Obowiązkowe lektury przedsiębiorcy

Obowiązkowe lektury przedsiębiorcy – Moje życie i dzieło, Henry Ford

Paulina Pietrzak-Jaworska

Niektóre książki bywają tak słabe, że przez każdy rozdział brniesz niczym Leonardo DiCaprio przez śnieżne zaspy w filmie „Zjawa”. I nawet jeśli uda Ci się dotrwać do końca, to i tak masz ochotę zapomnieć o nich najszybciej, jak tylko Twoja zmęczona głowa na to pozwoli.

Są też książki, które czyta się z przyjemnością i wraca do nich jeszcze długo po odłożeniu na półkę. Książki, które dają do myślenia i prowokują do spojrzenia na życie z innej – niekoniecznie wygodniejszej – perspektywy. I taka jest właśnie autobiografia Henry’ego Forda – człowieka, który dał się ponieść pasji i na zawsze zmienił historię motoryzacji.

Przeczytaj, a zrozumiesz lepiej:

  • czego o biznesie może nauczyć Cię człowiek, który urodził się ponad 150 lat temu,
  • jakich ludzi zatrudniano w Ford Motor Company i dlaczego to był strzał w dziesiątkę,
  • jak należy patrzeć na biznes, by osiągnąć to, co niemożliwe.


Moje życie i dzieło to napisana nieco archaicznym (ale wciągającym) językiem opowieść o człowieku, który dzięki swojej ciężkiej pracy i ambicjom dokonał niemożliwego – jak na tamte czasy – wyczynu. Rozwinął masową produkcję swojego wynalazku. Był to wynalazek, bez którego nie wyobrażamy sobie życia. I marka, która istnieje do dziś. Ford.

Wizjoner

A historia mogła potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby nie… lokomotywa, którą 12-letni wówczas Henry zobaczył w drodze do miasta. Sam Ford przyznał po latach, że to wydarzenie przekierowało jego miłość do mechaniki na zupełnie nowe tory.

„Najważniejszym zdarzeniem z wczesnych lat było ujrzenie, kiedy jechaliśmy do miasta, lokomotywy drogowej, osiem mil od Detroit. […] Przypominam sobie tę lokomotywę, jakbym ją widział dopiero wczoraj, była bowiem pierwszym wehikułem bez koni, który zobaczyłem w owych czasach. […] Maszyna zatrzymała się, by przepuścić nas z naszymi końmi, a ja szybko zeskoczyłem z wozu i już rozmawiałem z maszynistą. […]

Tej to lokomotywie zawdzięczam swoje przejście do auto-motorowego transportu”.

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)

Ale zanim twórca samochodowego imperium zbudował swój pierwszy automobil, wprawiał się na trochę mniejszych wynalazkach. I rozwijał się przy tym błyskawicznie. Potrzebujesz dowodów? Proszę bardzo.

W wieku 15 lat potrafił na przykład naprawić praktycznie każdy zegarek, jaki trafił w jego ręce. 2 lata później pracował już jako praktykant w fabryce maszyn i jeszcze przed upływem obowiązkowego – trwającego 3 lata – okresu wdrożenia został awansowany na mechanika. W międzyczasie, jakby od niechcenia, stworzył też dwutarczowy zegarek, który pokazywał jednocześnie czas kolejowy i czas słoneczny. A chwilę później rzucił swoje dotychczasowe życie, aby podążać za marzeniami.

Rzucił się w wir pracy nad automobilem.

Biznesmen

I z tej pracy płynie lekcja dla każdego, kto poważnie myśli o własnej firmie – bądź realistą.

Mimo wielkich marzeń Ford zdawał sobie sprawę z tego, że nie ma równie wielkich funduszy, aby samodzielnie rozkręcić biznes. Postanowił więc schować ambicje do kieszeni i dołączyć do grupy inwestorów z Detroit Automobile Company. Ten krok pozwolił mu zbudować pierwszych 20 aut, co 4 lata później dało podwaliny dla Ford Motor Company. Tę nazwę już kojarzysz, prawda?

Od tego momentu historia przyspiesza, a Henry Ford prowadzi swoich czytelników przez meandry biznesu swojej epoki (które, swoją drogą, niewiele różnią się od problemów współczesnych przedsiębiorców) – spory o udziały, spadającą i rosnącą sprzedaż, pierwsze sukcesy… Znalazło się nawet miejsce na prowizoryczną kampanię wizerunkową auta o roboczej nazwie „999”.

„W owych czasach myślano, że pierwszorzędny wóz musi być wyścigowy. Nigdy nie miałem wysokiego mniemania o wyścigach, lecz idąc za przykładem bicykla, producenci wyobrażali sobie, że zwycięstwa w wyścigach na torze mówią publiczności o zaletach samochodu, choć jednocześnie trudno mi wyobrazić sobie próbę, która mniej mówiłaby w tej sprawie. […]

W 1903 roku razem z Tomem Cooperem zbudowałem dwa wozy wyścigowe. […] Bieg, do którego robiliśmy te przygotowania, był trzymilowy na torze Grosse Point. Wozy swoje trzymaliśmy jako »nieznane konie«. […] »999« spełniła swoje zadanie: rozgłosiła fakt, że umiem zbudować szybki samochód”.

W tym czasie w ciągu jednego roku Ford potrafił sprzedać ponad 10 000 samochodów – w czasach, kiedy wierzono, że rekreacyjna jazda jest fanaberią na jeden sezon, taka liczba naprawdę mogła robić wrażenie. A to był dopiero początek biznesowego szaleństwa – Henry miał przecież w planach obniżenie cen. Pomysł szalony nawet jak na dzisiejsze czasy.

A jednak zadziałał. Sprzedaż wzrosła do 35 000 aut rocznie, a my – czytelnicy – otrzymaliśmy dzięki temu kolejną lekcję. Lekcję, która mówi, że pieniądze nie są najważniejsze, a jakość produktu ma szansę obronić się sama.

I skoro już mówimy o lekcjach…

Nauczyciel

Nie da się ukryć, że autobiografia Forda jest wyjątkowym podręcznikiem biznesu (podobnie zresztą jak biografia Elona Muska). Ale zastanawiam się, ilu czytelników znalazło w niej wartość „miękką” – dotyczącą zatrudniania pracowników, relacji ze wspólnikami i w ogóle szacunku do drugiego człowieka.

W książce Moje życie i dzieło jest taki fragment, w którym Henry Ford opowiada o tym, jakie warunki chciał zapewniać swoim ludziom i jakimi kryteriami się kierował, przyjmując nowych pracowników do swojej firmy. I trzeba przyznać, że na tym polu bardzo mocno wyprzedzał swoją konkurencję.

Jego priorytetem była stabilizacja – uważał, że lojalny pracownik to taki, któremu pracodawca zapewnia godne warunki życia. Płacił lepiej, niż inne firmy w tamtych czasach i nie dzielił na „lepszych” i „gorszych”. Zatrudniał, nie bacząc na niepełnosprawność, nieznajomość języka czy kryminalną przeszłość. Był takim trochę Robin Hoodem swoich czasów, ale – w przeciwieństwie do legendy z Sherwood – dostawał całkiem sporo w zamian. Bo okazało się, że tam, gdzie „specjaliści” widzieli problemy, „jego” ludzie dostrzegali wyzwania – i pokonywali je, rozwijając imperium Forda do niewyobrażalnych rozmiarów.

Pewnie myślisz sobie teraz, że „kiedyś było inaczej” i historie opisane w książce Moje życie i dzieło nijak się mają do naszych realiów. Ja też tak myślałam.

Ale właściwie czym różni się epoka wynalazków Forda od współczesnej nam ery baniek spekulacyjnych? Czy dzisiejsza konkurencja naprawdę jest bardziej brutalna niż dawniej? A może pieniądz ma większą wartość? Nie powiedziałabym.

I właśnie dlatego autobiografię twórcy największego motoryzacyjnego imperium XX wieku możesz – po wcześniejszym przetrawieniu nieco przeterminowanego języka, jakim posługuje się autor – śmiało odnosić do współczesności. Możesz też spokojnie inspirować się jego osiągnięciami, testować rozwiązania biznesowe, z których korzystał i patrzeć na ludzi z zupełnie nowej perspektywy. Bo przecież sprawdzone sposoby są ponoć tymi najlepszymi.

ford_biografia
Paulina Pietrzak-Jaworska

Specjalista w dziedzinie content marketingu i mediów społecznościowych. Na co dzień opiekuje się Fanpage’em Coraz Lepszej Firmy i Forum Coraz Lepszych Przedsiębiorców oraz wspiera rozwój bloga.