Work-life balance Inspiracje

Jak przestać walczyć i zacząć działać z lekkością

Małgorzata Trzaskowska

„Nie wychodzi, nie udaje się, idzie jak po grudzie? Daj z siebie wszystko, pracuj więcej, ciśnij!”. „I jak? Nadal słabo? Ciśnij mocniej! Dasz radę, musisz!”. Niektórym osobom takie podejście wydaje się jak najbardziej wskazane. Znam nawet trenerów i coachów, którzy motywują swoich klientów właśnie w taki sposób. A klienci cisną. Wbrew sobie, mimo niechęci, pokonując coraz większy opór. I lądują potem w poczuciu całkowitego wypalenia, wyeksploatowania sił i utraty wszelkiej motywacji.

Wiele z nas zna ten schemat: jest pomysł, biznesplan, realizacja. Grupa docelowa, strategie, targety – wszystko się zgadza. Ciężka, sumienna praca, zaangażowanie, wysiłek, konsekwencja i… efektów brak. Albo jeśli są, to niewspółmierne do ogromnego nakładu pracy.

I mimo że się nie poddajesz, po każdym niepowodzeniu wstajesz, otrzepujesz się i dzielnie idziesz dalej, to coraz bardziej kojarzy Ci się to wszystko z walką.

Budzisz się rano, wstajesz z łóżka i zaczynasz się zmagać. Walczysz z klientami, finansami, z własnymi ludźmi, ze sobą. A gdy zaczyna wkradać się zniechęcenie, próbujesz dodać sobie animuszu: „Przecież kiedyś w końcu musi wypalić! Jak będę ciężko pracować, to wreszcie ruszę z miejsca, złapię oddech i będzie lżej. Ten wysiłek kiedyś musi się opłacić, nie ma innej opcji!”.

No właśnie, czy na pewno? A może są dostępne inne opcje, tylko Ty ich nie widzisz, kręcąc się w tym kieracie dzień po dniu?

Przeczytaj, a zrozumiesz lepiej:

  • dlaczego warto czasem zatrzymać się na chwilę,
  • co zrobić, by przestać walczyć,
  • jak zdjąć z siebie presję i pracować z lekkością.


Głowa jest, serca nie ma

Z moich osobistych doświadczeń, a także z pracy z klientkami wynika, że jeśli wkładasz w coś wiele pracy, profesjonalizmu i wysiłku, angażujesz się tak, że obiektywnie nie ma się do czego przyczepić, a mimo to „nie płynie”, to znaczy, że przyczyna jest gdzieś głębiej.

Nie chodzi tu o Twoje umiejętności, zaangażowanie, doświadczenie ani wykształcenie. Ani o to, że pracujesz za mało albo nie jesteś wydajna. I gdy słyszę na sesjach desperackie: „Co robię źle? Co jest ze mną nie tak? Dlaczego nic nie idzie?”, zamiast motywować do większego wysiłku, zachęcam do zatrzymania się w szaleńczej pogoni za sukcesem. Tak, wysiądź na chwilę z tego pociągu i złap inną perspektywę. Bo jeżeli codziennie masz poczucie, że walczysz, naciśnięcie przycisku STOP bywa zbawienne.

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)

Weź kilka dni wolnego, wyjedź gdzieś, wyłącz telefon. Spędź choć jeden dzień na robieniu rzeczy kompletnie niezwiązanych z Twoją pracą. Wybierz się na spacer, spływ kajakowy, wycieczkę rowerową. Wyjdź z tej energii, w której codziennie tkwisz.

I zadaj sobie pytanie, czy to, co robisz, jest rzeczywiście tym, co chcesz robić? Czy czujesz się z tym komfortowo? Czy jesteś w tym, bo chcesz, czy dlatego że „powinnaś”? Może Twój pomysł na firmę albo na ten konkretny biznes to sugestia kogoś z Twojego otoczenia, kto chciał dla Ciebie dobrze, a Ty go posłuchałaś? Może realizujesz koncept, który doradzili Ci inni, bo „ta branża ma potencjał” albo „ostatnio jest na topie”?

Tylko co z tego, że coś ma potencjał, jeżeli Ty tego nie czujesz? Realizujesz perfekcyjnie przygotowany plan, który świetnie wymyśliła Twoja głowa, ale Twojego serca w tym nie ma. Nie ma też lekkości, swobody ani przyjemności. Są tylko kolejne zobowiązania, zadania, działania, uciążliwe powinności. A Ty czujesz coraz większy ciężar i coraz częściej łapiesz się na tym, że powtarzasz „muszę”.

Pułapka utopionych kosztów

„Przecież tyle włożyłam wysiłku, pieniędzy, energii, szkoda mi teraz odpuścić” – powtarzasz sobie i brniesz dalej. I inwestujesz kolejne pieniądze, jeszcze więcej energii i pracy. Wydaje Ci się, że tym razem to już na pewno to! To ten projekt, który przyniesie ogromne zyski.

Tak bardzo Ci szkoda tego, co zainwestowałaś, że jesteś gotowa pogrążyć jeszcze więcej, mając nadzieję, że jakimś cudem wyniesie Cię to na powierzchnię. Pułapka utopionych kosztów potrafi skutecznie powstrzymać przed jakąkolwiek zmianą.

Tymczasem pierwsza rzecz, którą powinnaś zrobić, gdy zorientujesz się, że jesteś w głębokim dole, to po prostu przestać dalej kopać.

Odłóż więc na chwilę myśli o zobowiązaniach, zainwestowanych pieniądzach albo niespłaconych kredytach i zastanów się, co możesz zrobić, aby przeorganizować swój biznes, inaczej rozdzielić obowiązki, zrezygnować z czegoś, co ewidentnie nie idzie, przestać robić to, czego nie lubisz robić i powierzyć takie zadania komuś innemu.

Nie przepadasz za zdobywaniem nowych klientów i kosztuje Cię to mnóstwo energii? Zatrudnij dobrego handlowca. Prawdopodobnie osiągnie znacznie lepsze wyniki niż Ty, a Ty będziesz miała przestrzeń, by robić to, w czym dobrze się czujesz i co naprawdę sprawia Ci przyjemność.

Jednak nie to? Zawsze możesz wybrać na nowo

Jeżeli masz poczucie, że się zmuszasz, że codziennie przełamujesz własny opór – i nie jest to chwilowa niedyspozycja – dowiedz się, że skutki takiego zmuszania się bywają opłakane.

Nawet jeżeli osiągasz cel, nie odczuwasz wielkiej satysfakcji. Nie ma w Tobie radości, a zamiast tego ogarnia Cię obezwładniające zmęczenie, bo oprócz tego, że wykorzystałaś jakiś zasób sił do wykonania potrzebnych czynności, to jeszcze dodatkowo zużyłaś mnóstwo energii na to, by pokonać własny opór. Podwójny koszt energetyczny, którego nie płacą osoby działające z lekkością, robiące to, co jest w zgodzie z nimi.

Zadaj sobie pytania:

  • Co jest dla Ciebie naprawdę ważne.
  • Czy to, co teraz robisz jest w zgodzie z Twoimi wartościami?
  • Czy sprawia Ci to radość?
  • Czy może jest coś innego, za czym tęsknisz i czym wolałabyś się zająć?

Jeżeli odkryjesz, że to, co robisz, nie jest tym, czego naprawdę chcesz, możesz wybrać na nowo. Możesz pójść nową drogą w spójności ze sobą, podążając za swoim sercem. Nawet jeżeli na początku sama myśl o takiej zmianie wydaje Ci się absurdalna.

Przykład

Przychodzi mi do głowy historia mojej przyjaciółki, która po kilku latach prowadzenia biznesu, walki o kolejnych klientów, „ogarniania” swojego zespołu, pilnowania realizacji zleceń i patrzenia, jak niewiele zostaje jej po opłaceniu wszystkich należności, zdecydowała się sprzedać swoją firmę, spłacić kredyty i założyć nową działalność o zupełnie innym profilu. Zaczęła w końcu robić to, co kocha i o czym zawsze marzyła.

Dziś z lekkością wykonuje pracę, która sprawia jej przyjemność. „I wiesz co? – powiedziała mi ostatnio – niesamowite jest, że kiedyś tak bardzo walczyłam o klientów, a teraz nie mogę się od nich opędzić, choć tak naprawdę niewiele robię, żeby ich pozyskać. Nawet podniosłam ceny, a oni nadal do mnie przychodzą”.

Przychodzą, bo chcą przychodzić. Bo jakoś wyczuwają autentyczność, lekkość i radość. I właśnie od takiej osoby chcą kupować i rewanżować się zapłatą za uzyskane od niej wsparcie.

Jak odkryć, co jest spójne z Tobą? Uczę tego w moim mini kursie online „Wytyczaj i realizuj cele w zgodzie ze sobą”, szczegóły możesz sprawdzić tutaj.

Fokus na innych, nie na siebie

A jeżeli jesteś już w swojej wymarzonej działalności, masz własną firmę i robisz to, co zawsze chciałaś, a mimo to masz poczucie, że walczysz? Ciężko pracujesz, dwoisz się i troisz, a efekty są nieadekwatne do Twojego wysiłku?

W takiej sytuacji może Ci pomóc przeniesienie uwagi z siebie na człowieka po drugiej stronie Twojej usługi czy produktu. Zobacz jego potrzeby, zdaj sobie sprawę, czego naprawdę chce, poczuj, jak najlepiej możesz mu pomóc. Jak możesz sprawić, by był bardziej szczęśliwy albo przyczynić się do tego, by zaspokoił swoją ważną potrzebę. Niezależnie od tego, co produkujesz albo jakie usługi masz w swojej ofercie.

Nie myśl przez chwilę o sobie, o zaspokojeniu swoich ambicji, nakarmieniu swojego ego ani o potrzebie udowodnienia czegokolwiek komuś innemu. Przestań koncentrować się na swoich lękach, które podpowiadają Ci, że musisz zarobić więcej, cisnąć mocniej, postarać się bardziej.

Tak, wiem. Są przecież należności, kredyty, podatki, etc. Jednak warto spróbować. Przestawić fokus z siebie na drugiego człowieka i na wartość, jaką możesz mu dać. Kiedy rzeczywiście się na tym skoncentrujesz, zdejmiesz z siebie presję i poczujesz większy luz.

Kluczem jest tu przesunięcie uwagi. Bo gdy skupiasz się na presji, dostajesz jeszcze więcej presji, a gdy koncentrujesz się na braku, doświadczasz jeszcze większego braku. Jeżeli jesteś w stanie odkleić się od swoich celów i martwienia się, co będzie, gdy ich nie osiągniesz, a skupić się na Twoim kliencie czy odbiorcy, może się zdarzyć, że zadzieje się magia. Że osiągniesz, a nawet przekroczysz swoje cele finansowe. Z łatwością i lekkością. Nie dzięki presji i ciężkiej pracy, lecz koncentrując uwagę na wartości, jaką możesz z siebie dać.

Małgorzata Trzaskowska

Coach, trenerka rozwoju osobistego, autorka książki „Jesteś wartościowa! 10-tygodniowy trening doceniania siebie”. Propagatorka życia w zgodzie ze sobą, autorka bloga ogrodprzemian.pl i licznych artykułów o tematyce rozwojowej, mówczyni.

Po kilkunastu latach pracy menedżerskiej w międzynarodowych korporacjach rozpoczęła nowy etap swojej zawodowej drogi. Obecnie wspiera kobiety, prowadząc indywidualne sesje coachingowe i warsztaty oraz dzieląc się wiedzą i inspiracją na swoim fanpage’u.