Inspiracje

3 źródła pomysłów na biznes, o których mało kto wie

Maciej Wojtas

Oto 3 sposoby poszukiwania pomysłów biznesowych. Każdy z nich pięknie otwiera głowę i napełnia ją masą inspiracji. Sprawdź i przetestuj!

Przeczytaj, a zrozumiesz lepiej:

  • o co pytać, żeby znaleźć niszę na rynku,
  • co możesz odkryć, szukając w statystykach,
  • jak, śledząc historie konkurencji, możesz się zainspirować.


Drobna uwaga

Nie byłoby tego artykułu, gdyby nie archeologia, którą przypadkowo studiowałem wiele lat temu. To właśnie wtedy nauczyłem się, jak z pojedynczych nitek informacji upleść cały dywan historii. To ważna informacja w kontekście tego, o czym przeczytasz za chwilę.

Każdy z 3 poniższych sposobów, a konkretnie każdy z 3 etapów poszukiwania pomysłu na firmę, ma w sobie coś z zajęcia dla detektywa lub właśnie dla archeologa.

We wszystkich chodzi o staranne zebranie pozornie mało znaczących informacji, gruntowne ich przeanalizowanie i stworzenie z nich epickiego obrazu, który da Ci doskonały ogląd sytuacji.

Przejdźmy zatem do rzeczy.

Etap #1: „Czego w Polsce brakuje?”

Powyższa fraza regularnie pojawia się w statystykach mojego bloga.

Ludzie szukają pomysłu, na który nie wpadł nikt wcześniej. Chcą znaleźć wolną niszę, której nikt dotąd jeszcze nie zagospodarował. Pragną złapać okazję, którą wszyscy przeoczyli. To zupełnie naturalne.

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)

Właśnie dlatego napisałem artykuł, który w niecodzienny sposób pomagał rozwiązać tę kwestię. Pokazałem w nim, jak za pomocą bardzo prostych pytań dojść do momentu, w którym Twoim oczom ukaże się pomysł na biznes.

Wystarczy, że weźmiesz:

  • jakąś frazę wpisywaną do wyszukiwarki
  • albo dowolne spostrzeżenie dotyczące interesującej Cię branży,
  • albo nawet nagłówek z artykułu na portalu ekonomicznym lub jakimkolwiek innym,

a następnie przepuścisz ten zbitek słów przez rundę pytań zaczynających się od słowa „dlaczego”. Coś w tym stylu:

– Dlaczego X?
– Bo Y.
– Dlaczego Y?
– Bo Z.
– Dlaczego Z?
– Bo Q.
– Dlaczego Q?
– Bo R (i tak dalej).

Po odpowiedzeniu na każde z nich, dochodzisz do momentu, w którym musisz zadać ostatnie pytanie. Zaczyna się ono od słów: „a gdyby tak…?”.

Przykład

Spójrz na takie zdanie: „Ludzie chętnie czytają poradniki biznesowe”. Wymyśliłem je teraz, na poczekaniu, bez zastanowienia. Czy jest ono prawdziwe? Moim zdaniem – tak. Teraz przepuść tę frazę przez „maszynkę do zadawania pytań”:

Dlaczego ludzie chętnie czytają poradniki biznesowe?

Bo chcą się dowiedzieć czegoś konkretnego, od specjalistów.

Dlaczego chcą się czegoś dowiedzieć właśnie od nich?

Bo obawiają się, że prowadząc/zakładając firmę, popełnią jakiś kosztowny błąd.

Dlaczego boją się takich błędów?

Bo nigdy nie prowadzili własnej firmy i nie wiedzą, co ich czeka.

Dlaczego nie wiedzą, co ich czeka?

Bo historia każdej firmy jest inna, niepowtarzalna. O sukcesie lub porażce decyduje wiele zmiennych.

W tym momencie możesz zatrzymać maszynę z pytaniami i zadać ostatnie z nich:

A gdyby tak stworzyć maksymalnie uniwersalny przewodnik dla początkujących właścicieli firm? Albo chociaż społeczność, w której osoby takie dostawałyby merytoryczne wsparcie? Albo wypuścić aplikację na smartfony, która nakierowywałaby na prawidłowe rozwiązania problemów (czyli stworzyć coś w rodzaju kompasu dla początkującego przedsiębiorcy)?

Jak widać, wystarczyły zaledwie 2 minuty, a może jeszcze mniej, żeby dojść do całkiem interesujących wniosków. Zastosowanie tak prostych pytań ma jeszcze jedną zaletę: nieprzewidywalność wyników końcowych.

Drobna zmiana kierunku, charakteru początkowych pytań sprawia, że wylądujesz na zupełnie nieznanej ziemi.

Przykład

Zrób teraz coś takiego: odwróć zdanie wyjściowe. Zamiast: „Ludzie chętnie czytają poradniki biznesowe” przepuść przez rundę pytań frazę przeciwną: „Ludzie nie lubią czytać poradników o biznesie”. Czy jest ona prawdziwa? Nie sądzę, ale załóżmy na potrzeby tego artykułu, że jest.

Zadaj więc teraz kilka prostych pytań:

Ludzie nie lubią czytać poradników o biznesie.

Dlaczego?

Bo najczęściej napisane są „po amerykańsku”.

Dlaczego?

Bo najbardziej poczytni autorzy wywodzą się z tamtego kręgu.

Dlaczego więc ludzie nie lubią takich książek?

Bo nie zawsze przystają one do polskich realiów.

A gdyby tak wypuścić książki/ebooki nie tylko operujące w polskich realiach, ale też adresowane do bardzo sprecyzowanej grupy rodzimych czytelników? Na przykład poradniki „jak prowadzić firmę w Olsztynie” itp.?

Etap #2: Zapytaj Google Ads

Drugim sposobem, który pomoże Ci określić, czy warto zainteresować się daną działalnością, jest zerknięcie do statystyk dostępnych w narzędziu o nazwie Google Ads. Wystarczy, że wpiszesz tam w odpowiednie miejsce dowolną frazę, by otrzymać całkiem sporo cennych informacji.

Spośród nich najbardziej interesujące są 2: liczba wyszukiwań oraz konkurencja. O co w nich konkretnie chodzi?

  1. Liczba wyszukiwań:

Według autorów Google Ads, liczba ta to średnia liczba wyszukiwań danego słowa kluczowego i jego bliskich odmian na podstawie wybranych miesięcy, lokalizacji i ustawień sieci wyszukiwania. Informacje te można wykorzystać do sprawdzenia popularności fraz w różnych okresach w ciągu roku.

  1. Konkurencja:

Z kolei „konkurencja” pokazuje konkurencyjność miejsca docelowego reklamy w przypadku danego słowa kluczowego. Wartość zależy od wybranych ustawień kierowania na lokalizację i sieć wyszukiwania. Poziom konkurencji – niski, średni lub wysoki – określamy na podstawie liczby reklamodawców konkurujących o poszczególne słowa kluczowe w stosunku do wszystkich słów kluczowych w Google.

Jak to wygląda dla wspomnianych wcześniej książek biznesowych?

Sprawdź! Wpisałem w Google Ads 3 frazy:

a) poradniki biznesowe
b) książki o biznesie
c) książki biznesowe

Oto wyniki:

wyniki

Okazuje się, że frazy takie może wyszukiwać nawet tysiąc osób miesięcznie. I to jest z pewnością dobra wiadomość. Niestety, jest też zła: o tę grupę ludzi bije się spora grupa reklamodawców.

Wpisałem więc nieco inne frazy do Google Ads. Inne, ale powiązane w pewien sposób z pierwszymi:

a) prowadzenie firmy
b) jak założyć firmę
c) jak prowadzić firmę

Oto wyniki:

wyniki2

Jak widać, zainteresowanie jest większe, a konkurencja – nie tak zażarta. Jaki płynie stąd wniosek? Jednym z wielu jest to, że szukając pomysłu na biznes, nie możesz opierać się na pierwszych z brzegu statystykach :)

Etap #3: Najbardziej niedoceniana strona w Polsce

I wreszcie pora na trzeci ze sposobów poszukiwania pomysłu na biznes. Moim zdaniem, najmniej oczywisty. Wymagający przy tym najwięcej wysiłku i wyobraźni.

Mam tu na myśli zakładkę, która znajduje się praktycznie na każdej stronie firmowej, a której w zasadzie... nikt nie czyta. W zasadzie nikt, bo sam uwielbiam na takie strony wchodzić.

Tą zakładką jest „o mnie”/ „o nas”/ „o firmie”.

Co można wyczytać z zakładki „o nas”?

Zakładka „o nas” to tekst, w którym znaleźć można informacje o przeszłości, teraźniejszości oraz przyszłości danej firmy.

To istna gratka dla „detektywów”/ „archeologów”. Moim zdaniem, podstrony te są prawdziwą darmową kopalnią informacji, które możesz wykorzystać do własnych celów. Oto kilka przykładów potwierdzających tę tezę:

  1. Historie wzlotów i upadków

Zwłaszcza te drugie są ciekawe. Można się z nich dowiedzieć (i to z pierwszej ręki), co w praktyce nie zadziałało w jakimś biznesie – i wyciągnąć z tego wnioski dla siebie.

Przykład

Wychowałem się w rodzinie z szewskimi tradycjami. Mój ojciec związany jest z branżą obuwniczą od 30 lat. Poświęcił temu całe swoje życie zawodowe, rozpalając i we mnie miłość do butów. Miałem okazję obserwować rynek obuwniczy od najmłodszych lat.

Dość szybko zauważyłem, że małe zakłady szewskie tracą perspektywę na rozwój. Wielu fachowców, wykształconych szewców nie potrafiło znaleźć rynków zbytu.

Mimo imponujących umiejętności rzemieślniczych i długoletniego doświadczenia szewcy zmieniali branże. Postanowiłem połączyć miłość do butów z pasją do sprzedaży internetowej. Tak w 2013 roku powstała nowa marka obuwnicza dostępna wyłącznie online.

Źródło: https://akardo.pl/O-nas.html

  1. O tym, w co warto zainwestować

Firmy często chwalą się w zakładkach „o nas” właśnie tym aspektem swojej działalności. Skoro więc wydają pieniądze na jakąś inwestycję, to znaczy, że z dużą dozą prawdopodobieństwa możesz założyć, że mocno przemyślały, czy dana rzecz jest opłacalna.

Przykład

Firma KAPICA silnie ukierunkowuje profil działalności na produkcję okien i drzwi drewnianych. Jerzy Kapica buduje linię do produkcji okien, suszarnię drewna oraz malarnię.

Źródło: https://www.kapica.pl/o-firmie

  1. O tym, co jest już zajęte

Wbrew pozorom, to dobra wiadomość, bo oznacza ona, że możesz spróbować swoich sił w czymś zupełnie przeciwnym lub komplementarnym, dopełniającym daną rzeczywistość.

Przykład

Helion (literatura informatyczna) – ponad 2900 wydanych tytułów. To publikacje podążające za dynamicznie rozwijającymi się technologiami, kierowane do wszystkich użytkowników komputerów, bez względu na stopień zaawansowania.

Bezdroża – marka obecna na rynku od 15 lat, w jej ramach powstają przewodniki turystyczne i książki podróżnicze. Publikacje pisane przez pasjonatów, zarażają wędrówką w poszukiwaniu nowych, nieznanych miejsc i pomagają w odkrywaniu szlaków niewydeptanych jeszcze przez turystów.

Źródło: https://ebookpoint.pl/grupahelion.phtml

  1. O tym, co konkurencja obiecuje swoim klientom

Przykład

Jeśli chcesz robić to skutecznie, nie trać czasu na czytanie byle czego – skup się na takich książkach, które naprawdę są najlepsze. Jak jednak znaleźć takie książki wśród dziesiątek tysięcy tytułów dostępnych w księgarniach?

W Klubie Książki Tolle.pl doradzimy Ci, co warto przeczytać, abyś osiągał najlepsze owoce w swoim rozwoju osobistym i duchowym, abyś mógł skuteczniej dawać chrześcijańskie świadectwo w świecie. Spośród dziesiątków tysięcy książek dostępnych w Polsce wybraliśmy te, po które naprawdę warto sięgnąć!

I co ważne, to nie są książki tylko religijne, bo nie wystarczy czytać książek o Janie Pawle II, modlitwie i Kościele. Jeśli chcesz być lepszą żoną (mężem), rodzicem, mieć lepszą relację z ludźmi – czytaj także książki na ten temat! Dlatego oprócz książek o rozwoju duchowym polecamy Ci też książki z innych dziedzin (np. psychologia, historia, kultura), ale zawsze specjalnie dobrane i zgodne z chrześcijańskimi wartościami.

Źródło: https://www.tolle.pl/info/o-nas

  1. O modelu biznesowym konkurencji

Co więcej, istnieje duża szansa, że wszystko będzie tutaj wyjaśnione tak prosto jak dla nierozgarniętego trzylatka:

Przykład

REACHaBLOGGER jest platformą, umożliwiającą bezpośrednią współpracę pomiędzy Reklamodawcami (Klientami) i Twórcami (Influencerami). Jesteśmy marketplacem, przez który Reklamodawcy realizują płatne i barterowe współprace reklamowe z Twórcami.

REACHaBLOGGER daje Reklamodawcom dostęp do Katalogu ofert Blogerów, Influencerów, YouTuberów i umożliwia zakup publikacji reklamowych wg podanych cen i zasięgów. Reklamodawcy mogą też publikować Zlecenia na platformie, a Twórcy mogą się zgłaszać do tych Zleceń.

Źródło: https://reachablogger.pl/kim-jestesmy/

  1. O przepisie konkurencyjnej firmy na sukces

Przykład

Szybka wysyłka oraz bezpłatny odbiór osobisty w Białymstoku, Warszawie, Suwałkach, Ełku i Grajewie. Nieustannie pojawiające się promocje i rabaty. Masa nagród książkowych, które można wygrać w konkursach na naszych kanałach w mediach społecznościowych. Łatwy proces zakupowy. Dostępne do przeczytania za darmo fragmenty książek.

Źródło: https://www.taniaksiazka.pl/o-firmie-a-342.html

  1. O tym, co naprawdę wyróżnia daną firmę

Przykład 1:

To, co czyni nas wyjątkowymi, to nasze Marki. Tworzymy, projektujemy i produkujemy własne produkty. Obecnie posiadamy ponad 20 Marek Decathlon, każda dedykowana dla innego sportu.

Źródło: https://www.decathlon.pl/o-nas.html

Przykład 2:

Jeśli zamówisz produkt z naszego magazynu i zapłacisz błyskawicznym przelewem, to produkt może być u Ciebie nawet następnego dnia rano i to bez żadnych dodatkowych opłat. Zwroty są zawsze darmowe i proste. Wystarczy, że zgłosisz nam chęć zwrotu, a kurier przyjedzie do Ciebie z listem przewozowym. Nie musisz nawet nic drukować. Po prostu oddaj paczkę kurierowi!

Źródło: https://www.emag.pl/guide/o-emag?ref=footer_4_1

Jeszcze dwie zakładki, które warto przestudiować

Żeby było ciekawiej, to nie jedyna zakładka, którą mało kto czyta, a która pełna jest cennych inspiracji. Oprócz podstrony „o firmie” warto sprawdzić jeszcze 2. Pierwsza z nich nosi najczęściej nazwę „misja firmy”, a druga, choć rzadziej spotykana – „wizja”.

Podsumowując

Jeśli chcesz znaleźć inspirację biznesową, wykonaj 3 proste czynności:

  1. Znajdź frazę/informację, która Cię interesuje (z biznesowego punktu widzenia) i przepuść ją przez „maszynę z pytaniami”.
  2. Sprawdź w Google Ads liczbę wyszukiwań fraz związanych z tym tematem + wielkość konkurencji.
  3. Zajrzyj na strony firmowe Twoich potencjalnych konkurentów, zwracając szczególną uwagę na zakładki „o firmie” oraz „misja” i „wizja”.

Co dalej? Jak znaleźć swojego idealnego klienta?

Samo znalezienie pomysłu na biznes to dopiero początek.

Kolejnym krokiem jest określenie profilu idealnego klienta. Istnieją różne narzędzia, które pomagają się z tym uporać, ale chciałbym Ci pokazać chyba najprostsze z nich. I chyba najbardziej spektakularne, właśnie dzięki swojej prostocie.

Wygrzebałem je przypadkiem, zupełnie jak archeolog, który ma w życiu więcej szczęścia niż rozumu. Było ukryte między wierszami w książce Setha Godina pt. To jest marketing! Oto ono:

„Wyobraź sobie restaurację, którą właśnie otworzyłeś: ile osób przychodzi tu co wieczór i za każdym razem przyprowadza nowych znajomych? Albo budkę na targu produktów rolnych, albo organizację charytatywną, którą właśnie zakładasz, albo lokalną usługę opieki nad dziećmi.

Komu by jej brakowało, gdyby przestała działać?

Próbując szczerze odpowiedzieć na to właśnie pytanie, możesz znaleźć swojego idealnego klienta. Czego Ci, drogi Czytelniku tego bloga, serdecznie życzę!

Maciej Wojtas

Kręci go poszukiwanie świeżych pomysłów na biznes. Jest autorem nagradzanego bloga o zarabianiu pieniędzy i życiu z pasją (www.maciejwojtas.pl). Zawodowo zajmuje się copywritingiem. Na co dzień tworzy teksty reklam, pisze artykuły na blogi, wymyśla scenariusze spotów i robi wszystko, co wymaga efektu „wow”.