Work-life balance Inspiracje

Jak przeżyć zimowe przesilenie i nie zwariować

Małgorzata Trzaskowska

Koniec starego i początek nowego roku to intensywny czas. W firmie presja, domykanie projektów, targety, budżety. Trzeba się spieszyć. Bo zaraz wszyscy wyjadą na ferie i będzie spowolnienie. Póki można, ciśniesz więc, ile się da! A w domu? Jeszcze gorzej. Najpierw były przygotowania do świąt, gonitwa za prezentami, zakupy, sprzątanie, a już za chwilę dzieci będą miały zimową przerwę w szkole i warto byłoby gdzieś razem wyjechać. A wszystko w takim momencie roku, kiedy naprawdę brak Ci już sił. Jesteś senna, zmęczona i marzysz tylko o świętym spokoju. Jak to przetrwać i nie zwariować?

Przeczytaj, a zrozumiesz lepiej:

  • dlaczego zima to zły czas na intensywną pracę,
  • jak zaplanować grudzień 2020 roku,
  • dlaczego warto przeanalizować minione święta i wyciągnąć wnioski.


Jesteśmy częścią Natury

Czas zimowego przesilenia był dla naszych przodków okresem zwrócenia się do wnętrza, wyciszenia aktywności, zbierania energii na wiosenne odrodzenie. Nie bez powodu. Jesteśmy częścią otaczającej nas Natury i znajdujemy się pod wpływem jej cyklów. A zima jest w naturze czasem zwolnienia, wyhamowania, uśpienia. Przyroda zamiera i przygotowuje się do transformacji.

My też jesteśmy w tym okresie senni i pozbawieni energii. Krótkie dni, deficyt światła słonecznego, obniżona odporność powodują gorsze samopoczucie. Aura wzywa nas do zatrzymania się i resetu.

A my co? Właśnie w takim momencie roku wymagamy od siebie wzmożonej aktywności, choć energetycznie wcale nie jesteśmy na to przygotowani. W odróżnieniu od naszych pradziadów dysponujemy energią elektryczną i przedłużamy sobie dzień sztucznym światłem po to, by móc nadal dawać z siebie tyle samo, co w innych miesiącach roku, kiedy naturalnie jesteśmy pełni sił witalnych i wigoru.

Natłok obowiązków, perspektywa ogarnięcia mnóstwa tematów powodują irytację, rozdrażnienie i napięcie. Nic dziwnego, że w wielu domach w wigilijny wieczór ludziom puściły nerwy i te wyczekiwane święta nie wyglądały wcale tak pięknie i spokojnie, jak sobie wymarzyli. A potem pokłóceni z bliskimi, w ponurym nastroju żałowali, bo to przecież nie tak miało być…

Co zatem robić, by jakoś sobie pomóc?

Planuj mniej

Gdy będziesz planować następny rok (a jeśli już to zrobiłaś, zerknij teraz na swój harmonogram jeszcze raz), nie przewiduj na grudzień żadnych kluczowych projektów. Możesz nawet strategicznie wypełnić sobie czas tylko do połowy listopada, zostawiając dwa tygodnie na ewentualne opóźnienia w realizacji. Projekty najważniejsze, wymagające największej aktywności i współpracy wielu osób zaplanuj – o ile to możliwe – w pierwszej połowie roku albo tuż po wakacjach, kiedy ludzie mają najwięcej energii do działania. Lepiej upchnąć więcej ważnych spraw w pierwszych kwartałach roku niż potem, gdy czasu mniej i presja coraz większa.

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)

Świąteczne przygotowania też warto rozpocząć wcześniej. Planowanie menu na wigilijną kolację albo prezenty pod choinkę możesz wpisać sobie do kalendarza w listopadzie albo jeszcze wcześniej. Pomyśl, jak przyjemna będzie w grudniu świadomość, że masz to już załatwione. I gdy inni miotają się w poszukiwaniu odpowiednich upominków, Ty masz więcej czasu i mniej spraw na głowie.

Sprawdź, co nie działało

Wyciągnij wnioski z roku 2019 i poprzednich lat.

  • Co w grudniu było największą bolączką?
  • Jakie sprawy pod koniec roku się skumulowały?
  • Co spowodowało największe zamieszanie albo irytację w firmie?
  • W których obszarach zabrakło zasobów albo rąk do pracy?
  • Co możesz w tym roku przeorganizować, żeby poprzesuwać działania w czasie albo w taki sposób rozdzielić obowiązki, by uniknąć podobnej kumulacji?

Planując rok 2020, pamiętaj, by zostawić sobie w swoim harmonogramie więcej luzu. I tak wszystkiego nie przewidzisz. Warto mieć trochę niewypełnionego czasu na nieoczekiwane albo nieplanowane działania, aby móc odpowiednio zareagować i zdążyć w terminie.

Poluzuj trochę

Jesteś bardzo ambitna? Bardzo zależy Ci na tym, żeby było „po Twojemu”? Odpuść oczekiwania, że wszystko pójdzie tak, jak sobie wymyśliłaś: „W firmie ze wszystkim zdążysz, Twój dom będzie lśnił czystością, a Twoja wigilia będzie najpiękniejsza i najbardziej idealna w całej okolicy…”. Akurat! Włóż ten scenariusz od razu między bajki. Bo w przeciwnym razie cały czas będziesz czuła presję i te wymagania, które sama sobie nałożyłaś. No, chyba że tak lubisz i tego chcesz. Jeśli tak, możesz już przestać czytać.

Widzisz, że coś wymyka się spod kontroli i marne szanse, że uda się to wyprostować? Nie wywieraj presji na siebie ani na swoich domowników czy współpracowników. Pomyśl, co możesz zrobić, aby w prosty sposób zabezpieczyć temat i zminimalizować ewentualne szkody, i zajmij się tym po powrocie z zimowego wypoczynku. Czasem próby zrealizowania planów za wszelką cenę i tak nie przynoszą rezultatów, a tylko generują dodatkowy stres i niepotrzebne konflikty.

A jeżeli masz skłonności do perfekcjonizmu – jak najczęściej świadomie rezygnuj z robienia rzeczy na 100%. Nie maltretuj siebie wyśrubowanymi wymaganiami. Przecież jak zrobisz na 80%, to też świat się nie zawali. Tak też jest dobrze. Wystarczająco dobrze.

Naprawdę nie musiałaś przygotowywać na wigilijną kolację dwunastu dań. W 2020 wybierz takie, które najbardziej smakują Tobie, Twoim gościom i domownikom, i właśnie te smakołyki niech znajdą się na Twoim wigilijnym stole. Po co urabiać sobie ręce po łokcie, przygotowując przez pół dnia tradycyjną potrawę, którą potem wyrzuciłaś, bo jakoś nikt za nią nie przepada?

Ułatwiaj sobie życie

Wiem, że dla niektórych kobiet, wychowanych w tradycyjnym modelu zapracowanej i umęczonej Matki Polki, może to zabrzmieć jak herezja, ale i tak to napiszę: RÓB TAK, ŻEBY SIĘ NIE NAROBIĆ.

  • Możesz zamówić pierogi albo makowiec, zamiast przygotowywać je w domu? Zrób to.
  • Możesz poprosić innych, np. wigilijnych gości, o pomoc, żeby też coś ze sobą przynieśli? Zrób to.
  • W firmie możesz delegować część swoich zadań komuś, kto chętnie je przejmie, bo chciałby trochę więcej odpowiedzialności? Zrób to.

Patrz, jak możesz sobie ułatwić życie, gdzie możesz odpuścić swój perfekcjonizm. Wybieraj proste rozwiązania. Stawiaj na takie działania, dzięki którym zrealizujesz cel, a jednocześnie nie będziesz musiała dać z siebie wszystkiego. Jeżeli widzisz, że koszt może być mniejszy, a cel i tak zostanie osiągnięty – wybieraj właśnie taki sposób postępowania. Naprawdę nie musisz wspinać się na górę najtrudniejszym szlakiem.

Dbaj o siebie

W tym całym zamieszaniu znajdź czas dla siebie. Choćby to miało być jedno popołudnie. Masaż, wizyta u fryzjera albo u manikiurzystki na pewno poprawi Ci humor i sprawi, że będziesz miała poczucie, iż zadbałaś o swoje potrzeby i jesteś dla siebie ważna.

I oczyść swój umysł z nadmiaru myśli, oczekiwań, zamartwiania się o to, czego nie zrobiłaś. Nie skupiaj się na swoich błędach i słabościach. Jak nie zdążyłaś czegoś zrobić, to nie zdążyłaś. Trudno.

Odetchnij, powiedz do siebie coś wspierającego i daj sobie spokój. Jeżeli jest Ci ciężko, bo do ostatniej chwili byłaś na najwyższych obrotach, przyznaj to przed sobą. Nie udawaj radosnej i nie sil się na sztuczny entuzjazm. Zamiast tego zrelaksuj się, odpocznij, pobaw się z dziećmi, idź na spacer. A w tym nowym roku zaplanuj sobie grudzień trochę inaczej. Tak, żebyś mogła wtedy zwolnić i delektować się atmosferą zbliżających się świąt. Powodzenia!

Małgorzata Trzaskowska

Coach, trenerka rozwoju osobistego, autorka książki „Jesteś wartościowa! 10-tygodniowy trening doceniania siebie”. Propagatorka życia w zgodzie ze sobą, autorka bloga ogrodprzemian.pl i licznych artykułów o tematyce rozwojowej, mówczyni.

Po kilkunastu latach pracy menedżerskiej w międzynarodowych korporacjach rozpoczęła nowy etap swojej zawodowej drogi. Obecnie wspiera kobiety, prowadząc indywidualne sesje coachingowe i warsztaty oraz dzieląc się wiedzą i inspiracją na swoim fanpage’u.