwestią jest to, co dotyczy liczebności grupy. To oczywiste, że marzeniem każdego założyciela będzie przyciągnięcie jak największej rzeszy ludzi. Na niektórych internautów sama liczba członków działa jak magnes. Chętniej dołączą do grupy liczącej 1000 niż tej, która skupia 100 osób. Okazuje się jednak – co przerobiłem osobiście – że wraz z rozrostem grupy kurczy się chęć członków do swobodnego wypowiadania się. To naturalne, że lepiej czujemy się w kameralnym gronie niż wśród tysięcy ludzi, których kompletnie nie znamy.

Zbyt mała grupa sprawia, że jej członkowie kiszą się we własnym sosie. Zbyt duża – przypomina anonimowe blokowisko.

Co może pójść nie tak?

Wszystko.

Grupa składa się z kilku kluczowych elementów:

  • nazwy,
  • administratora / animatora,
  • członków,
  • atmosfery.

Każdy może przyczynić się zarówno do sukcesu grupy, jak i do jej klęski. Jeśli w nazwie nie będzie słów kluczowych – nikt grupy nie znajdzie. Jeśli nazwa będzie mdła jak zupka brokułowa dla niemowlaka – nikogo nie przyciągnie. Jeśli administrator nie będzie miał czasu dla swojego „dziecka” – grupa obumrze śmiercią naturalną. Jeśli do grupy przenikną hejterzy i trolle – rozwalą ją od środka.

Na co nie warto zwracać uwagi?

Tak jak pośrednio sugerowałem już wcześniej – na wielkość grupy. A co za tym idzie, również na fakt odchodzenia z niej ludzi. To zupełnie naturalny proces. Teraz łatwo mi tak mówić, ale sam przez długi czas bardzo przeżywałem każde odejście. Przyjmowałem je zbyt osobiście. Zamiast cieszyć się z setek czy tysięcy, które pozostały w grupie, martwiłem się odejściem pojedynczych osób. Szukałem przyczyn tego stanu rzeczy – w sobie („a może moje posty są mało interesujące?”, „a może kogoś obraziłem?”, „a może nie nadaję się na administratora?” i tak dalej).

Nie warto też skupiać się zanadto również na statystykach. Lepiej dołożyć starań, żeby grupa stała się najbardziej przyjazną strefą na Facebooku, a statystyki zrobią się same. Łatwo mi teraz tak pisać, ale swego czasu przesiadywałem naprawdę długo w grupowym panelu statystyk, „rozkminiając” wszystkie pojawiające się tam liczby.

Czego trzeba się nauczyć?

Panowania i banowania. To właściwie to samo :-) Dobry admin potrafi bez mrugnięcia okiem wyrzucić kogoś z grupy. Mnie zajęło chyba z rok, żeby do tego dojrzeć. Nie wyobrażałem sobie, że można jednym kliknięciem, ot tak, „zlikwidować” człowieka. Kłóciło się to z moimi wolnościowymi poglądami. Dopiero po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że jedna osoba jest w stanie skutecznie zepsuć atmosferę w grupie. A atmosfera, choć pozornie jej nie widać, jest największą wartością w tego rodzaju wirtualnych społecznościach. Następstwa opieszałości administratora mogą być takie, jak w przypadku choroby, na którą lekarz (z dobrego serca) przymyka oko.

Bez czego nie warto ruszać?

Dziś już wiem, że bez regulaminu. Spis zasad obowiązujących w grupie ludzi, w której każdy ma swoje racje, poglądy i przede wszystkim interesy (jawne lub nie) – to absolutna podstawa. Moim zdaniem, najważniejsze w regulaminie są punkty dotyczące tego, czego nie można w grupie robić i co grozi za złamanie zakazu. Są o wiele bardziej istotne od części poświęconej rzeczom, które wolno i wypada w grupie robić.

Pułapki czyhające na założyciela / administratora grupy

Z grupami na FB jest jeden problem, o którym nie miałem pojęcia. Otóż założyć je jest niezwykle prosto. Wystarczy parę kliknięć. Natomiast zakończyć ich działalność, szczególnie jeśli jej członkowie naprawdę zżyli się ze sobą i przyzwyczaili do jej obecności w sieci – nie jest już tak prosto. Dlatego uważam dziś, że grupa to przedsięwzięcie obliczone na długie miesiące, a patrząc bardziej realnie – na lata.

W związku z tym, że grupa jest przygodą dla długodystansowców, to od razu pojawia się kolejny problem: kwestia wypalenia administratora / animatora. Szczerze mówiąc, przez długi czas miałem codziennego stresa, ponieważ obawiałem się, że nie zdołam wymyślić nowego postu (postów) na kolejny dzień. Jak sobie z tym poradzić? Najprościej jest chyba zatrudnić nowego admina :-) Ewentualnie poprosić członków grupy o pomoc i wyrozumiałość. Ludzie, wbrew pozorom, lubią pomagać innym i wykazują się otwartością.

Trzecią pułapką jest pokusa, by molestować członków grupy nadmierną liczbą postów reklamujących nasze produkty lub usługi. Na dłuższą metę takie działanie przynosi więcej strat niż pożytku. .

Czy warto teraz zakładać grupę?

Ktoś gdzieś kiedyś złośliwie powiedział, że w dzisiejszych czasach więcej ludzi pisze książki, niż je czyta. Z grupami jest podobnie. Nadal mnożą się jak grzyby po deszczu. A ludzi, których można by było do nich zaprosić, nie przybywa niestety w aż tak szybkim tempie.

Wydaje mi się, że mimo wszystko nadal jeszcze warto to robić. Przynajmniej dopóty, dopóki zasięgi grup nie spadną do jakiegoś kompletnie nieakceptowalnego poziomu.

W jakiej sytuacji warto założyć swoją grupę?

Oczywiście powodów może być cała masa. Moim zdaniem najważniejsze są poniższe trzy:

  • kiedy chcesz działać na FB, ale nie zadowalają Cię zasięgi tradycyjnego fanpage’a,
  • kiedy chcesz edukować innych, na przykład swoich obecnych i potencjalnych klientów,
  • kiedy chcesz zgromadzić w jednym miejscu fanów swojej marki.

Lista pytań, które warto sobie zadać przed założeniem grupy

Oprócz najważniejszego pytania – czyli: dlaczego chcesz założyć grupę – musisz odpowiedzieć sobie na kilka pomniejszych:

1) Skąd weźmiesz na to czas (lub pieniądze)?

2) Co będzie motywem przewodnim grupy?

3) Co zrobisz, kiedy skończą ci się pomysły?

4) Kogo nigdy nie wpuścisz do grupy?

5) Czym Twoja grupa będzie się odróżniała od innych?

6) Jak chcesz mierzyć skuteczność swoich działań?

Najważniejsza reguła

Na koniec prosta rada dla tych, którzy chcą założyć grupę. Brzmi ona następująco: żeby wyjąć, trzeba włożyć. To zupełnie tak jak z bankomatem, choć rozumiem myśl, która teraz przyszła Ci do głowy ;-)

Ile włożysz, tyle wyjmiesz. Jeśli włożysz w grupę dużo serducha, co najmniej tyle samo otrzymasz w zamian. Co najmniej tyle! Jeśli podarujesz ludziom arktyczny chłód, odpłacą Ci się tym samym. Jeśli pomożesz im choćby w drobnych sprawach, oni pomogą Ci w chwili, w której najmniej będziesz się tego spodziewał.

Chcesz więcej takich inspirujących treści?

Zapisz się na "prawdopodobnie najlepszy" (zdaniem Czytelników) newsletter biznesowy w Polsce!

Maciej Wojtas

Zawodowy copywriter. Specjalizuje się w prowadzeniu mistrzowskich blogów firmowych. Tworzy porywające historie, które zamieniają zwykłych internautów w regularnych klientów. Autor nagradzanego bloga www.maciejwojtas.pl