Work-life balance Inspiracje

Jak rozmawiać o firmie z małżonkiem?

Krzysztof Głowacki

Łatwiej radzić sobie z wyzwaniem prowadzenia biznesu, gdy wracasz do domu i możesz w nim nabrać sił – masz poczucie pełnego zrozumienia i wsparcia. Czasem jednak o to trudno. Zdarza się, że czujemy się w nim raczej niezrozumiani, a rozmowa o sprawach firmowych powoduje tylko silne, często niepotrzebne emocje i jeszcze większą frustrację. Co zrobić, by tak nie było?

Przeczytaj, a zrozumiesz lepiej:

  • jak wspierać swoją drugą połowę, gdy jest przedsiębiorcą,
  • czego najczęściej obawiają się mężczyźni, a czego kobiety w czasie rozmów o biznesie,
  • jakie bardzo ważne pytanie pozwoli Ci lepiej słuchać swoich bliskich.


Jakiś czas temu na blogu Coraz Lepszej Firmy pojawił się wpis o samotności przedsiębiorcy. Być może jesteś szczęściarzem i Ciebie ten temat nie dotyczy. Ale istnieje też szansa, że samotność to dla Ciebie codzienność. W dodatku często nie ogranicza się ona tylko do sfery bycia przedsiębiorcą, ale rozciąga się również na relacje małżeńskie, bo nie bardzo możesz porozmawiać o firmie z najbliższą Ci osobą.

Gdy zaczynasz mówić o tym, z czym się zmagasz, czego się boisz czy co jest dla Ciebie wyzwaniem, spotykasz się z reakcjami, które podcinają skrzydła i potęgują strach. Co więcej, możesz doświadczyć dużego niezrozumienia.

Nastawienie osoby, która ma firmę – zwłaszcza jeśli dopiero zaczyna ją prowadzić – jest diametralnie różne od tego, jakie ma osoba pracująca na etacie. Przedsiębiorców praca często napędza. Najmniejszy sukces dodaje sił i sprawia, że chce się działać coraz więcej. Naturalnie więc przenosisz pracę do sfery domowej i często dzielisz się tym, co w Tobie jest.

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)

Tymczasem dla kogoś, kto pracuje w cudzej firmie bądź korporacji, praca jest często tylko pracą. Prawdziwe życie zaczyna się po wyjściu z niej i wtedy jest czas na odzyskanie energii. I tu może się pojawić spory konflikt wartości.

Dla pozornego spokoju ducha łatwo wtedy popaść w jedną ze skrajności – zrezygnować zupełnie z rozmawiania o firmie i o tym, co Cię w niej zajmuje, lub złościć się na współmałżonkę/a, że Cię nie rozumie, nie interesuje się i na siłę to zaangażowanie w sprawy firmy wymuszać.

Jak rozwiązać tę trudną sytuację? Jak sprawić, byśmy w małżeństwie czy związku mieli wsparcie w prowadzeniu firmy – niekoniecznie fachowe, ale przynajmniej emocjonalne? Co zrobić, by dom był miejscem, w którym rzeczywiście odpoczywamy, a nie takim, w którym musimy się dodatkowo stresować?

Czego obawiamy się w rozmowach o trudnych sprawach?

Na początek warto przyjrzeć się temu, co w takich rozmowach najbardziej Cię boli. Badania Brené Brown – amerykańskiej badaczki i autorki książek – pokazują, że różnimy się tu w zależności od płci.

Bardzo trafnie opisuje to w jednym z wywiadów. Opowiada o spotkaniu, które odbyło się w czasie, gdy zajmowała się tematem wrażliwości i wstydu u kobiet. Po prelekcji, którą wygłaszała, podeszło do niej pewne małżeństwo. Kobieta poprosiła o autograf, a kiedy już się zbierała, by odejść, towarzyszący jej mężczyzna powiedział, że chce jeszcze zamienić z Brené kilka słów. Komplementował wystąpienie, a następnie spytał, czemu nie wspomniała o mężczyznach.

Brené odpowiedziała, że nie bada mężczyzn, na co on odparł:

„To wygodne”. A potem dodał: „Bo my też doświadczamy wstydu. I to głębokiego wstydu, ale gdy mówimy o naszych historiach, zmaganiach kosztuje nas to cholernie dużo emocji. Widziała Pani moją żonę i trzy córki, dla których właśnie podpisała Pani książki? One wolałyby widzieć mnie, jak ginę na białym rumaku, niż jak z niego spadam”.

To jest najczęstsza męska obawa: że nasze zmagania przerażą nasze żony, partnerki; że nie możemy pokazać naszej słabości nie dlatego, że nie chcemy, ale dlatego, że obawiamy się, iż wywoła to strach w oczach tych osób, które najbardziej kochamy.

Czego z kolei boją się kobiety? O tym również mówi Brené w dalszej części wywiadu. Kobiety spotykają się z inną reakcją. Gdy dzielą się swoimi trudnościami, mężczyźni próbują je „naprawiać” – doradzać, pomagać w zmaganiach, rozwiązywać za nie problemy. To wywołuje jednak efekt zupełnie przeciwny do zamierzonego. Panie odbierają reakcję swoich partnerów jako przekaz: „Jeśli on mi chce pomóc, to znaczy, że uważa, iż sama sobie nie poradzę”. W ten sposób mężczyźni podcinają żonom skrzydła.

O co warto zadbać, by móc szczerze rozmawiać o kłopotach?

Rozwiązań trzeba szukać na dwóch płaszczyznach.

Pierwsza, to wzajemne dbanie o poczucie wartości i sprawczości – o swoją siłę i o siłę swojego małżonka. Silne małżeństwo to małżeństwo silnych osób. Nie takich, które nie mają słabości, ale takich, które mają poczucie sprawczości i odpowiedzialności za samych siebie.

Aby tak było, musisz przestać próbować kontrolować swojego współmałżonka i brać za niego odpowiedzialność. To mu nie pomaga. Przeciwnie – osłabia go. Nie oznacza to, drogi Czytelniku, braku pomocy. Oznacza pomoc w takim zakresie, w jakim Twoja druga połowa jej potrzebuje. Jeśli o tym pomyślisz, to zauważysz, że w Waszych rozmowach, w dzieleniu się trudnościami czy problemami pojawi się większa wolność.

Druga płaszczyzna to komunikacja. By w sposób wolny mówić o swoich zmaganiach, walkach czy trudnościach, potrzebujesz pewności i zaufania, że zostaniesz z nimi przyjęta/y, a nie oceniona/y. Potrzebujesz wiary, a nie strachu. Potrzebujesz emocjonalnego wsparcia, a nie podcinania skrzydeł. Potrzebujesz pewności, że możesz powiedzieć o swoich zmaganiach bez wywoływania lęku u bliskich. Jednocześnie potrzebujesz pewności, że mówiąc o nich, wyjdziesz z tej rozmowy przynajmniej z takim samym poziomem siły i wiary w siebie, jak w momencie jej rozpoczęcia.

Problem w tym, że nie zawsze wszystko zależy od nas – w końcu reakcja naszego małżonka zależy od niego. Pytanie, czy możemy coś z tym zrobić. Odpowiedź brzmi: tak. Możemy mówić o swoich potrzebach i porozmawiać o tym, jak rozmawiamy.

Magiczne pytania, które mogą wiele zmienić

Dla mnie osobiście w rozmowach z żoną o firmie jednym z najbardziej użytecznych pytań jest: „Czego potrzebujesz”. Zadajemy je sobie z Ulą w sytuacjach, gdy dzielimy się tym, co dzieje się u nas w pracy czy firmie.

Dlaczego to pytanie jest takie ważne i użyteczne? Dlatego, że przychodząc do współmałżonka i dzieląc się tym, co dla Ciebie w danym momencie jest ważne, możesz potrzebować po prostu zrozumienia i empatii, zrzucenia z siebie negatywnych emocji, poukładania sobie spraw w głowie czy czasem (pewnie najrzadziej) rady. W zależności od tego, czego potrzebujesz (lub czego będzie potrzebowała druga osoba, jeśli to ona do Ciebie przychodzi), inny będzie sposób zadawania pytań rozmówcy, inne jego reakcje.

Przykłady konkretnych pytań, które pomagają w rozmowie

Gdy partner/partnerka potrzebuje zrozumienia, empatii czy zrzucenia negatywnych emocji, warto pytać o to, jak się czuł/a w danej sytuacji, o której opowiada. Warto nazywać emocje, pytać o to, co w tej chwili jest trudne, ważne lub irytujące, na przykład w taki sposób:

  • Jak się czułeś, gdy on Ci coś takiego powiedział?
  • Pewnie było Ci przykro usłyszeć coś takiego?
  • Co w tamtej rozmowie było dla Ciebie najważniejsze?

Gdy mąż czy żona potrzebuje poukładania spraw, warto pytać o inne perspektywy spojrzenia na te kwestie. Jeśli ma do podjęcia ważną decyzję, to można to zrobić na przykład takimi pytaniami:

  • Jak myślisz, z jakiej decyzji będziesz się cieszył/a za rok?
  • Co jest w tym ważne z perspektywy klienta / pracownika / partnera biznesowego?
  • Gdybyś miał/a coś poradzić w takiej sytuacji swojej przyjaciółce/przyjacielowi, to co byś jej powiedział/a?
  • Jaką radę chciał(a)byś usłyszeć?

Ważne jest to, żeby w takich sytuacjach nie przejmować odpowiedzialności za decyzje – nie podpowiadać, nie radzić. Oczywiście, o ile nie jesteśmy o to wprost proszeni. A nawet jeśli jesteśmy, to i tak warto mieć świadomość, że w dawaniu rad istotne jest powiedzenie o swojej perspektywie, a jednocześnie wzmacnianie poczucia sprawczości u drugiej strony.

Pytaj, zamiast się domyślać

Kiedy w czasie szkoleń czy warsztatów dla par, które prowadzimy razem z Ulą, mówimy o tym sposobie – o fundamentalnym pytaniu „Czego potrzebujesz”, to ludzie często się dziwią: „Ale jak to – tak po prostu o to pytacie? To nie jest tak, że powinniśmy się tego domyślić?”. Odpowiadamy wtedy, że rzeczywiście możemy się domyślać, ale szybciej i łatwiej jest po prostu spytać.

PS

Przykłady, o których wspomniałem w tym artykule, odnoszą się raczej do sytuacji, w której to Ty masz słuchać. Co jednak wtedy, gdy to Ty potrzebujesz przegadać coś lub chcesz się dzielić tym, co Cię trapi?

Wtedy warto zacząć rozmowę od słów:

  • Chcę Ci opowiedzieć o… i potrzebuję, żebyś mnie wysłuchał/a.
  • Potrzebuję, żebyś mi zadała parę pytań, bym spojrzał/a na to z innej perspektywy.
  • Potrzebuję się wygadać. Nie chcę, żebyś mi radził/a, ale po prostu posłuchaj, ok?

Rozpoczęcie rozmowy w ten sposób pomoże sprawić, że jej dalszy ciąg będzie Cię z mężem czy żoną łączył, a nie dzielił.

Ale to dopiero początek. W kolejnym artykule pokażę Ci kilka sposobów na to, jak się wspierać w związku, gdy uderzają w nas trudności. One się w końcu pojawią – nawet jeśli do tej pory nie doświadczyliście ich mocno, to nie zawsze przecież świeci nad nami słońce. Trudności w firmie, utrata pracy, choroba – podpowiem Ci, co zrobić w takich sytuacjach, by Twój związek czy małżeństwo wyszło z burz silniejsze niż wcześniej.

A tymczasem może zechcesz podzielić się w komentarzu swoimi doświadczeniami z rozmów o firmie ze swoim współmałżonkiem? Czy masz w nim wsparcie? Czy wypracowaliście jakieś sposoby, by takie rozmowy przynosiły dobry efekt? Jestem bardzo ciekaw, jak to u Ciebie wygląda.

Krzysztof Głowacki

Coach i trener. Z wykształcenia psycholog. Uczy, jak lepiej słuchać klientów, pracowników i osób, które są dla nas ważne w biznesie oraz w życiu osobistym. Razem z żoną pracują nad internetowym kursem Szczęśliwi Razem, który pomaga parom tworzyć szczęśliwsze związki. Znajdziesz go pod adresem szczesliwi-razem.pl. Uczestnik Programu Rozwoju Coraz Lepszej Firmy.