Work-life balance

Przedsiębiorcza kobieto, doceń siebie!

Małgorzata Trzaskowska

Samodoskonalenie, praca nad sobą, rozwijanie własnych umiejętności, stawanie się coraz lepszą wersją siebie… Pełno w Internecie artykułów na ten temat. Czytasz je wytrwale, szukając wskazówek, jak być bardziej: bardziej efektywną, profesjonalną, wydajną, kompetentną. I nic w tym złego, że chcesz się rozwijać. Pod warunkiem, że w tej nieustannej pogoni za „najlepszą wersją siebie” potrafisz docenić wersję obecną, uznać własne starania. I nie katować się samokrytyką.

Bo presja na bycie wciąż lepszą wzbudza w nas przekonanie, że takie, jakie jesteśmy teraz, nie jesteśmy wystarczające. I każda porażka czy brak zaplanowanych rezultatów tylko nam to potwierdza: „Źle, za mało, niewystarczająco. Mogłaś więcej, mogłaś bardziej. Za mało się starałaś. Gdybyś się lepiej przyłożyła, teraz byłabyś szczęśliwsza…” – wszechobecna samokrytyka zatruwa nam życie. A gdyby tak docenić to, co zrobiłaś? Dostrzec swój wysiłek, włożoną energię, czas? Pogratulować sobie kreatywności albo odwagi?

Przeczytaj, a zrozumiesz lepiej:

  • dlaczego samokrytyka to kiepski pomysł na motywowanie się do rozwoju,
  • jaka jest różnica między autoempatią a użalaniem się nad sobą,
  • co zrobić, by przestać się krytykować, a zacząć doceniać.


Częściej siebie krytykujesz czy doceniasz?

W pogoni za najlepszą wersją siebie często nie widzisz tego, co jest. Tęskniąc za jakimś idealnym stanem, w którym wszystko będzie w końcu tak, jak chcesz i wreszcie będziesz spełniać jakieś (swoje albo cudze) oczekiwania, gubisz to, co tu i teraz. Koncentrując się na swoich błędach i niedociągnięciach, nie dostrzegasz tego, co już zrobiłaś. Wytykając sobie swoje słabości, nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak bardzo się rozwinęłaś. Stawiając sobie ciągle wymagania, nie doceniasz swoich starań, wysiłku, włożonej energii. I nie celebrujesz tego, że przecież odważyłaś się na wiele rzeczy, o których kiedyś myślałaś z niepokojem, być może zastanawiając się, czy warto i czy sobie poradzisz.

Odważyłaś się założyć własną firmę, podjąć ryzyko, zainwestować, wejść na nieznany teren, zanurzyć się w niepewność. I zamiast siebie za to chwalić, tak często skupiasz się na własnych błędach. Na tym, co Ci nie wyszło, co zepsułaś i na rezultatach, których „nie dowiozłaś”. To może tylko zwiększać Twoją frustrację i potęgować stres przed kolejnymi projektami czy działaniami. Może zaczynasz obawiać się, że „znowu coś nie wypali” i snuć czarne scenariusze.

Ciągłe niezadowolenie z siebie

„Mogłam bardziej się postarać, lepiej to zrobić, inaczej się do tego zabrać” – to bardzo krzywdzące stwierdzenia i w dodatku nieprawdziwe. Gdybyś mogła zrobić lepiej, to byś zrobiła. Wykonując jakąś czynność czy postępując w sposób taki, a nie inny, robisz to zawsze z najlepszą dla siebie intencją. I w najlepszy możliwy sposób, dostępny dla Ciebie w tym konkretnym czasie i miejscu. Tak działa ludzki umysł i na dany moment Twój umysł wybrał najlepszy możliwy wariant. Nie ma więc sensu zadręczać się myślami, że mogłaś lepiej. Warto raczej dostrzec, co było w tej sytuacji pozytywnego. Bo nawet jeżeli rezultat wyraźnie odbiega od Twoich oczekiwań, zawsze jest coś, co możesz docenić. Zaangażowanie. Wysiłek. Odwagę. Działanie mimo niepewności. To, że podjęłaś ryzyko.

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)

Najgorsze, co możesz zrobić, to siebie skrytykować. Nie dość, że czujesz rozczarowanie, frustrację czy smutek z powodu jakiegoś niepowodzenia, to jeszcze biczujesz się, twierdząc, że to Twoja „wina”. I obrywasz podwójnie. Z tym, że ten drugi raz boli bardziej, bo dokopała Ci osoba, od której przecież chciałabyś dostać życzliwość i wsparcie – Ty sama.

Autoempatia czy biadolenie?

Jak to jest, że kobiety często mają tak wiele empatii i zrozumienia dla swoich bliskich czy współpracowników, a tak niewiele dla siebie? Potrafią przejąć dodatkowe obowiązki (więcej o naszej skłonności do brania wszystkiego na siebie pisałam w artykule Jesteś siłaczką i masz tego dość?), wesprzeć swoich ludzi w firmie, wybaczyć komuś błąd i zadziałać, by zneutralizować jego następstwa, zrozumieć partnera, kiedy jest zapracowany, pocieszyć dziecko po szkolnym niepowodzeniu. Tylko dla siebie tej wyrozumiałości nie mają. Surowe i bezwzględne, często nie pozostawiają na sobie suchej nitki, wymyślając sobie od idiotek i udowadniając, jak bardzo „znowu zawiodły”.

Zwłaszcza kobiety zaradne i przedsiębiorcze, szefowe, właścicielki firm mają oczekiwanie, że zawsze muszą być twarde, a autoempatia do tego wizerunku nie pasuje. Kojarzy się z rozczulaniem się nad sobą, usprawiedliwianiem własnych błędów albo lamentowaniem, że coś nie wyszło. Tymczasem tu nie chodzi o użalanie się ani negowanie własnej odpowiedzialności. Chodzi o przyznanie sobie prawa do błędu i zwykłą ludzką życzliwość. Wyrozumiałość, czułość, dobroć. Zaakceptowanie swoich emocji, powiedzenie sobie: „Tak, tym razem nie do końca wyszło tak, jak chciałaś. Ale bardzo się starałaś, włożyłaś wiele wysiłku, zrobiłaś wszystko najlepiej, jak na dany moment potrafiłaś, podziwiam Cię za to”.

No a błędy? Co z nimi?

Każda porażka czy niepowodzenie to informacja zwrotna. Ale uwaga! Nie jest to informacja o Tobie, jako o człowieku, tylko o Twoich działaniach!

Oddzielenie własnej wartości od rezultatów wykonywanych działań jest bardzo ważne, bo jeżeli Ci się to skleja, to po każdym niepowodzeniu tzw. „dół” jest nieuchronny. Kiedy uzależniasz własną wartość od tego, czy rezultaty są takie, jak planowałaś, czy nie, Twoje poczucie własnej wartości skacze w górę i w dół, w zależności od tego, czy właśnie odniosłaś sukces czy zaliczyłaś porażkę.

Uświadom sobie, że Ty jako istota, jesteś doskonała i wystarczająca. To Twoje działania mogły być niedoskonałe i niewystarczające.

Dlatego, gdy już pozwolisz sobie na przeżycie swoich emocji, okażesz sobie życzliwość, wyrozumiałość i wsparcie, możesz w następnym kroku przeanalizować swoje działania. Co następnym razem zrobisz inaczej? Które działania okazały się nieskuteczne albo nieodpowiednio dobrane do sytuacji? A może zawiódł ktoś z Twojego zespołu? Jakie zmiany możesz wprowadzić, by następnym razem rezultat był lepszy?

Chcesz dowiedzieć się, jak radzić sobie z porażką, by dalej odważnie działać? Pobierz mój bezpłatny poradnik Jak przeżyć porażkę i nadal czuć się wartościową, kliknij tutaj.

Lepiej zaakceptować niż krytykować

Traktujesz samokrytykę jako sposób na zmotywowanie siebie? Myślisz, że gdy siebie zbesztasz i zwymyślasz, następnym razem bardziej się przyłożysz? Trudno się dziwić, bo w dzieciństwie otrzymywałyśmy krytykę praktycznie zewsząd. I oczywiście miało nas to zmotywować. Podkreślanie błędów na czerwono, wytykanie tego, czego nie zrobiłyśmy albo zrobiłyśmy nie tak, porównywanie z innymi. Wszystko po to, abyśmy następnym razem bardziej się postarały. Tylko przypomnij sobie, czy było to skuteczne i na ile wystarczało. Jeżeli teraz wobec siebie stosujesz tę samą metodę, nie tylko nie masz większej motywacji, ale jeszcze dodatkowo bardziej się ranisz.

Bo znacznie lepiej działa docenienie tego, co było dobre, zauważenie wysiłku, wdzięczność za to, czego dokonałaś i wychodzenie do zmiany nie z pozycji niechęci do siebie i odrzucania tego, jaka jesteś, lecz z pozycji akceptacji.

Gdy zaakceptujesz to, co jest teraz, uznasz, że masz prawo taka być – może popełniająca błędy, może nie zawsze super przygotowana. Mówisz sobie: „Jesteś OK. To jest to, co jest teraz. Ale tak nie musi być zawsze”. Jeżeli czujesz z tego powodu dyskomfort i chciałabyś to zmienić, zawsze możesz podjąć odpowiednie działania. Działania z miłości do siebie, a nie z niechęci i pogardy.

Powiedz STOP samokrytyce

Za każdym razem, kiedy się krytykujesz, masz do siebie pretensje, czynisz sobie zarzuty albo wymówki, tak naprawdę nie akceptujesz siebie. Wysyłasz sobie komunikat, że jesteś „nie taka, jaka powinnaś być” i stawiasz sobie ciągłe oczekiwania i wymagania. Powiedz STOP temu głosowi w głowie. Doceniaj się, chwal, podziwiaj. Bądź sobie wdzięczna za rzeczy, które robisz. W każdej sytuacji znajdź choćby jedną pozytywną rzecz, a gdy rezultaty są wspaniałe, celebruj je!

Natomiast w sytuacji, gdy rzeczywiście zaliczysz porażkę czy niepowodzenie, bądź dla siebie dobra. Okaż sobie tę samą empatię, którą okazałabyś zaufanemu współpracownikowi, partnerowi czy dziecku. Wybacz sobie niedopatrzenie czy błąd, pociesz samą siebie, powiedz sobie, że następnym razem będzie lepiej, że to dla Ciebie doświadczenie, z którego możesz się uczyć i o które jesteś teraz bogatsza. Nie katuj się surową oceną. Naprawdę warto, byś w takiej sytuacji potrafiła okazać sobie wyrozumiałość.

A najcenniejsza rzecz wynikająca z praktykowania życzliwości do samej siebie to wewnętrzny spokój i poczucie bezpieczeństwa. Ta cudowna świadomość, że cokolwiek by się nie stało, zawsze możesz na siebie liczyć, że zawsze dostaniesz wsparcie. I choćby z zewnątrz sypały się ciosy – masz świadomość, że jesteś wartościowa i wystarczająca. Z tym, co masz na ten konkretny moment i taka, jaka jesteś teraz.

Małgorzata Trzaskowska

Coach, trenerka rozwoju osobistego, autorka książki „Jesteś wartościowa! 10-tygodniowy trening doceniania siebie”. Propagatorka życia w zgodzie ze sobą, autorka bloga ogrodprzemian.pl i licznych artykułów o tematyce rozwojowej, mówczyni.

Po kilkunastu latach pracy menedżerskiej w międzynarodowych korporacjach rozpoczęła nowy etap swojej zawodowej drogi. Obecnie wspiera kobiety, prowadząc indywidualne sesje coachingowe i warsztaty oraz dzieląc się wiedzą i inspiracją na swoim fanpage’u.