Strategia

4 bolesne kłamstwa, które nieustannie powtarzają sobie przedsiębiorcy

Paweł Królak

Zaczyna się od pięknych marzeń o własnej firmie...

...a kończy się często totalnym zniechęceniem, wypaleniem, walką każdego dnia o przetrwanie, skomplikowaną sytuacją rodzinną i nieustannym zmęczeniem... Bo trudno nie być zmęczonym, pracując tak długo i ciężko, jak pracują polscy przedsiębiorcy...

Co ciekawe, nawet gdy biznes idzie dobrze, to i tak jesteś ciągle zapracowany, bo przecież sytuacja w każdej chwili może się odmienić i ciągle trzeba być czujnym... Ani na chwilę nie możesz odpuścić...

Gdzie się podziały te marzenia, które miałeś, gdy zakładałeś firmę? Całkiem prawdopodobne, że zostały "przykryte" przez 4 kłamstwa, które każdego dnia powtarza sobie tylu przedsiębiorców...

Kłamstwo nr 1: "Jak będę miał większą sprzedaż, to wszystko się unormuje"

Przykro mi, ale nie. To tak nie działa. Większa sprzedaż nie rozwiąże wszystkich Twoich problemów. Rozwiąże pewnie małą część z nich, ale na ich miejsce pojawią się nowe.

Będziesz miał więcej klientów – a to oznacza, że trzeba ich będzie obsłużyć. To znaczy: więcej pracy! A to wcale też nie oznacza, że zysk będzie większy. Bo dojdą nowe koszty, których dziś pewnie nawet nie potrafisz przewidzieć.

Pamiętam, jak to było u mnie w początkach mojej pierwszej firmy. Też się oszukiwałem, że jak osiągniemy sprzedaż na poziomie 50 tys., 70 tys. czy 100 tys. złotych miesięcznie, to będzie łatwiej...

Nie było. Zysk też nie rósł, bo trzeba było zatrudnić więcej ludzi, wynająć nowe biuro i więcej pieniędzy uciekało na różne dodatkowe wydatki... Czasem nawet miałem wrażenie, że los jest dziwnie złośliwy i jak akurat np. udało się dzięki większej sprzedaży wypracować kilka czy kilkanaście tysięcy nadwyżki, to akurat wtedy wypadało coś nieprzewidzianego – np. komputer mi "zdechł" na amen, albo samochód miał poważną awarię i w zasadzie nie było co naprawiać – trzeba było szukać innego...

Uwierz mi (mówię to z perspektywy kilkunastu lat prowadzenia biznesu), większa sprzedaż nie rozwiąże Twoich problemów, a tym bardziej nie sprawi, że będziesz mniej się męczył, czy mniej pracował. Po prostu zmieni się skala problemów. A do uwolnienia Ciebie trzeba czegoś więcej...

Szczególnie, jeśli dajesz się złapać w pułapkę kolejnego kłamstwa...

Kłamstwo nr 2: "Tylko ja zrobię to dobrze!"

Pewnie gdybyś tak nie myślał, to być może nigdy nie założyłbyś firmy...

Firmę zakłada się bardzo bardzo często z powodu wkurzenia... np. że nie ma na danym rynku dobrego produktu (np. "nigdzie nie można kupić naprawdę ładnych ubranek dla dzieci!")... Albo że firma, w której pracowałeś, nie przykłada się do odpowiedniej jakości lub marnuje mnóstwo okazji... Więc stwierdzasz: "ja to zrobię lepiej!" i zakładasz własną firmę, chcąc robić to, w czym jesteś najlepszy...

A wiesz, jak to się kończy?

Będziesz robił wszystko. Będziesz pracował bardzo, bardzo długo. A nawet jak kogoś zatrudnisz, to będziesz pracował jeszcze dłużej... Bo niby zatrudniasz po to, by daną pracę oddać i więcej się o nią nie martwić... a w praktyce musisz poza swoją pracą poświęcić jeszcze czas na tłumaczenie pracownikom, JAK mają to dobrze zrobić i na ciągłe poprawianie błędów po nich... I nie możesz przestać pracować. Bo przecież tylko Ty wiesz, jak zrobić to najlepiej!

Oczywiście możesz świadomie wybrać drogę freelancera: nie zatrudniać ludzi i żyć tylko ze swojej pracy... Ale ceną za to jest sytuacja, w której nie zarabiasz, gdy nie pracujesz. Niektórym to wystarcza, ale nawet nie masz pojęcia, ilu znam freelancerów, którzy po kilku czy kilkunastu latach stwierdzają, że chętnie wróciliby nawet na etat, gdyby tylko ktoś im dobrze płacił. Zwyczajnie mają dość tego stresu, zmagania się z niepłacącymi klientami, walki o nowe zlecenia... A miało być tak pięknie...

Prawda jest taka, że w budowaniu solidnej, dobrze funkcjonującej firmy chodzi o coś zupełnie innego: o to, by to firma dobrze pracowała, a nie Ty. Byś mógł ze spokojem skupić się na jej rozwoju i zarabiać również wtedy, gdy jesteś na wakacjach.

No dobra, ale pewnie powiesz, że to nie takie proste, bo...

  • “Przecież na rynku nie ma chętnych do pracy!” To też nieprawda. W dzisiejszych realiach rzeczywiście ciężko znaleźć dobrych kandydatów do pracy wśród osób bezrobotnych... ale samych pracowników nie brakuje. Oni po prostu pracują dziś dla kogoś innego. I to podwyższa poprzeczkę – bo musisz im zaproponować lepsze warunki pracy niż mają dzisiaj – ale nie zmienia to faktu, że dobre firmy nie mają problemu z przyciągnięciem dobrych pracowników (a jeśli dziś nie możesz znaleźć dobrych kandydatów do pracy, to bardzo możliwe, że jest to objaw głębszego problemu i warto się nad tym dłużej pochylić)...
  • "Ale przecież pracownikom nie można zaufać" – pewnie powiesz... I wiesz co? Ja też tak kiedyś myślałem. Sam przechodziłem wszelkie rozczarowania z tym związane, łącznie z tym, że po którejś z kolei porażce doszedłem do przekonania, że nie ma sensu zatrudniać ludzi, najlepiej w ogóle pracować samemu (tylko z żoną)... To chyba naturalne, że takie myśli się pojawiają, ale człowiek musi do tego dojrzeć... by zobaczyć, że problem jest głębszy i leży tak naprawdę gdzie indziej.

    Problem leży w zatrudnianiu niewłaściwych ludzi, złym przeszkoleniu, błędach w delegowaniu. Jeśli zatrudniasz dobrych ludzi, dobrze nimi zarządzasz i przekształcisz swoją firmę w skuteczny system, to naprawdę zaufanie do pracowników nie stanowi problemu.

Więc zbierając to razem: to normalne, że na początku oszukujesz się, że "tylko Ty zrobisz to dobrze"... Ale jest bardzo źle, gdy na zawsze utkniesz na tym etapie...

Bo sytuacja pogłębi się jeszcze bardziej. A rozwiązania najczęściej szukamy w kompletnie złym miejscu, co prowadzi nas do kolejnego kłamstwa...

Kłamstwo nr 3: "Muszę być bardziej produktywny i ciężej pracować"

Nie wiem, jak Ty, ale ja często oszukiwałem się w ten sposób. Myślałem, że nie jestem wystarczająco pracowity... Że muszę nauczyć się lepiej planować, mniej czasu marnować, być bardziej efektywnym...

Wciąż wydawało mi się, że muszę "jeszcze bardziej... jeszcze lepiej…”, gdy tak naprawdę to wcale nie tu był problem.

Potem przez lata pracując z setkami przedsiębiorców, zobaczyłem, że wielu z nich popełnia dokładnie ten sam błąd. Są typowymi "rozwojowcami", od dawna interesują się tematem efektywności i... tak naprawdę na poziomie ich własnej pracy już dawno są produktywni (a nawet bardziej produktywni niż 95% pozostałych przedsiębiorców)... ale to nic nie zmienia w sytuacji ich firm.

Bo wciąż zostają w pracy do późna, by gasić kolejne pożary. Pracują nieustannie, również w weekendy i święta. I nikt już nie potrafi policzyć obietnic, które złożyli swoim małżonkom i dzieciom, i których nie dotrzymali, bo firma była ważniejsza... bo akurat pojawił się następny "pożar".

Z perspektywy czasu, doświadczeń własnych i moich Klientów widzę to bardzo wyraźnie: niezwykle rzadko osobista produktywność jest właściwym rozwiązaniem. Bo nawet jak uda Ci się odzyskać tę godzinę czy nawet kilka godzin dziennie... to praca ma taki dziwny zwyczaj, że sama się mnoży :–)

Po prostu znajdziesz sobie dodatkowe zajęcie. Zapchasz ten czas dodatkowymi zadaniami. Jeśli nie postawisz sobie twardego limitu czasu pracy, to zawsze będzie co robić...

A wiesz, co jest najgorsze? Że możesz się zaharować, zamęczyć... a to wszystko na nic. Niezliczone badania pokazały, że pracowanie dłużej wcale nie powoduje, że zrobisz więcej. Czym bardziej jesteś zmęczony, tym praca jest mniej wydajna.

Mówiąc obrazowo: jak będziesz szybciej i wydajniej biegał z pustą taczką, to budowa ani trochę się do przodu nie ruszy...

A kto zadba w tym czasie o Ciebie, żebyś się nie wykończył?

Kłamstwo nr 4: "Zadbam o siebie, gdy sytuacja się poprawi"

Sam sobie powtarzałem to kłamstwo przez długie lata. Zakładałem, że przecież teraz mogę przycisnąć, pracować więcej, a potem gdy już odniosę sukces, to będę mógł tylko odpoczywać... To naprawdę tak nie działa...

Po pierwsze: typowy przedsiębiorca nie potrafi odpoczywać, jeśli naprawdę się do tego nie zmusi. Zawsze znajdzie sobie kolejne zajęcie i milion spraw, które wymagają rozwiązania.

Po drugie: jeśli zagubi siebie i swoje potrzeby w tej gonitwie, to nawet nie poczuje, w którym momencie coś dzieje się źle... aż będzie za późno. Ja na szczęście dość wcześnie wychwyciłem to, jak ważny jest sen (żeby spać wystarczająco długo, regularnie i robić drzemki) i to mnie prawdopodobnie uratowało przed totalnym wypaleniem. Ale przez wiele lat nie doceniałem na przykład tego, jak ważne jest zdrowe odżywianie, co skończyło się sporą nadwagą… A gdybym nie zareagował na czas i poczekał jeszcze 2–3 lata, to skończyłoby się to cukrzycą lub jeszcze gorszymi chorobami…

Dziś mój jadłospis na podstawie badań medycznych układa konkretnie pod moje potrzeby wysokiej klasy dietetyk... A ja czuję się wyśmienicie, mam mnóstwo energii i pracuję efektywniej niż kiedykolwiek, a do tego waga stopniowo wraca do oczekiwanego poziomu.

Sam po sobie bardzo wyraźnie widzę, jak absolutnie błędne jest myślenie, że dopiero jak odniesiesz sukces i sytuacja w firmie się ustabilizuje, to o siebie zadbasz... W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie: odniesiesz sukces właśnie wtedy, gdy najpierw o siebie zadbasz... Wtedy będziesz mieć energię do efektywnej pracy i dokonywania zmian w firmie na lepsze.

Co zatem zrobić, by wydostać się z pułapki tych kłamstw i zmienić sytuację?

Chciałbym móc Ci powiedzieć, że to proste, łatwe i przyjemne. Ale tak nie jest. Zmiana przekonań, które bardzo mocno w nas siedzą, nigdy nie jest łatwa. Jednocześnie prowadzenie firmy to nie jest bułka z masłem... Firma to złożony mechanizm, w którym wiele rzeczy musi dobrze działać w tym samym czasie.

Ale podkreślam (i mówię to z własnych doświadczeń i doświadczeń pracy z setkami przedsiębiorców): TAK, to jest możliwe, by prowadzić firmę z lekkością i spokojem. Jest możliwe mieć wielkie plany i marzenia i nie tracić tego optymizmu, który miałeś na początku prowadzenia firmy. I jak najbardziej jest możliwe to, by firma szybko rosła, bez odbierania Ci całego życia.

A konkretnie to są przynajmniej 4 takie elementy, o które trzeba zadbać, by wydostać się z pułapki kłamstw, które w tym artykule omówiłem:

1) Zmiana mentalna – inny sposób myślenia o firmie

Dopóki będziesz myśleć o firmie na zasadzie "firma = ja" i że tylko Ty potrafisz wszystko zrobić dobrze, ciężko będzie coś zmienić.

A zobacz: być może Ty rzeczywiście robisz to najlepiej... Ale pewnie byłbyś w stanie nauczyć innych, by robili to na poziomie 60% Twojego. A wtedy gdy zatrudnisz 5 osób, to nawet jak każda zrobi tylko 60% tego, co Ty, to razem i tak zrobią 300%, czyli 3 razy tyle, co Ty. Może nie będzie to idealne, ale będzie pewnie wystarczająco dobre.

Podkreślam to, bo tu trzeba pokonać ten niepotrzebny perfekcjonizm: nie musi być "idealnie", wystarczy, że będzie "wystarczająco dobrze".

Pomyśl nad tym: czy dałoby się tak zbudować biznes (podkreślam: "biznes", a nie miejsce pracy dla Ciebie), by osiągał odpowiednie dochody, realizował Twoje cele, dawał Ci spokój – bez Ciebie wykonującego tę całą pracę? Powiem z doświadczenia – pewnie, że się da! Tylko to wymaga innego spojrzenia na ten biznes – spojrzenia jak na dobrze działającą maszynę (która solidnie pracuje), a nie jak na pracę, którą masz Ty sam wykonać.

I z tym trzeba się najpierw oswoić w głowie. Bo zobacz, to jest tak, jak z budowaniem jakiegoś budynku. Najpierw on się rodzi w głowie architekta, potem jest przenoszony na konkretny projekt i dopiero potem budowany... Tak samo jest z firmą – najpierw ma się pojawić w Twojej głowie, potem ma powstać plan, a dopiero potem zbudujemy firmę, która realizuje Twoje plany i marzenia.

2) Dobrzy pracownicy

Tu nie ma żadnych czarów, to jest konkretny proces. Musisz się nauczyć dobrze rekrutować (zapomnij o intuicji – ona prowadzi na manowce), co w dzisiejszych czasach oznacza również: budować odpowiedni wizerunek firmy wśród kandydatów do pracy.

A potem dobrze nimi zarządzać (tu też właściwe rozwiązania są dalekie od tego, co zwykle podpowiada intuicja)... by nie zepsuć motywacji, którą mieli na początku.

Bo prawda jest taka, że dobrze funkcjonująca firma wymaga dobrych pracowników i tego nie da się ominąć. Jak będziesz miał słabych ludzi, to ani nie uwolnią Cię od pracy, ani nie będą wykazywać inicjatywy ponad wyznaczone im zadania.

3) Umiejętność skutecznego delegowania

Widzisz, ludzie nie rodzą się z natury odpowiedzialni – tego muszą się dopiero nauczyć. Jeśli nie nauczyli ich tego rodzice czy szkoła, to rola takiego nauczyciela przechodzi na Ciebie – pracodawcę.

Dlatego zamiast narzekać na to, że pracownicy są niesamodzielni i nie potrafią podjąć nawet prostej decyzji ("Szefie! Co robić? Gwoździe się skończyły!"), po prostu ich tego NAUCZ. A robi się to, przechodząc przez kolejne kroki delegowania...

Na początku oczywiście trzeba ich kontrolować, bo jak tylko dasz robotę i nie będziesz nadzorować, to pracownik to spieprzy :–) To normalne. Ale z czasem dajesz coraz więcej wolności, bo umiejętności pracownika wzrastają.

Sam miałem kiedyś z tym problem, bo z natury wolałbym oddać robotę i zapomnieć – założyć z góry, że będzie dobrze zrobione. A to tak nie działa. Trzeba krok po kroku. A z czasem delegujemy również same decyzje, by pracownicy sami potrafili poradzić sobie w nieprzewidzianych sytuacjach.

4) System

I tu dochodzimy do sedna. To, że Ty zaczniesz inaczej myśleć, to jedno. To, że znajdziesz dobrych pracowników i będziesz im skutecznie delegować zadania, to też jest bardzo ważne. Ale opieranie się na samych ludziach niestety nie wystarczy. Firma to zbyt złożony organizm.

Dlatego potrzebujesz SYSTEMU – to właśnie system jest rozwiązaniem, które uwalnia Cię od pracy operacyjnej, od tej codziennej bieżączki.

Możesz pracować mniej nie dlatego, że ufasz swoim ludziom, bo ludzie popełniają błędy i zawodzą. Ale możesz być spokojny o firmę dlatego, że ufasz ludziom ORAZ MASZ SYSTEM, który ich pilnuje i nie pozwala na błędy. Dzięki temu systemowi nie opierasz się tylko na ich wiedzy i umiejętnościach, ale na wypracowanym procesie, standardach i procedurach. To wszystko właśnie sprawia, że firma działa jak dobrze naoliwiona maszyna, a Ty czujesz się uwolniony.

I tu pojawia się Twoja najważniejsza rola: projektanta systemu. Bo bez Ciebie takiego systemu nie będzie, nikt Cię w tym nie zastąpi.

Niewielu przedsiębiorców rozumie, że to jest naprawdę najważniejsze zadanie przedsiębiorcy – nie sama praca, tylko PROJEKTOWANIE pracy całej firmy, czyli projektowanie SYSTEMU.

No dobrze, ale jak taki system zbudować? Od czego zacząć?

Widzisz, pierwszy problem w tym, że zwykle przedsiębiorcy nie mają świadomości, że to właśnie system jest rozwiązaniem. Bo nie mają gdzie się tego nauczyć. Dopiero gdy pracują tak ciężko, że dochodzą do poziomu totalnego wypalenia, zaczynają rozumieć, że więcej pracy nic nie zmieni.. I że rozwiązania trzeba poszukać gdzieś indziej...

Oczywiście można poświęcić długie lata na niekończące się błędy i wnioski z tych błędów. Tak było ze mną, latami wypracowywałem coś, co wreszcie zadziałało.

Ale wierzę, że z Tobą tak być nie musi. Dlatego tworzę takie artykuły i chciałbym Ci pomóc krok po kroku w tym procesie tworzenia SYSTEMU Twojej firmy. Żebyś nie musiał popełniać moich błędów przez tyle lat. Tylko żebyś znacznie szybciej zbudował firmę, która daje Ci spokój i w której jesteś projektantem systemu, a nie pracownikiem...

Jak widzisz, ten artykuł wyszedł dość długi, a dopiero delikatnie dotknęliśmy podstaw. Gdy spisałem fundamentalne porady, jak uwolnić się od własnej firmy i nadmiaru pracy, to okazało się, że te porady zajmują ok. 50 stron maszynopisu! Zdecydowanie za dużo na jakikolwiek artykuł. Dlatego mam inną propozycję...

Zamieniłem te porady w kurs e-mailowy złożony z 7 lekcji, które otrzymasz dzień po dniu. W tym kursie krok po kroku omówię, co trzeba zrobić, by taki system dobrze zbudować w oparciu o 5 najważniejszych elementów każdej firmy.

Nazwałem ten kurs "Przebudzenie Przedsiębiorcy", bo mam nadzieję, że jego treść dla wielu przedsiębiorców będzie właśnie takim "przebudzeniem". Kurs jest całkowicie bezpłatny – zapisz się na niego bezpośrednio pod tym artykułem...

Paweł Królak

Przedsiębiorca, strateg biznesowy i architekt systemów przyspieszających rozwój firmy, pasjonat niestandardowego marketingu, zarządzania i przywództwa. Coraz Lepszy Szef w Coraz Lepszej Firmie, wykładowca na studiach MBA, autor i współautor książek oraz niezliczonych artykułów branżowych.