Inspiracje

Jak pokonać wewnętrzne ograniczenia, by w pełni wykorzystać swój potencjał

Monika Madejska

Zdecydowana większość rzeczy, które hamują wykorzystanie Twojego osobistego potencjału, znajduje się w Twoim wewnętrznym (a nie zewnętrznym) świecie. Wydaje Ci się, że podejmujesz logiczne i przemyślane decyzje, a prawda jest taka, że wiele zachowań jest sterowanych z głębi Twojej podświadomości. Z miejsca, w którym mieszka dziecko spragnione... Czego? Sam odpowiedz na to pytanie. Ostrzegam – to nie będzie ani łatwe, ani przyjemne. Ale warto! Rezultat wart jest każdej Twojej łzy i każdego ścisku w gardle.

Przeczytaj, a zrozumiesz lepiej:

  • czym jest Twój wewnętrzny cień i jak powstał,
  • dlaczego powinieneś zwracać szczególną uwagę na trudne emocje, które się w Tobie pojawiają,
  • dlaczego Twoje wewnętrzne dziecko wszystko Ci utrudnia,
  • jak możesz sobie pomóc i dlaczego musisz to zrobić.


Nasze wnętrze – to tam ukrywają się nasze ograniczenia, destrukcyjne przekonania, niewyrażone emocje, wszystko to, co blokuje dostęp do naszych zasobów...

Twój wewnętrzny świat oraz to, jak wyglądało jego powstawanie, znakomicie oddaje analogia zamku, którą znalazłam w książce autorstwa Debbie Ford pt. Jak wykorzystać ciemną stronę?

„Jesteś jak wielki, wspaniały zamek, zawierający w sobie długie korytarze i tysiące pokoi. Każdy z nich jest wyjątkowy i niesie ze sobą niepowtarzalny dar. Każdy reprezentuje odmienny aspekt Ciebie, a jednocześnie integralną część całego, idealnego zamku.

Będąc dzieckiem, odwiedziłeś każdy jego zakątek, nie odczuwając przy tym wstydu, niczego nie krytykowałeś. W poszukiwaniu klejnotów i tajemnic wytrwale przeszukiwałeś pokój po pokoju. Każdy akceptowałeś, bez względu na to, czy to był gabinet, sypialnia, łazienka czy piwnica. Każdy z pokoi był wyjątkowy. Twój zamek wypełniało światło, miłość, spokój i radość.

Aż któregoś dnia w Twoim zamku pojawili się ludzie i… zaczęli komentować Twoje pokoje, mówili, że niektóre z nich są niedoskonałe, a nawet brzydkie. Zasugerowali, że jeśli Twój zamek ma być idealny, to musisz zamknąć na klucz drzwi do brzydkich pokoi. Ludzie podsuwali Ci listę pokoi, które lubili i których nie lubili. Więc stopniowo zacząłeś je po kolei zamykać... Usunąłeś je i ukryłeś w ciemności…”

W ten sposób narodził się Twój cień...

Cień to te cząstki nas, które staramy się ukryć lub wyprzeć. W głębi duszy czujemy, że są nieakceptowane przez naszą rodzinę, przyjaciół i co najważniejsze – nas samych.

Jak ujawniają się Twoje cienie?

Na przykład w Twoim negatywnym stosunku do niektórych ludzi. Cień to ktoś, kim wolisz nie być. Nie lubisz ludzi niezorganizowanych i oni zwyczajnie Cię irytują? Prawdopodobnie wyparłeś ze swojej tożsamości możliwość bycia taką osobą, a w zamian za to jesteś zawsze super zorganizowany. Nawet wtedy, kiedy to niepotrzebne, a nawet szkodliwe…

Zorganizowanie i niezorganizowanie to 2 końce tego samego kija. Razem tworzą pełnię i wzajemnie się równoważą. Dokładnie tak, jak chciał tego Stwórca, jakkolwiek go nazwiesz. Wszystko na naszym świecie jest złożone z przeciwieństw – czarne i białe, dzień i noc, dobro i zło...

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)

Nie może być inaczej, ponieważ poznajesz różne aspekty życia właśnie na zasadzie kontrastów. Wiesz, że istnieje kolor biały tylko dlatego, że jest jego przeciwstawienie, czyli kolor czarny. Gdyby nie było mroku, to czy wiedziałbyś, czym jest światło?

Każdy organizm dąży instynktownie do pełni, do jedności przeciwieństw, do harmoniii i równowagi. Dlaczego? Bo to najbardziej efektywny stan do życia. Mając kontakt z 2 biegunami danej cechy, możesz wybrać, jak zachowasz się w danej sytuacji.

Przykład

Jeśli masz zbalansowane bieguny i równowagę między uporządkowaniem a chaosem, możesz zachować się adekwatnie do sytuacji. W momencie kiedy zaczynasz pracować, dbasz o porządek i to ułatwia Ci pracę. A kiedy jesteś zmęczony i potrzebujesz snu, potrafisz zaakceptować tymczasowy chaos wokół siebie i po prostu położyć się spać.

Osoby, które mają wypartą „nieuporządkowaną” część osobowości będą sprzątały i porządkowały otoczenie wbrew potrzebom organizmu.

Dlaczego przepracowanie swoich cieni jest takie ważne?

Bo to, z czym nie możesz żyć, nie pozwala żyć Tobie. To, czemu się opierasz, nie poddaje się. To, co nie należy do Ciebie, ma nad Tobą władzę.

Musisz pozwolić zaistnieć każdemu aspektowi siebie. Pogodzić się ze swoimi cieniami i tym „kim wolisz nie być” w swoich własnych oczach.

Pewnie zastanawiasz się, jak się w ogóle do tego zabrać? Poczekaj jeszcze chwilę, jest jeszcze kilka rzeczy, które musisz wiedzieć...

Choćby to, że praca z własnymi cieniami to w praktyce praca z własnymi emocjami… To emocje informują nas o tym, że mamy wyparte części osobowości. Bo emocje to nic innego, jak informacje z podświadomości o tym, że dzieje się dla nas coś ważnego.

  • Na przykład smutek to taka emocja, która motywuje nas do tego, aby się wycofać, znaleźć chwilę dla siebie, spojrzeć w głąb siebie i przetrawić pewne sprawy.
  • Z kolei frustracja popycha nas do tego, aby przerwać jakieś działanie lub coś zrobić, co przerwie naszą frustrację.

Każdy stan emocjonalny jest informacją, pewnym kierunkowskazem, znakiem, który kieruje Twoją uwagę na określony wycinek rzeczywistości. Dokładnie ten wycinek, którym w danym momencie powinieneś się zająć… który stanowi jakiś rodzaj wewnętrznego „wąskiego gardła”, burzącego Twój spokój i zdolność do efektywnego działania.

I właśnie takich informacji, kierunkowskazów i znaków powinieneś szukać na swojej drodze do spełnionego i w pełni dopasowanego do Ciebie życia. Miej otwarty umysł i serce na wszelkiego rodzaju trudne emocje, wewnętrzny opór lub jakiś rodzaj niemocy.

Zwróć uwagę na momenty, kiedy będziesz miał wrażenie, że coś nie idzie, że coś się zatrzymało. Może nawet zaczniesz odczuwać silne negatywne emocje i nie będziesz w stanie ich opanować. Poczujesz, że coś Cię blokuje, coś trzyma niewidzialnym sznurem, jakbyś miał u nogi ciężką kulę...

Te ciężkie kule u nogi to ślady po trudnych doświadczeniach z przeszłości… A raczej to, co z nich zostało. Emocje i przekonania, które powstały lata temu, a dzisiaj stoją na drodze do tego, co chcesz osiągnąć.

Przykład

Powiedzmy, że chcesz budować bliskie i autentyczne relacje ze swoimi współpracownikami. Wiesz, jak to się robi, bo czytałeś o tym, ale coś powoduje, że za każdym razem, kiedy zaczynasz działać w dobrym kierunku, wybucha w Tobie wulkan gniewu.

Zastanawiasz się, o co do cholery chodzi? Przecież tego chcesz i wiesz, jak to zrobić!

Ty może i potrafisz, ale młodsza, dziecięca część Ciebie nie potrafi. I przeżywa w tej sytuacji jakieś trudne emocje. W psychologii pracę z trudnymi emocjami nazywamy pracą z wewnętrznym dzieckiem. To części Ciebie, które utknęły na dziecięcym etapie życia, bo nie otrzymały właściwej formy miłości i akceptacji ze strony opiekunów. To małe, skrzywdzone części Twojej osobowości, które chowają się w ciemnych zakamarkach zamku i jednocześnie krzyczą, bo chcą być zauważone i zaakceptowane.

I kiedy Ty, dorosły przedsiębiorca, chcesz nawiązać bliskie relacje ze swoimi pracownikami, dla Twojego wewnętrznego dziecka, czyli Ciebie w wieku kilku bądź kilkunastu lat, ta sytuacja kojarzy się z czymś zagrażającym. Dlatego za każdym razem, kiedy próbujesz działać, budzi się mała, przerażona część Ciebie i robi wszystko, aby ochronić siebie i Ciebie przed ponownym cierpieniem…

Cierpieniem, jakim cierpieniem do cholery?!

Ano takim, o którym już dawno nie pamiętasz… Być może we wczesnym dzieciństwie bliskość z rodziną oznaczała ból, cierpienie, lęk, a może nawet przemoc. I Twoje wewnętrzne dziecko zna tylko to. Nie wie, co to jest bezpieczna bliskość, pełna spokoju i wsparcia. Nie zna jej i się jej boi. Dla Twojego wewnętrznego dziecka bliskość to ból i cierpienie. Dziwisz się, że chce tego unikać?

Twoje wewnętrzne dziecko, broniąc się przed wejściem w jakąś sytuację, ma paradoksalnie dobre intencje. Chce Cię chronić, bo coś mu się źle kojarzy. I niestety nie ma znaczenia to, że Tobie, dorosłemu człowiekowi, ta sytuacja nie wydaje się zagrażająca.

To nie Ty się boisz, tylko ukryte w Twoim wnętrzu dziecko

To ono włada Twoimi emocjami z przeszłości. Ono odpala gniew, lęk i frustrację w chwilach, które są dla niego trudne, a dla Ciebie dorosłego proste lub bez znaczenia. I póki nie ukoisz cierpienia tego wewnętrznego, rozemocjonowanego dziecka, nie pójdziesz dalej, choćbyś zmuszał się ze wszystkich sił.

Przykład

Jakiś czas temu jednym z moich celów była praca w spokoju i koncentracji. Potrzebowałam pracować bez specjalnych emocji i nakręcenia, aby móc tworzyć szkolenia i artykuły takie, jak ten. By to zrobić, musiałam po prostu usiąść na pupie i pisać. Przesadne emocje i ekscytacje, które sprawiają, że biegam jak oszalała od zadania do zadania, bardzo mi w tym przeszkadzały.

Problem w tym, że mimo zdobycia wiedzy na temat tego, jak się skoncentrować, i po zastosowaniu szeregu technik na wyciszenie, kompletnie mi nie szło…

Wiedziałam dokładnie, jak przygotować się do pisania w skupieniu, ale za każdym razem, kiedy zaczynałam pisać, nachodził mnie jakiś dziwny niepokój… Jakby zaraz miało się zdarzyć coś niedobrego...

Pogrzebałam, pogadałam ze swoim wewnętrznym dzieckiem i wszystko było jasne. Przez pierwsze 18 lat życia świat zwalniał i zatrzymywał się tuż przed godz. 17.00, kiedy to mój ojciec mógł się z dużym prawdopodobieństwem wtoczyć pijany do domu. Cały dom zamierał tuż przed 17. Wszyscy chowali się po pokojach i zamierali w oczekiwaniu. To był jedyny „spokojny i skoncentrowany” czas, jakiego doświadczyłam w dzieciństwie. I niestety nie był spowodowany harmonią w rodzinie, ale oczekiwaniem na najgorsze – na powrót agresywnego pijaka.

Nic dziwnego, że spokój i sytuacja, kiedy „nic się nie dzieje”, kojarzyła się mojemu wewnętrznemu dziecku tak fatalnie i instynktownie mnie od niej odciągała.

Moje wewnętrzne dziecko miało niefortunne i nieprawidłowe skojarzenie ze stanem spokoju i koncentracji. Chciało mnie chronić emocjonalnie, utrudniając wejście w sytuację, która kiedyś stanowiła dla niego tak wielkie zagrożenie.

Przykład

Podobna interwencja wewnętrznego dziecka ujawniła się u Marka, przedsiębiorcy z południowej Polski, który był kiedyś na moich konsultacjach. Marek wciąż podejmował bardzo ryzykowne i mało przemyślane inwestycje w swojej firmie. Zadłużył się przy tym niemiłosiernie i jak się na to patrzyło z boku, to trudno było w tym znaleźć odrobinę logiki.

Jako że umówiliśmy się z Markiem na bezwzględną szczerość, zapytałam go wprost, mając przed sobą wyniki jego badania mocnych stron.

– Marek, dla kogo to wszystko robisz? Po cholerę Ci bycie tym liderem na rynku? Po cholerę chcesz być największy w branży, skoro to nie ma biznesowego sensu i się zwyczajnie nie opłaca?

Marek milczał i patrzył na mnie jak zamrożony. Po chwili zobaczyłam, jak łzy płyną mu po policzku… Wyszedł, aby osuszyć twarz. Wrócił i mówi do mnie drążącym głosem...

– Chcę, by mój ojciec pochwalił mnie chociaż raz w życiu… Żeby zobaczył, że jestem kimś…

Rozumiesz, co się wydarzyło? Jego głęboko ukryte pragnienie tego, by zostać zauważonym przez ojca, prowadziło go do bezsensownych decyzji biznesowych. Emocje, pragnienia małego Marka wygrały z logiką i kalkulacjami. Wygrały, bo były silniejsze od racjonalnego umysłu…

I zwykle tak to właśnie wygląda. Wydaje Ci się, że podejmujesz logiczne i przemyślane decyzje, a prawda jest taka, że wiele zachowań jest sterowanych z głębi Twojej podświadomości. Z miejsca, w którym mieszka mały chłopiec, spragniony miłości i uwagi najbliższych. I mimo że jesteś już starym koniem, z mocnym zarostem i być może siwizną na głowie, to ten mały nadal walczy… Nadal wierzy, że jest w stanie dostać to, czego nie otrzymał w dzieciństwie…

Problem polega na tym, że on nie wie, że tego pragnienia nie da się już zaspokoić… Nie da się cofnąć czasu i dostać wystarczająco dużo miłości od najbliższych…

Jedyne, co teraz możesz zrobić, to pójść do tego małego chłopca i dać mu miłość i akceptację. Dzisiaj już tylko Ty, nie Twoi bliscy, jesteś w stanie zaspokoić jego potrzeby. I tylko wtedy, kiedy to zrobisz, on w końcu ucichnie i odda Ci stery do Twojego życia. I Twoich decyzji w biznesie.

Jak możesz pomóc dziecku, które jest w Tobie?

Sprawa nie jest ani prosta, ani łatwa, ani przyjemna. Ale ten ból się opłaci. Rezultaty i korzyści z jego przepracowania warte są każdej łzy i każdego ścisku w gardle i żołądku. Warte są każdej minuty Twojej uwagi.

Generalnie do sprawy przepracowania swoich ograniczających emocji i przekonań możesz podejść na 2 sposoby – albo samodzielnie nad tym pracować, albo skorzystać z pomocy specjalisty. Idealnie jest, kiedy połączy się te 2 strategie – wiem z własnego doświadczenia.

Od przeszło 10 lat pracuję nad sobą każdego dnia zarówno samodzielnie, jak i z pomocą profesjonalnych coachów oraz terapeutów. I jestem z tego dumna, bo wiem, jak wiele odwagi i wysiłku wymaga taka praca. Jak wielkie trzeba mieć jaja, aby wejść do czarnego, śmierdzącego i znienawidzonego miejsca w głębi siebie i grzebać tam tak długo, aż zobaczy się błyszczące dno.

Trudne emocje i niezdolność do radzenia sobie z nimi są największą barierą, która pojawia się na drodze do rozwoju osobistego potencjału. O ile rozwijanie swoich kompetencji w dowolnej dziedzinie jest stosunkowo łatwe w dzisiejszym świecie, to radzenie sobie z własnymi emocjami to już umiejętność znana nielicznym.

Podczas całej edukacji, od przedszkola po studia, uczysz się wielu pięknych i mało praktycznych teorii i zagadnień. Nie uczysz się natomiast rzeczy fundamentalnej – jak radzić sobie z własnymi, nieprzyjemnymi emocjami… Zamiast tego rozwijasz w sobie kilka nieudolnych mechanizmów radzenia sobie z uczuciami, w tym wszelkiego rodzaju uzależnienia.

I właśnie dlatego, że umiejętność konstruktywnego radzenia sobie z emocjami jest nadal wiedzą tajemną dla większości ludzi, zacznij od zgłębiania tego zagadnienia.

Zacznij od obejrzenia 2 filmów, które obrazują problematykę ludzkich emocji. Pierwszy z nich to znakomity film Marka Koterskiego pt. 7 uczuć. Będziesz się na tym filmie śmiał i płakał. Być może jak wielu widzów doświadczysz szoku i zapamiętasz ten film do końca swojego życia. I być może wpłynie on na sposób, w jaki wychowujesz własne dzieci…

Drugi film W głowie się nie mieści to animowana historia dziewczynki, której życiem steruje 5 emocji: Radość, Strach, Gniew, Odraza i Smutek. To znakomity film na rodzinny seans, który przy okazji uczy znaczenia podstawowych emocji w naszym życiu.

Poza filmami bardzo Cię zachęcam do zakupienia oraz przeczytania 3 książek o emocjach. Pierwszą z nich jest napisana lekko i dowcipnie książka profesora Rafała Ohme pt. Emo Sapiens. Harmonia emocji i rozumu.

Druga książka to Technika uwalniania autorstwa Davida Hawkinsa, która dla mnie stanowi bezcenne i najlepsze źródło wiedzy o dosłownie każdej emocji.

Trzecia pozycja – Emocje destrukcyjne. Jak możemy je przezwyciężyć? to ciekawa publikacja o tym, jak można radzić sobie z trudnymi emocjami, czerpiąc z dalekowschodnich nauk. Autorem książki jest Daniel Goleman, znany ekspert z zakresu inteligencji emocjonalnej.

No dobra, zgłębienie wiedzy na temat emocji to było pierwsze Twoje zadanie.

Druga sprawa dotyczy pracy nad wewnętrznymi ograniczeniami z pomocą profesjonalnego terapeuty bądź coacha. Mało jest na tym świecie inwestycji tak trafnych i sensownych jak inwestycja w przezwyciężanie swoich wewnętrznych ograniczeń.

Pamiętaj, że Twój zewnętrzny świat jest niczym innym jak odbiciem Twojego świata wewnętrznego. Jeśli chcesz cokolwiek zmienić w swojej rzeczywistości, najpierw musisz dokonać zmiany na głębokim, wewnętrznym poziomie emocji i przekonań. To tam ukryte są klucze do wszystkich zamkniętych drzwi Twojego zamku.

Możesz wybierać w ogromnej liczbie nurtów terapeutycznych oraz metod coachingowych. Mnie najbardziej przypadła do gustu terapia Gestalt oraz IFS, czyli terapia Systemu Wewnętrznej Rodziny. Poza tym regularnie korzystam z Clean Coachingu w zdejmowaniu swoich „wąskich gardeł”, choćby tych związanych z trudnościami w pisaniu tego artykułu :)

Szukaj i testuj rekomendowanych terapeutów i coachów. Znajdź osobę i metodę, która najlepiej odpowiada Twoim potrzebom i osobowości. I potraktuj tę współpracę jako stały element swojego życia i pracy. Jako coś, co ma Ci ułatwić życie i umożliwić wykorzystanie pełni Twojego potencjału.

Monika Madejska

Coraz Lepszy Ekspert Rozwoju Talentów - pomaga małym i średnim przedsiębiorcom odkrywać ich mocne strony i na ich bazie budować skuteczne firmy. Rozwiązuje problemy z zarządzaniem sobą oraz ludźmi w biznesie. Specjalistka w dziedzinie przeciwdziałania wypaleniu zawodowemu.