Efektywność Obowiązkowe lektury przedsiębiorcy

Atomowe nawyki – książka dla tych, którzy chcą rzucić swoją branżę na kolana

Maciej Wojtas

Sięgnąłem po nią bez entuzjazmu. Tymczasem okazała się idealną lekturą na początek roku, czyli na ten czas, kiedy każdemu się wydaje, że może góry przenosić. Dzięki tej książce postanowisz zrobić ze swoim życiem coś prostego – a równocześnie szalenie trudnego. Jak to możliwe, skoro jedno przeczy drugiemu?

Przeczytaj, a zrozumiesz lepiej:

  • dlaczego warto poprawiać coś o 1% dziennie,
  • dlaczego warto zaprojektować przestrzeń wokół siebie,
  • dlaczego warto stworzyć własne boisko, zamiast grać na cudzym.


Co zapamiętam z tej książki na długo?

Historię angielskich cyklistów. Nie tylko dlatego, że to fascynująca opowieść oparta na klasycznym schemacie od zera do bohatera. Przede wszystkim dlatego, że cel obrany przez tych sportowców został osiągnięty w bardzo nietypowy i… teoretycznie łatwy do skopiowania sposób. O tym jednak za chwilę.

Co zapamiętam z tej książki na zawsze?

Fragment o procencie składanym. Zdanie o tym, że wystarczy każdego dnia poprawić coś o dosłownie jeden procent, żeby na koniec roku odczuć potężny progres. Postęp ten nie będzie jednak prostym wynikiem pomnożenia tego procenta przez 365 dni, tylko czymś o wiele, wiele większym! O tym też za chwilę.

Dlaczego jeszcze warto po nią sięgnąć?

Ponieważ mam nieodparte wrażenie, że autor naprawdę wie, o czym pisze. Wbrew pozorom, to nie jest aż tak częste w świecie tego rodzaju poradników. Czytając ją, zrozumiałem, że nie ma w niej pustej teorii, bo James Clear przetestował to wszystko na własnym grzbiecie. Na skórze, która naprawdę sporo przeszła.

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)

11 rzeczy, które warto zapamiętać z Atomowych nawyków

Oto lista rzeczy, które zachwyciły mnie najbardziej. Skróciłem ją do 11 pozycji, bo w innym razie musiałbym skopiować tu całą treść tej fascynującej książki.

1. Historia angielskich cyklistów

Wyobraź sobie drużynę kolarzy tak marną, że producent rowerów odmawia użyczenia jej swoich jednośladów, ponieważ boi się, że jego sprzęt będzie się ludziom źle kojarzył i w efekcie – sprzedaż poleci na łeb na szyję.

Jest źle.

Jest źle i nic nie zapowiada, żeby w najbliższym czasie coś miało się zmienić. I wtedy pojawia się trener, który wywraca wszystko do góry kołami. Zaczyna wdrażać strategię pt. „kumulacja marginalnych korzyści”. Polega ona na minimalnym udoskonalaniu wszystkiego, co tylko można poprawić.

W tym celu rozbija jazdę na rowerze na atomy. Każdą cząstkę tego zjawiska chce poprawić zaledwie o jeden procent, czyli o tyle, co nic:

„Przeprojektowali siodełka rowerów tak, by były wygodniejsze, i nacierali opony alkoholem, aby poprawić przyczepność. Zalecili kolarzom noszenie elektrycznie podgrzewanych spodenek w celu utrzymywania idealnej temperatury mięśni podczas jazdy (…).

Testowali różne rodzaje żelów do masażu, aby sprawdzić, który z nich przyczynia się do najszybszej regeneracji mięśni. Zatrudnili chirurga, by nauczył kolarzy najskuteczniejszych sposobów mycia rąk, minimalizujących ryzyko złapania przeziębienia.

Określili rodzaj poduszek i materaców, które zapewniały każdemu cykliście najlepszy sen. Pomalowali nawet wnętrze autobusu drużyny na biało, co pomogło wychwycić niedostrzegane zwykle drobiny kurzu, mogące obniżać wydajność perfekcyjnie dostrojonych rowerów”.

Efekt tego „szaleństwa” przychodzi stosunkowo szybko i jest bardziej niż spektakularny:

„Zaledwie pięć lat po objęciu stanowiska przez Brailsforda zespół British Cycling zdominował zawody szosowe i torowe na igrzyskach olimpijskich w 2008 roku w Pekinie, wywalczając godne podziwu 60% dostępnych w tych dyscyplinach złotych medali.

Cztery lata później, na igrzyskach w Londynie, Brytyjczycy podnieśli poprzeczkę, ustanawiając dziewięć rekordów olimpijskich i siedem rekordów świata”.

Nie wiem jak Ty, ale ja po przeczytaniu tego przykładu zbierałem szczękę z podłogi. Swoją drogą, historia tych kolarzy to gotowy materiał na oscarowy dramat sportowy!

2. Magia jednego procenta!

Właściwie wystarczy zapamiętać tylko tę rzecz z Atomowych nawyków, by za rok o tej porze pić szampana z okazji odniesionego sukcesu. Mowa o tym, o czym napisałem przed chwilą: o poprawie czegoś o 1 procent dziennie.

Wydaje się, że taki postęp jest więcej niż mizerny. Okazuje się jednak, że po roku takich działań nasz progres jest imponujący. Mówiąc wprost: jesteśmy w poprawianym elemencie aż 37 razy lepsi!

Ciekawe jest jednak to, że ów 1 procent działa w 2 strony. Zarówno poprawa, jak i pogarszanie się o drobny 1 procent dziennie wydają się prawie niedostrzegalne. W tym drugim przypadku – upadek jest naprawdę bolesny. Zjeżdżając z formą o procent dziennie, po roku będziesz ocierał się o samo… dno.

Nawiasem mówiąc, najbardziej spodobało mi się to, że magia 1 procenta działa nie tylko w świecie zawodowo-biznesowym, ale też na przykład w relacjach międzyludzkich:

„Ludzie odwzajemniają twoje zachowanie. Im częściej pomagasz innym, tym bardziej inni chcą pomagać tobie. Bycie trochę milszym w każdym z kontaktów może z upływem czasu zaowocować rozległą siecią bliskich znajomości”.

3. Jaki jest Twój kurs? Gdzie chcesz wylądować?

Ten punkt doskonale ilustruje sytuację, w której ktoś postanawia przyjąć w swoim życiu zasadę jednego procenta.

Tak mikroskopijna zmiana zachowania przypomina bowiem niedostrzegalną gołym okiem korektę kursu samolotu, który tuż po starcie w rejs na drugi koniec świata – minimalnie zbacza z trasy. Czy doleci tam, gdzie miał dotrzeć? Oczywiście, że nie! Wyląduje zupełnie gdzie indziej.

4. Nie liczy się cel, tylko system

Autor uczula na to, by nie skupiać się na celu, tylko na dopracowywaniu systemu. Dlaczego? Ponieważ każdy człowiek ma jakiś tam cel. Każdy – nawet ci, którzy kończą zawody na ostatnim miejscu. Oni przecież też celowali w podium.

To dokładnie tak, jak z (bliską mi) grą na skrzypcach. Tutaj przez długie lata nie robi się nic innego, tylko właśnie dopracowuje się system. Rozkłada się elementy gry na czynniki pierwsze, szlifując do nieprzytomności każdy z nich. Ćwiczy się nie dlatego, żeby zdać najbliższy egzamin albo żeby zagrać najbliższy koncert.

Nikt nie zamyka na zawsze skrzypiec w futerale dzień po recitalu. Ćwiczy się, żeby stać się jak najlepszym instrumentalistą. Ćwiczy się, żeby każdego dnia stawać się coraz lepszym muzykiem.

5. Buduj swoje nawyki na tożsamości, nie na rezultatach

Drobne nawyki przekształcają się w wielkie wyniki.

Jednak aby dojść do takiego finału, trzeba zmienić jedną rzecz w swoim dotychczasowym myśleniu. Idea, którą prezentuje autor książki, jest prosta: zamiast koncentrować się na tym, co chcemy osiągnąć, lepiej jest skupić się na tym, kim chcemy się stać:

„Celem nie jest przeczytanie książki, celem jest zostanie czytelnikiem.

Celem nie jest przebiegnięcie maratonu, celem jest zostanie biegaczem.

Celem nie jest opanowanie gry na konkretnym instrumencie, celem jest zostanie muzykiem”.

Mówiąc inaczej:

„Ilekroć napiszesz stronę tekstu, stajesz się pisarzem.

Ilekroć zaczniesz trening, stajesz się sportowcem.

Ilekroć zmotywujesz swoich pracowników, stajesz się liderem”.

6. Jak nabyć dobry nawyk?

Punkt szósty to de facto jądro tej książki, dlatego nie będę go szerzej opisywał. W największym skrócie chodzi o 4 prawa dotyczące wdrażania nowych nawyków.

Zgodnie z nimi autor zaleca, by uczynić je:

  • oczywistymi,
  • atrakcyjnymi,
  • łatwymi
  • i satysfakcjonującymi.

Prawa te oparte są na schemacie: sygnał → pragnienie → reakcja → nagroda.

Ponieważ każdy medal ma 2 strony, oprócz praw „pozytywnych” są również „negatywne”. Można więc nauczyć się nowego nawyku albo – pozbyć się starego. To drugie również jest oparte na 4 filarach. Po szczegóły odsyłam do książki, a po więcej rad na temat postanowień do artykułu To jedyny sposób na to, by dotrzymać noworocznych postanowień.

7. Pokaż mi coś, a kupię to bez mrugnięcia okiem

Kolejna rzecz, którą z pewnością zapamiętam na długo, dotyczy tego, dlaczego ludzie kupują (wybierają) takie a nie inne produkty. Okazuje się, że bardzo wiele zależy tutaj od umiejscowienia danej rzeczy w otaczającej nas przestrzeni. Na pewno znasz to uczucie:

„Jeśli po wejściu do kuchni zobaczę na blacie talerz z ciastkami, to wezmę garść i zacznę jeść, nawet jeśli wcześniej nie przyszło mi to do głowy i wcale nie byłem głodny”.

Przekładając to na język biznesu, autor pisze w ten sposób:

„Klientom zdarza się kupić jakiś produkt nie dlatego, że go potrzebują, ale ponieważ został im on pokazany”.

8. Zaprojektuj swój przyszły sukces

Odwracając to, co przeczytałeś przed chwilą, uzyskasz genialny sposób na wdrożenie nowych nawyków. Wystarczy w tym celu zaprojektować otoczenie sprzyjające przyszłym sukcesom. Mówiąc prościej, musisz sprawić, żeby mieć to, co dla nawyku ważne – w zasięgu swojego wzroku:

„Łatwo nie ćwiczyć gry na gitarze, gdy instrument jest zamknięty w szafie. Łatwo nie czytać książek, jeśli biblioteczka została postawiona w kącie pokoju gościnnego. Łatwo nie brać witamin schowanych w zakamarkach szafek”.

Z moich obserwacji wynika, że takie zaprojektowanie przestrzeni przynosi dobre efekty! I to nie tylko w tę stronę. Jeśli chcesz pozbyć się niechcianych, destrukcyjnych nawyków, utrudnij sobie życie – a skutecznie je sobie… uprościsz! Oto przykład takiego działania podany przez autora książki:

„Jeżeli schowam piwo z tyłu lodówki, gdzie go nie zauważam, piję mniej. Po usunięciu z telefonu aplikacji społecznościowych mijają tygodnie, zanim ponownie je zainstaluję i się zaloguję”.

9. Jesteś zajęty, czy robisz coś naprawdę sensownego?

Następna rzecz dotyczy niuansu, na który rzadko zwraca się uwagę. Czy na co dzień jesteś aktywny czy zajęty? Czy realnie działasz, czy cały czas tylko planujesz?

Autor pokazuje, jak wielu z nas wpada w niebezpieczną pułapkę „bycia ciągle zajętym”. A takie niekończące się przygotowania do czegoś grożą popadnięciem w koszmar prokrastynacji.

„Zajętość” brzmi świetnie. Jeśli jednak planowanie, wymyślanie strategii i robienie masy innych rzeczy nigdy się nie kończy, to znak, że coś tu nie gra:

„Bycie zajętym to naszkicowanie 20 koncepcji na artykuły, które chciałbym napisać. Ale jeśli usiądę i napiszę jeden artykuł, to podejmę działanie. Szukanie lepszej diety i lektura kilku książek na ten temat oznacza zajęcie. Zjedzenie zdrowego posiłku to działanie”.

10. „Tylko trochę” to więcej niż dużo

Ten punkt spodoba się wielu „leniwcom”. Mowa o rozpoczynaniu swojej przygody z nabywaniem nawyków. Zdaniem autora, wystarczy bardzo niewiele, żeby ruszyć z miejsca, dosłownie 2 minuty. A wtedy:

„Przygotuj się do zajęć” zamienia się w: „Wyjmij notatki”.

„Złóż pranie” zamienia się w: „Zwiń jedną parę skarpet”.

„Przebiegnij pięć kilometrów” zamienia się w: „Zasznuruj buty do biegania”.

11. Zbuduj boisko, na którym zawsze wygrasz

Bardzo podoba mi się ta zasada, by samemu tworzyć gry, w których ma się szanse wygranej. To o wiele skuteczniejsze niż męczenie się na cudzym boisku, na którym rozgrywane są zawody oparte na czyichś zasadach:

„Jeśli nie możesz wygrać dzięki byciu lepszym, możesz wygrać, będąc innym. Łącząc umiejętności, ograniczasz pole do rywalizacji, dzięki czemu łatwiej jest się wyróżnić”.

Autor przytacza w tym miejscu znaną Ci pewnie już historię Scotta Adamsa:

„Scott Adams, autor komiksów Dilbert, mawia: „(…) Ja na przykład potrafię rysować lepiej niż większość ludzi, ale daleko mi do bycia artystą. I nie jestem zabawniejszy niż przeciętny komik, który nigdy nie osiąga szczytu sławy, lecz potrafię być zabawniejszy niż większość ludzi.

Magia polega na tym, że bardzo niewielu ludzi potrafi ładnie rysować i żartować. To kombinacja tych dwóch cech sprawia, iż to, co robię, jest tak wyjątkowe.

A gdy dodać do tego moje doświadczenie zawodowe w korporacjach, nagle okazuje się, że mam temat, który niewielu rysowników mogłoby dobrze pojąć, bo nie znają go z autopsji”.

A tak przy okazji: masz już pomysł na to, jak połączyć swoje różne umiejętności? Jak wykorzystać to, co potrafisz, żeby zaoferować światu coś, w czym nie dorówna Ci nikt?

FINAŁ: Zasada kosztów nawyku

Jeśli jeszcze zastanawiasz się, czy warto zawracać sobie głowę wypracowywaniem pozytywnych nawyków, mam dla Ciebie ostatni cytat. Jeżeli on Cię nie przekona, to… nic Cię nie przekona:

„Każdy nawyk daje różne, rozłożone w czasie rezultaty. Niestety często są one niespójne. W przypadku złych nawyków natychmiastowy efekt zwykle jest satysfakcjonujący, ale ostateczny – nieprzyjemny.

W przypadku dobrych nawyków jest na odwrót: natychmiastowy efekt nie jest przyjemny, ale końcowy rezultat przynosi satysfakcję. (…) Innymi słowy: koszt dobrych nawyków ponosimy w teraźniejszości. Koszt złych nawyków ponosimy w przyszłości”.

PS No dobrze, a gdzie jest haczyk?

Skoro to wszystko wydaje się dosłownie na wyciągnięcie ręki, to na czym można się wyłożyć? Choć wydaje się, że idea poprawiania czegoś o 1 procent dziennie jest banalna w realizacji, widzę tutaj 2 problemy.

Pierwszy (mniejszy) to zdefiniowanie tego procenta. Nie chodzi o samą liczbę, bo to może być nawet promil, tylko o świadomość:

  • co konkretnie trzeba poprawić,
  • w jaki sposób należy to poprawiać,
  • od czego zacząć poprawianie,
  • czego nie trzeba / nie należy poprawiać.

Drugi problem (większy) to zniechęcenie, które na pewno pojawi się w momencie, w którym okaże się, że dotychczasowe poprawki nie przekładają się na wyniki. Czy to przeszkody nie do pokonania? Sam oceń!

A jeśli chcesz rozgryźć temat nawyków raz na zawsze, polecam też książkę Skuteczne nawyki. Jak zwyczajni ludzie osiągają nadzwyczajne rezultaty Brendona Burcharda.

O autorze

James Clear – pisarz i mówca. Zajmuje się tematyką nawyków i ciągłego doskonalenia się. Jego stronę internetową odwiedzają miliony osób miesięcznie. Setki tysięcy subskrybuje jego newsletter. Jest stałym mówcą w firmach z listy Fortune 500.


atomowe_nawyki

Pobierz bezpłatny poradnik

"6 złodziei czasu w życiu przedsiębiorcy i jak sobie z nimi poradzić"

6z_form
Zapisując się na kurs, wyrażam zgodę na otrzymywanie newslettera i informacji handlowych od Coraz Lepszej Firmy.
Mogę cofnąć zgodę w każdej chwili. Dane będą przetwarzane do czasu cofnięcia zgody.
Maciej Wojtas

Zawodowy copywriter i scenarzysta (https://maciejwojtas.pl) oraz kompozytor muzyki do gier komputerowych i spotów reklamowych (https://maciejwojtas.com).