Work-life balance Inspiracje

Jak wspierać małżonka w trudnych chwilach?

Krzysztof Głowacki

Czasem przychodzi taki czas, że grunt ucieka spod nóg. Wymyka się klient, który generował połowę przychodu. Odchodzi kilkoro pracowników i wspólnie zakładają konkurencyjną firmę. Jeśli te trudne chwile dotyczą Ciebie, to masz jakieś poczucie wpływu, wiesz, co możesz, a czego nie możesz zrobić. Inaczej jest, gdy takie wydarzenia dotykają najważniejszą dla Ciebie osobę. Wtedy bywa trudniej – bo choć chciałbyś pomóc, to nie zawsze jesteś w stanie to zrobić.

Jak w takim razie wspierać męża czy żonę, gdy jego lub jej świat zaczyna się walić? Oto trzy pomysły, które mogą nam w tym pomóc.

Przeczytaj, a zrozumiesz lepiej:

  • dlaczego powinieneś wiedzieć wszystko na temat opowieści, której bohaterem jest Twój współmałżonek,
  • co robią kibice maratończyków i dlaczego warto brać z nich przykład,
  • jak wspierać na dłuższą, a nie na krótką metę.


Wiedz, co się naprawdę dzieje

Gdy spojrzysz na właściwie dowolną książkę lub film, zobaczysz, że jej fabuła jest oparta na bardzo podobnych elementach. Na początku poznajemy bohatera opowieści wraz z jego historią i doświadczeniami. Dowiadujemy się też o jakimś celu, który przed nim stoi. Coś chce osiągnąć. Frodo Baggins z „Władcy Pierścieni” pragnie np. zniszczyć pierścień. Andy Dufresne ze „Skazanego na Shawshank” – wydostać się z więzienia. Im ważniejszy dla bohatera cel, tym ciekawsza staje się opowieść.

Cel nigdy nie jest łatwy. Na drodze do niego stają konkretne przeszkody – zarówno na zewnątrz, jak i w samym bohaterze. Froda czeka długa, niebezpieczna podróż, z kolei Andy musi małym geologicznym młoteczkiem przebić się przez kilka metrów więziennych murów.

To jednak nie wszystko. Każdy z nich spotyka na swej drodze postacie chcące za wszelką cenę uniemożliwić osiągnięcie celu, a jednocześnie toczy swoją własną walkę. Frodo walczy z pokusą użycia pierścienia i z obawami, że ci, którzy go otaczają, nie są jego przyjaciółmi, tylko wrogami. Andy walczy z pokusą rezygnacji – zwłaszcza w momencie, gdy okazuje się jak bezwzględni są strażnicy więzienni.

Dlaczego przywołuję ten schemat? Ponieważ każdy z nas jest bohaterem swojej opowieści. Każdy z nas ma jakieś swoje cele i marzenia, każdy z nas walczy z przeciwnościami, ma swoich sojuszników oraz wrogów – i wreszcie każdy z nas ma jakąś swoją wewnętrzną walkę.

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)

Jeśli chcesz skutecznie wspierać swojego małżonka w jego zmaganiach – musisz je dobrze znać, wiedzieć, o co toczy się gra, z czym Twój mąż czy żona się zmaga. Na czym jej, jemu zależy. Co teraz jest największym wyzwaniem i dlaczego. Kto jeszcze w tej rozgrywce bierze udział. Jaką ma rolę.

To jednak nie koniec. Niezwykle istotne jest też to, jaką rolę Ty odgrywasz w tej opowieści.

Pierwszą pokusą może być tu dla Ciebie chęć przejęcia odpowiedzialności, wzięcia spraw w swoje ręce i powiedzenia: „Powinieneś, powinnaś zrobić…”, „Na twoim miejscu zrobiłbym…”.

Drugą pokusą, jaką możesz mieć, jest ta, by powiedzieć: „Jeśli jest Ci tak ciężko, to odpuść”.

W jednym i w drugim przypadku przekaz wypływający z Twoich słów będzie podobny: „Nie jesteś wystarczająco dobrym bohaterem. Uważam, że sobie nie radzisz, więc dam ci swoją radę. Uważam, że nie masz wystarczająco dużo mocy, więc zaoferuję ci swoją pomoc”.

I choć na krótką metę pomagasz i rozwiązujesz problem, to tak naprawdę osłabiasz bohatera.

Co w takim razie zrobić, by rzeczywiście wspierać? Podsunę ci podpowiedź z trasy biegu maratońskiego.

Bądź jak kibic w czasie maratonu

Być może widziałeś, jak zachowują się rodziny i przyjaciele osób biegnących w maratonach. Często stoją obok trasy i wspierają: dobrym słowem, które czasem jest wypisane na transparentach, wodą, żelami energetycznymi czy okrzykami. Z własnego doświadczenia wiem, jak wiele takie okrzyki na trasie potrafią dodać energii.

Ale jest jedna rzecz, której ci kibice nie robią – nie są w stanie przebiec trasy za maratończyków, to w końcu nie ich bieg. I choć czasem chcieliby ulżyć swoim bliskim w trudach czterdziestego kilometra, to jednak wiedzą, że wtedy ich sukces nie smakowałby tak samo…

Podobnie jest z wyzwaniami czy z problemami. Choć może jesteś w stanie pomóc i rozwiązać je za kogoś, to takie działanie pozostawi tę osobę z myślą: „Nie jestem przekonany, czy dałbym radę sam”. Nie rodzi to ani silnego poczucia sprawstwa, ani poczucia kompetencji. Częściej wywołuje poczucie niepewności co do swojej prawdziwej siły.

Nie znaczy to oczywiście, że nie masz w ogóle pomagać – raczej, że w historii Twojego męża czy żony masz grać taką rolę, o jaką zostaniesz poproszona, poproszony. Są w końcu i takie problemy do rozwiązania, w przypadku których potrzeba dwóch osób. Ważne jednak, by w swoim życiu każdy ponosił odpowiedzialność za swoje działania. Nie mamy innym przygotowywać drogi – mamy im pomagać w byciu gotowymi, by ją pokonywali.

I w tym kontekście warto się zastanowić, w co wierzymy na temat naszego męża czy żony – choć mam wrażenie, że dotyczy to również pracowników i dzieci.

  • Czy jest to osoba, która potrafi poradzić sobie ze stojącymi przed nią problemami?
  • Czy jest na tyle silna i kreatywna, by bez Twojej pomocy zrealizować swoje plany?
  • Czy wierzysz, że w sytuacjach kryzysowych będzie potrafiła podjąć dobre decyzje i według nich działać?

Jeśli na któreś z tych pytań odpowiadasz „nie”, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że z miłości czy z chęci pomocy będziesz próbował usuwać przeszkody spod jej nóg. W ten sposób jednak dasz rybę, a nie wędkę. To nie sprawi, że druga osoba będzie bardziej samodzielna, ale że będzie bardziej zależna od Ciebie.

Pytaj, wspieraj i dbaj… o Was oboje

Co w takim razie warto robić, gdy ktoś bardzo Ci bliski przeżywa trudności?

Oto trzy proste porady:

  • Pytaj, czego druga osoba potrzebuje. Niech to ona wyznacza Ci rolę w swojej historii – i wiedz, że to jej podróż, dlatego nie zwalniaj jej z roli głównego bohatera.
  • Dawaj bezwarunkowe wsparcie, mówiąc jednocześnie swoim zachowaniem: „Wierzę, że sobie poradzisz”, i: „Moja miłość nie zależy od tego, czy dasz radę”. To w takich warunkach można przenosić góry.
  • Dbaj też o siebie – bo żeby dawać innym wsparcie i spokój, trzeba też mieć je w sobie.

Podsumowując

Jeśli nadal masz wątpliwości co do tego, jak wspierać swoją drugą połowę, zajrzyj do mojego artykułu pt. Jak rozmawiać o firmie ze współmałżonkiem. Znajdziesz w nim między innymi rady dotyczące tego, o co warto zadbać, by z najbliższą Ci osobą móc szczerze rozmawiać o kłopotach.

Przede wszystkim pamiętaj jednak, że bez jednego elementu na pewno nie uda Ci się pomóc – bez rozmowy. Dla jednych to oczywiste, ale dla wielu osób ciągle nie. Po prostu rozmawiaj. Nie licz na to, że Twój mąż czy żona wyczyta troskę w Twoich oczach. Nawet jeśli na początku rozmowy nie będą doskonałe, nawet jeśli nigdy nie będą doskonałe – rozmawiaj. Już samą chęcią rozmowy o trudnych dla bliskiej Ci osoby sprawach pokazujesz jej, że Ci zależy, dajesz wsparcie, mówisz: „Jestem tu. Będę zawsze, kiedy będziesz mnie potrzebować”.

Krzysztof Głowacki

Psycholog, coach i trener.
Pracuje z przedsiębiorcami, wspierając ich w podejmowaniu dobrych decyzji, a także w budowaniu trwałych relacji z pracownikami i klientami. Na co dzień uczy też lepiej słuchać na www.sztukasluchania.pl, a razem z żoną Ulą prowadzi warsztaty i kursy wspierające w budowaniu dobrych związków na www.szczesliwi-razem.pl.