Rekrutacja Inspiracje

Kampanie, które zmienią Twój sposób patrzenia na rekrutację

Paulina Pietrzak-Jaworska

W bezwzględnym świecie biznesu zdrowy duch rywalizacji jest trochę jak przybijanie piątki pomiędzy drużynami po zakończonym meczu. W teorii nic poważnego się nie stanie, jeśli go zabraknie. W praktyce – na dłuższą metę trudno jest bez niego żyć. Zwłaszcza, jeśli rozmawiamy o rekrutacji.

W tej branży nagrodą za wygrany „mecz” jest wykwalifikowany specjalista – to takie eleganckie określenie osoby, która rozniesie system i rozpędzi firmę w wyścigu na sam szczyt. Nie ma się więc co dziwić, że HR-owcy prześcigają się w kreatywnych pomysłach na przyciągnięcie uwagi najlepszych kandydatów. Jak bardzo kreatywnych?

Oj, bardzo – zwłaszcza, jeśli do rekrutacyjnych szaleństw zaliczałeś dotąd cold mailing na LinkedInie albo programy poleceń pracowniczych. A ponieważ uwielbiam takie marketingowe smaczki, to przygotowałam dla Ciebie kompilację najciekawszych i najbardziej zakręconych kampanii – większość z nich spokojnie sprawdziła się w branżach, którym naprawdę daleko do kreatywności. I tak sobie myślę, że może któraś z nich zainspiruje Cię, aby spojrzeć na rekrutację w swojej firmie z zupełnie innej perspektywy.

To co, challenge accepted?

Zaczniemy na spokojnie – socialmediowo.

Salesforce i Instagram

Firma Salesforce wykorzystuje social media do tworzenia wizerunku najlepszego pracodawcy na świecie. Ale robi to w bardzo przemyślany i jeszcze bardziej nietypowy sposób. Bo zamiast wrzucać do sieci kolejne ogłoszenia rekrutacyjne, publikuje u siebie zdjęcia z życia pracowników – dzieci, weekendowe wypady na ryby, branżowe gale… Oczywiście, zawsze z firmą w tle – dzieci noszą śpioszki z logo Salesforce, wędka to prezent urodzinowy od szefa, a gale kończą się zawsze jakąś nagrodą (zwykle dla najlepszego pracodawcy). Przypadek? Nie sądzę.

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)

Najfajniejsze jest to, że wszystko składa się elegancko na portret miejsca, w którym każdy chciałby pracować. Rozwojowego i rozwijającego się. Doceniającego i docenianego. Przyjaznego i pełnego przyjaciół. Czyli takiego, które jak wielki biznesowy magnes przyciąga wszystkich najlepszych specjalistów w okolicy – i to praktycznie za darmo (ale o tym, że „oryginalnie” wcale nie musi znaczyć „drogo” już kiedyś pisałam).

A skoro już jesteśmy przy praktycznie darmowych akcjach – czy kojarzysz BJL?

BJL i Wi-Fi

BJL to agencja marketingowa z Wielkiej Brytanii, która zatrudnia największe talenty w swojej branży. A że talenty bywają trudne do wyłuskania, firma zdecydowała się zapolować na nie podczas jednego z najważniejszych wydarzeń w świecie brytyjskiej reklamy – Roses Creative Awards. I zrobiła to w wielkim, może trochę hakerskim, stylu. Jak?

Na terenie hotelu, w którym odbywał się event, agencja założyła darmową usługę
Wi-Fi. Otrzymała – usługa, nie agencja – na tę okazję wdzięczną nazwę „#JOINBJL”, a połączenie z nią kierowało na landing page z informacją o rekrutacji. Pomysł genialny w swojej prostocie? No raczej!

Zwłaszcza że dostęp do sieci mieli wyłącznie uczestnicy wydarzenia, czyli największe talenty w swojej branży. Ale i tak najlepsze jest to, że ci, którzy trafili na stronę, błyskawicznie decydowali się na udział w rekrutacji – większość aplikacji spłynęła do działu HR jeszcze tego samego wieczora.

Ale zanim pomyślisz sobie, że to najbardziej kreatywna forma rekrutacji, z jaką miałeś kiedykolwiek do czynienia, pozwól, że przedstawię Ci kampanię Amazona na Tinderze. Dobrze słyszysz.

Amazon i Tinder

Okazuje się, że aplikacje randkowe mogą mieć do zaoferowania coś więcej niż miłość życia i towarzystwo na wieczór. Tym „czymś więcej” może być na przykład praca w Amazonie.

Jakiś czas temu firma poszukiwała inżynierów i specjalistów IT. Nie wiedzieć czemu, jej specjaliści od HR zdecydowali się w związku z tym na dość nietypową rekrutację – umieszczając ogłoszenie o pracę na Tinderze.

Oczywiście zamiast gorącego opisu oczekiwań względem potencjalnego partnera na koncie pojawiła się lista wymagań dotyczących kandydatów. No i w miejscu, w którym zwykle pojawiają się pełne upiększających filtrów zdjęcia z imprez, zamieszczono logo firmy – poza tym reszta mechaniki serwisu pozostała taka sama (z tą różnicą, że zostawienie serduszka oznaczało w tym przypadku chęć wzięcia udziału w rekrutacji).

Hasło mówiące, że rozmowa kwalifikacyjna jest jak pierwsza randka, zyskało nowy wymiar, prawda?

To teraz usiądź wygodnie i zastanów się, w jaki sposób Twoja firma może „randkować” z potencjalnymi pracownikami. Bo nieważne, jak bardzo kreatywna jest (lub nie jest) branża, w której działasz – ważne jest to, że dookoła Ciebie są specjaliści, którzy chcieliby nawiązać z Tobą współpracę. I mogą Cię przegapić w bezwzględnym świecie biznesu, jeśli Twoja drużyna w porę nie przybije piątki po zakończonym meczu.

Paulina Pietrzak-Jaworska

Specjalista w dziedzinie content marketingu i mediów społecznościowych. Na co dzień opiekuje się Fanpage’em Coraz Lepszej Firmy i Forum Coraz Lepszych Przedsiębiorców oraz wspiera rozwój bloga.