Marketing

Jak nazwać firmę – 10 ognistych hiszpańskich porad

Paulina Pietrzak-Jaworska
Martyna Kosienkowska

Wybór nazwy dla firmy to prawdopodobnie jedno z najbardziej ekscytujących i jednocześnie wkurzających doświadczeń, z jakim musi zmierzyć się każdy przedsiębiorca. Jest jak szukanie imienia dla długo wyczekiwanego dziecka – na początku wydaje Ci się, że „Geralt” brzmi dumnie, ale już na etapie przedszkola okazuje się, że nie każdy miał do czynienia z prozą Sapkowskiego. Czy warto być aż tak oryginalnym?

Przeczytaj, a zrozumiesz lepiej:

  • dlaczego powinieneś myśleć nieszablonowo,
  • czy warto wzorować się na nazwach konkurencji,
  • czy lepsza będzie dla Ciebie szalona nazwa abstrakcyjna, czy raczej prosta i opisowa,
  • jak przetestować, która nazwa jest najtrafniejsza,
  • kto pomoże Ci wymyślić nazwę.


Nazwa Twojej firmy to coś, co wyróżni Cię na tle konkurencji. Coś, co zasygnalizuje Twoim klientom, kim jesteś i jakie wyznajesz wartości. Coś, co w dużym stopniu ukształtuje Twoją przyszłość. Jeżeli chcesz, by nazwa Twojej firmy przyciągała tysiące klientów – nie próbuj stworzyć jej w kilka godzin, znajdź czas, aby zrobić to porządnie. Oto instrukcja, jak wymyślić nazwę firmy, która podbije serca klientów i zostanie w ich głowach.

Uno: myśl nieszablonowo

Przyjrzyj się aliteracji. Uwielbiają ją dzieci, kibice, copywriterzy i… Twoi klienci. Bo nie dość, że układanie tych samych głosek w grupach wyrazów daje naprawdę fajne efekty dźwiękowe (zwłaszcza w kampaniach radiowych!), to jeszcze wbija się w pamięć – jeśli nie wierzysz, pomyśl o Coca-Coli, Dunkin’ Donuts albo PayPal.

Oczywiście, nie musisz od razu rzucać w kąt wszystkich swoich dotychczasowych koncepcji, ani z obłędem w oczach szukać słów, które Podpasują Pierwotnemu Pomysłowi (tak, ten zabieg był celowy). Ważne jest jednak, abyś wziął pod uwagę poniższe zestawienie.

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)

Dobra nazwa firmy:

  • jest zapamiętywalna,
  • jest przyjemna dla języka i ucha – zadbaj, by można ją było łatwo wymówić (nie wprawiaj klientów w zakłopotanie, daj szansę obcokrajowcom) i podyktować przez telefon, nawet gdy rwie połączenie :-), bo będziesz musiał robić to wiele razy dziennie,
  • oddaje wyjątkowość Twojej firmy,
  • kojarzy się pozytywnie,
  • jest sprawdzona pod względem językowym – zwłaszcza jeśli zdecydujesz się na wykorzystanie języka obcego; firma OSRAM, tworząc nazwę, zapewne nie planowała wejścia na polski rynek :-)

Prosta nazwa jest ok – pod warunkiem, że nie będzie ograniczała Twojego biznesu. Już tłumaczymy, o co chodzi.

Dos: myśl o przyszłości

Wyobraź sobie, że Jeff Bezos zrezygnował z „Amazona” na rzecz „Internetowej księgarni”. W teorii wszystko brzmi fajnie i każdy wie, czego spodziewać się po firmie. W praktyce okazuje się jednak, że marzenia SEO-wca niekoniecznie pokrywają się z fantazjami CEO, a większość przedsiębiorstw nigdy nie wychodzi z szuflady, w którą wpakowała je bardzo specyficzna nazwa (no, może z wyjątkiem firmy Drutex, ale Polak potrafi).

Zastanów się zatem, jaki cel ma Twoja firma teraz, a jaki będzie miała za 5 lat. Spróbuj przewidzieć, czy w przyszłości rozszerzysz swoją działalność. To ważne, bo nawet świetna, dopasowana nazwa może po jakimś czasie zacząć Cię ograniczać.

Przykład

Prezes marki Marwit Maciej Jóźwicki przyznaje, że kiedy miał 21 lat i zakładał firmę, nie myślał o tym, co będzie za 10 lat. Stworzył nazwę, łącząc słowa marchewka i witaminy. To było po prostu jego pierwsze skojarzenie. Teraz firma ma jednak znacznie szerszą ofertę (surówki, zupy, sałaty, smoothie) niż zdrowe soki z marchwi.


Postaraj się więc spojrzeć na swoją firmę z perspektywy czasu i nie pozwól słowom ograniczyć jej rozwoju – celuj w prostotę. A skoro już o niej mowa…

Tres: myśl prosto

Im krótsza nazwa, tym lepiej – ogranicz się do najwyżej dwóch sylab. A najlepiej nie szalej z myślnikami i odpuść znaki specjalne na rzecz… trzymania się porządku alfabetycznego. Mówiąc najprościej – w miarę możliwości zadbaj o to, żeby Twoja nazwa zaczynała się na literę zaindeksowaną w alfabecie bliżej „A” niż „Z”. Internetowe algorytmy kochają szeregować w ten sposób wyniki przeglądania, a Twoi klienci podświadomie wybierają spośród pierwszych dziesięciu sugestii. I nie ma sensu z tym walczyć.

Masz do wyboru kilka typów nazw. Jak to zwykle bywa, każda z nich ma plusy dodatnie oraz plusy ujemne.

- Nazwa opisowa – idealna dla niewielkich rynków, nisz rynkowych, nowych produktów i usług, czyli wszędzie tam, gdzie dobrze jest od razu wyjaśnić klientom, kim jesteś, jaki jesteś i co chcesz im dać. Jednocześnie świetnie sprawdza się w firmach, których klienci należą do różnych grup, ponieważ może być neutralna i dość ogólna, np.: Polski Bus, Szlachetna Paczka, Wulkanizator.pl, Furgonetka.pl.

- Nazwa skojarzeniowa (sugestywna) – stawia na charakterystyczny element Twojego projektu, którym może być cecha użytkowa, kolor, smak, zapach. Często skojarzeniowa nazwa firmy nawiązuje także do wartości, emocji, doświadczeń potencjalnego klienta. Jej ogromną zaletą jest zapamiętywalność, spójrz chociażby na Yanosika, Jana Niezbędnego czy Pyszne.pl.

- Nazwa abstrakcyjna – najbardziej oryginalna, często neologizm, zbitek słów, sylab. Daje duże pole do popisu, ale jednocześnie ma swoje wady: nie spełnia funkcji użytkowej, nie powie klientowi nic o Twoim produkcie czy usłudze. Jej główną funkcją jest oddziaływanie na emocje. Musisz jednak pamiętać, że aby ją wypromować, potrzebny jest większy budżet. Czy kojarzyłbyś Frugo lub Oshee, gdyby nie długotrwałe działania marketingowe?

Cuatro: myśl po swojemu

Dopiero po takim solidnym wstępie i przygotowaniu podstaw możesz pozwolić sobie na twórczy chaos. Zapisuj wszystko, co przychodzi Ci do głowy. Nie oceniaj, nie krytykuj. Baw się. Szukaj inspiracji nie tylko w swojej branży, ale także w innych, nawet zupełnie z Twoją niezwiązanych. Nie musisz sam wymyślać propozycji nazw, pomogą Ci proste narzędzia.

Narzędzia, które ułatwią stworzenie najlepszej nazwy dla firmy:

Słownik języka polskiego PWN – wpisz słowa, które mają opisywać Twoją firmę, sprawdź, co dokładnie oznaczają, poszukaj wartości dodanej i inspiracji. Obszerny słownik to prawdziwa kopalnia pomysłów.

Słownik synonimów – choć na pierwszy rzut oka synonimy wydają się po prostu wyrazami bliskoznacznymi, to szybko odkryjesz, że wyrażają inne emocje, styl, czas i są charakterystyczne dla innych grup społecznych.

Google Tłumacz – wpisz wybrane przez siebie określenia i sprawdź, jak brzmią w innych językach. Czasem wystarczy nadać wyrazowi obce brzmienie, by wyraził dokładnie to, co chcemy powiedzieć.

Namesmith.io – sprawdź, jak komputer połączy w jedną nazwę cechy, którymi opiszesz swoją firmę. Nawet jeśli konstrukcja będzie dziwna i niepoprawna, może naprowadzić Cię na coś wyjątkowego.

Nie ma też sensu walczyć z nazwą, która Ci się nie podoba – nawet jeśli spełnia wszystkie opisane wyżej warunki. Będziesz miał z nią do czynienia przez wiele lat, więc upewnij się, że pasuje do Twoich oczekiwań i dobrze oddaje ducha firmy. A kiedy dojdziesz do wniosku, że „przecież to tylko nazwa”, przypomnij sobie, że rebranding zawsze trwa dłużej niż brainstorming. Zawsze.

Cinco: myśl o konkurencji

Przyjrzyj się nazwom firm podobnych do Twojej. Czasem warto podążać ich śladem, bo kojarzą się z wysoką jakością albo innymi cechami pożądanymi w danej branży. I tu pomyśl o swoich klientach. Zastanów się: jakie mają cechy, gdzie mieszkają, ile mają lat, czym się zajmują, a potem spróbuj spojrzeć na nazwę firmy ich oczami. Czego będą szukali, co mogłoby przyciągnąć ich do Ciebie zamiast do konkurencji? Zacznij mówić językiem odbiorcy. Jeśli to grupa, która stawia na spokój, lubi chodzić sprawdzonymi ścieżkami, nie próbuj jej na siłę zaskakiwać.

Przykład

Jeśli zakładasz gabinet kosmetyczny, którego klientami mają być głównie osoby 50+, postaw na elegancką nazwę zawierającą słowa „gabinet” czy „salon”. Jeśli natomiast chcesz przyciągnąć głównie ludzi młodych, zaszalej, zaskocz ich, pokaż, że mówisz ich językiem.


Czasem warto przełamać konwencję i wyróżnić się, zwłaszcza gdy Twoi klienci to ludzie szukający wrażeń, innowacyjności, emocji. Spróbuj zaskoczyć ich już na samym początku. Zdystansuj konkurencję, pokazując za pomocą jednego, dwóch czy trzech słów, że jesteś lepszy niż inni. Niech nazwa firmy będzie obietnicą. Możesz też prowokować i wzbudzać kontrowersje, ale zastanów się, czy jest to warte utraty części klientów, co na pewno w tej sytuacji nastąpi.

Przykład

Food truck umiejscowiony w środku parku o nazwie Carmnik z pewnością zwróci uwagę, wzbudzi sympatię i zaufanie. Cukiernia Słodka Dziurka może wywołać mieszane uczucia. Ale czy klienci będą mieli tyle dystansu, by wybrać firmę pogrzebową Game-Over?


Seis: myśl, jak to przetestować

Przedsiębiorcy popełniają często ten sam błąd – nie testują swoich pomysłów, nie pytają innych o zdanie. Boją się, że ktoś ukradnie im to, co wymyślili, obawiają się krytyki lub ośmieszenia. Tymczasem testowanie pozwoli ograniczyć ryzyko i naprowadzi Cię na właściwą drogę.

Jak testować nazwę firmy?

  • Z chaosu nazw, które przyszły Ci do głowy w poprzednim etapie, wybierz kilka Twoim zdaniem najlepszych. Zadzwoń do znajomych, przedstaw im swoje propozycje, a po kilku dniach skontaktuj się ponownie i zapytaj, którą z nazw najlepiej zapamiętali.
  • Przeprowadź tzw. test korytarzowy – wyjdź do ludzi, np. na korytarzu w firmie, i spytaj ich, która nazwa najbardziej im się podoba, z czym się kojarzy, jakie emocje wzbudza. Potem porównaj ich obserwacje ze swoimi założeniami. Sprawdź, czy któraś z nazw oddaje dokładnie to, co chciałeś przekazać.

Siete: myśl jak copywriter

Załóżmy, że masz już Nazwę Idealną – to dopiero początek Twojej drogi, tym bardziej że od lat w branży jedynym słusznym królem jest content. Co to oznacza? Już tłumaczymy.

Content to treść, którą marki każdego dnia zasypują wirtualną rzeczywistość (zasypują też świat offline, ale dziś skupimy się na tej pierwszej). Jest go tak wiele, że algorytmy wyszukiwarek muszą nieźle się napocić, żeby wyłuskać te najbardziej wartościowe informacje. A w tym przypadku „wartościowe” równa się „wyjątkowe” – oznacza to, że im mniej firm znajdzie się pod Twoim hasłem w Google, tym większa szansa na to, że pojawisz się wysoko w wynikach wyszukiwania (a o tym, jakie to ważne, opowiadałyśmy już przy okazji alfabetycznego szeregowania).

Przykład

TED – amerykańska konferencja poświęcona technologiom i nauce. Co w niej specjalnego? Zauważ, że skrót TED (Tech, Education and Design) może zostać dowolnie zmodyfikowany i dostosowany do oczekiwań wyszukiwarek, przez co jest praktycznie bezkonkurencyjny dla algorytmów. Mamy więc „TEDsters” (uczestników), „TED Talks” (przemawianie podczas konferencji), „TED Recommends” (newsletter) i „TED-Ed videos” (cykl e-szkoleń) – a to tylko kilku naszych faworytów z imponującej listy unikalnych słów związanych z wydarzeniem.


No i najważniejsze – mając taką unikalną nazwę, z łatwością kupisz domenę.

Ocho: myśl o domenie

Wbrew pozorom, to naprawdę trudne zadanie. Prawie połowa stron internetowych na świecie została zarejestrowana na domenie .com. Nic dziwnego – rozszerzenie zapewnia witrynom największe zasięgi, a sami użytkownicy określają je jako bardziej profesjonalne w porównaniu z alternatywami pokroju .net i .org. Jeśli więc zależy Ci, aby zdobyć kilka dodatkowych punktów do wizerunku, sprawdź koniecznie dostępność adresu z uwzględnieniem rozszerzenia .com. Zrobisz to między innymi na stronie NetworkSolutions.com.

Jeśli zdecydowałeś się na nazwę abstrakcyjną, najprawdopodobniej nie będziesz miał problemów z dołączeniem do niej popularnych domen .com czy .pl. W przypadku nazw opisowych i skojarzeniowych sprawa może być nieco bardziej skomplikowana. Jednak nawet jeśli interesująca Cię domena z Twoją nazwą jest już zajęta, nie musisz z niej rezygnować. Czasem wystarczy dołączyć do nazwy jakieś określenie, przymiotnik, czasownik – i gotowe.

Przykład

Jeśli Twoja firma kurierska ma się nazywać Bocian, a domena bocian.pl jest zajęta, możesz użyć domeny bocianpaczki.pl itd.


Nueve: myśl o innych

Zanim kupisz domenę, upewnij się, że Twoja nazwa nie została już przez kogoś zastrzeżona. Nic nie boli tak, jak telefon z informacją, że nie jesteś jedynym Szwagropolem na rynku, a Twój abonament za kilkadziesiąt tysięcy złotych musi zostać z tej okazji wstrzymany do, powiedzmy, nieskończoności.

Na szczęście można tego uniknąć. Wystarczy, że zweryfikujesz swoją nazwę na stronie CEiDG, Urzędu Patentowego RP, Urzędu UE ds. Własności Intelektualnej lub Międzynarodowej Organizacji Własności Intelektualnej. A najlepiej na wszystkich czterech – ostrożności nigdy za wiele.

Załóżmy, że masz szczęście i nazwa jest „wolna”. W takim przypadku zastanów się, czy Ty nie chciałbyś jej zastrzec. Wprawdzie nazwa Twojej firmy jest chroniona w minimalnym stopniu nawet bez formalnej rejestracji, ale jeśli zależy Ci na podwyższonej ochronie prawnej, zajrzyj do Urzędu Patentowego RP.

Diez: myśl o pomocy

Choć wymyślenie chwytliwej nazwy dla własnej firmy daje sporo satysfakcji, to wcale nie musisz robić tego sam. Powtarzanie, że zrobisz wszystko najlepiej, to jedno z kilku kłamstw, w jakie wierzą przedsiębiorcy.

  • Możesz poprosić o pomysły swoich znajomych, na przykład za pomocą Facebooka.
  • Drugą opcją są specjalne serwisy konkursowe, w których możesz zamieścić swoje ogłoszenie i określić wysokość nagrody. Zazwyczaj jest to 300, 500, 1000 zł. Spośród przesłanych odpowiedzi wybierasz na koniec tę najlepszą.
  • Wreszcie możesz zwrócić się do profesjonalnych agencji namingowych. Zwykle ich oferta jest znacznie szersza niż stworzenie wyłącznie nazwy. Projektują logo, wymyślają hasła reklamowe i tworzą cały wizerunek firmy. Ta opcja będzie oczywiście najbardziej kosztowna.

Uwaga! Nie spiesz się. Unikniesz dzięki temu konieczności wpisywania za jakiś czas do wyszukiwarki hasła: „Jak zmienić nazwę firmy na Facebooku, w CEIDG, w Google Maps, w ZUS-ie” itd. Takich zapytań niestety nie brakuje, a ze zmianą jest spory kłopot, więc lepiej wybierz mądrze.

I tak – umiesz już liczyć do dziesięciu po hiszpańsku :-)

Paulina Pietrzak-Jaworska

Specjalista w dziedzinie content marketingu i mediów społecznościowych. Na co dzień opiekuje się Fanpage’em Coraz Lepszej Firmy i Forum Coraz Lepszych Przedsiębiorców oraz wspiera rozwój bloga.

Martyna Kosienkowska

Redaktor bloga Coraz Lepszej Firmy. Wcześniej redaktor prowadzący w wydawnictwach biznesowo-marketingowym i medycznym. Prowadziła kilka blogów internetowych, m.in. o e-handlu i zdrowiu. Współpracowała z wydawnictwami uniwersyteckimi, dbając o wysoki poziom językowy książek.