Finanse

Jak nie popsuć pracownika, czyli dlaczego premie nie działają

Ewa Rot-Buga

Lubisz dawać łapówki? No wiesz, łapówki, kasę za to, żeby ktoś coś zrobił dobrze. A właściwie, żeby ktoś zrobił coś tak, jak powinien. Pewnie, że nie lubisz. A czy przypadkiem nie dajesz regularnie łapówek swoim… pracownikom?

W takiej sytuacji znalazł się jeden z naszych Coraz Lepszych Przedsiębiorców, a opowiedział nam o tym podczas sesji Q&A, przeprowadzanej cyklicznie dla uczestników Programu Rozwoju. Z tym, że łapówka sprytnie skryła się pod inną nazwą: premia.

Być może myślisz, że problem ten dotyczy wyłącznie korporacji, jednak rozmawiając z naszymi klientami, wielokrotnie przekonaliśmy się, że premia może nieźle namieszać także w małych i średnich firmach. Jaki był tutaj problem z premią? I co doradził Paweł Królak?

Jesteś ciekawy, zobacz nasz…

Case na dziś

Jeden z naszych Coraz Lepszych Przedsiębiorców zatrudnia bardzo sumiennego pracownika, który często robi więcej, niż wynika to wprost z jego obowiązków. Ma ogromną wiedzę i jego niestandardowe działania przekładają się na większą sprzedaż. W związku z tym otrzymuje dobrą pensję, która po części jest również uzależniona od wyników firmy. W tłustych miesiącach zarabia zatem bardzo dobrze, a w chudych po prostu dobrze.

Wszystko układało się więc rewelacyjnie, aż któregoś dnia, kiedy pracownik osiągnął naprawdę świetny wynik, zasugerował, że powinien dostać premię. Szef oczywiście się zgodził, chcąc w ten sposób docenić i nagrodzić dobrego sprzedawcę. I cała historia na tym happy endzie pewnie by się skończyła, gdyby nie to, że…

…w kolejnych miesiącach pracownik zaczął regularnie upominać się o premię, a Coraz Lepszy Przedsiębiorca zaczął odczuwać presję, nie tylko by wypłacać dodatkowe pieniądze, lecz także by były coraz większe.

Co zrobiłbyś w takiej sytuacji, Drogi Czytelniku?

Co radzi Paweł Królak?

Paweł Królak:

„To są właśnie wady uzależniania wynagrodzenia od wyników pracy. William Edwards Deming, jeden z moich mistrzów biznesowych, już prawie 100 lat temu powiedział, że takie uzależnianie wynagrodzenia od wyników to największy hamulec zachodniej gospodarki.

Ale większości ludzi wydaje się to zupełnie naturalne – jak pracownik lepiej pracuje, to mu więcej płacę, jak źle pracuje, to mu płacę mniej.

Jestem zwolennikiem innego podejścia – aby wynagrodzenie było zależne od tego, co ktoś robi, a starać ma się każdy.

Pracownik, który wykonuje trudne zadania, takie, w których brakuje specjalistów na rynku, powinien zarabiać dużo. A nawet warto tak poukładać biznes, żeby jego pensja była bardzo konkurencyjna w stosunku do innych firm, czyli krótko mówiąc – płacić mu więcej niż średnią pensję na takim stanowisku.

Jeśli natomiast pracownik wykonuje prostsze prace, takie, w których łatwiej jest go zastąpić, bo nie wymagają fachowej wiedzy, to znaczy, że jest na stanowisku, na którym w naturalny sposób zarabia się mniej.

To, że akurat komuś wpadnie transakcja w jednym miesiącu, a w innym nie, jest bez znaczenia. Natomiast wynagrodzenie nie powinno zależeć od tego, czy ktoś się stara, czy się nie stara. Bo jeżeli ktoś się stara i wykorzystuje maksimum swoich możliwości, to nie ma powodu, abyśmy mieli inaczej płacić mu w jednym miesiącu, a inaczej w drugim. Płacimy mu właśnie za to, że dobrze pracuje. Tak po prostu działa rynek.

Osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby w dobrze działającej firmie pracownik miał się nie starać. Za to właśnie dostaje pensję. Jeśli nie przykłada się do pracy, to mu dziękujemy i zatrudniamy kogoś innego na jego miejsce.


A co zrobić, by pracownik się starał?

Oczywiście po stronie pracodawcy jest to, żeby zadbać, by pracownik w pracy czuł się spełniony. I aby tak się stało, trzeba zadbać o wiele czynników. Pracownika trzeba doceniać, zauważać, dawać mu szansę rozwoju, pokazywać sens jego pracy, zadbać o jego dopasowanie do zadań. Omawiamy to dokładnie w szkoleniu Jak zmotywować pracowników do lepszej pracy – bez ciągłych podwyżek i premii, do którego darmowy dostęp mają uczestnicy Programu Rozwoju.


Pracownik czy wspólnik?

Ale chciałbym wrócić do tego, kim ten pracownik dla Ciebie jest.

Jeżeli to jest kluczowa osoba, Twoja prawa ręka, to jeden z tematów do przemyślenia w bliższej lub dalszej perspektywie jest taki, czy tego pracownika nie zrobić np. wspólnikiem.

Nie mówię od razu o oddawaniu połowy firmy, ale warto się zastanowić, czy po prostu nie dać mu udziałów. Wówczas obowiązywałyby go inne zasady rozliczeń i byłoby zupełnie naturalne, że dzieliłbyś się z nim tym, co firma wypracuje. Nie tylko pensją, ale też udziałem w zysku.

Oczywiście, to wszystko jest możliwe dopiero wtedy, gdy zaczniesz traktować go jak przedsiębiorcę i kiedy on sam zacznie brać na siebie odpowiedzialność. A ta odpowiedzialność oznacza, że jak będzie w firmie kiepsko, jak przyjdą trudne czasy, to – jako wspólnik – w ogóle pensji nie weźmie albo jeżeli będzie trzeba dopłacić do firmy, to on – jako wspólnik – dopłaci.

Dokładnie tak zrobiłem w Coraz Lepszej Firmie. Gdy przekształcaliśmy się w spółkę akcyjną, osoby kluczowe, bez których nie wyobrażam sobie naszego biznesu, dostały udziały i stały się wspólnikami.

Zatem w odniesieniu do Twojej sytuacji – wydaje mi się, że lepiej byłoby dać mu wysoką pensję stałą i zlikwidować wszystkie premie, ale za to postawić na motywację innego typu.

Problem tkwi jedynie w tym, że Twój pracownik został już mocno zepsuty uzależnieniem od wyników i wprowadzanie zmian może być teraz trudne. Dlatego jeżeli to jest naprawdę kluczowa dla Ciebie osoba, rozważ, czy w którymś momencie nie zaproponować mu po prostu udziałów, bo być może to w pełni rozwiązałoby Twój problem”.


Co sądzisz o takim rozwiązaniu, Drogi Czytelniku?

I czy wiesz, jak zmotywować pracowników do lepszej pracy bez ciągłych podwyżek i premii?

To jest możliwe. Mamy co do tego pewność, bo w taki właśnie sposób od lat działa Coraz Lepsza Firma.

Czy zdarzyło Ci się z duszą na ramieniu odczytywać wiadomość od pracownika, bo spodziewałeś się, że znów będzie naciskał, żebyś dał mu dodatkowe pieniądze? Obyś nie miał takich doświadczeń, ale wielu przedsiębiorców zmaga się z tym problemem.

Przykre jest to, że tkwią w tej sytuacji, mimo że rozwiązanie jest w zasięgu ręki. Mogliby już dzisiaj przestać się męczyć z roszczeniowymi i wiecznie niezadowolonymi ludźmi. I nie, nie chodzi wcale o to, żeby wszystkich zwolnić.

Można, nie wypłacając w ogóle premii, mieć zmotywowanych pracowników, którzy dają z siebie wszystko.

Wyobraź sobie, jak wtedy wyglądałoby Twoje życie. Jak wspaniale byłoby każdego ranka otwierać drzwi do firmy, w której są TACY ludzie. Jak łatwo realizowałbyś nawet najtrudniejsze zadania. Dokąd mógłbyś doprowadzić swoją firmę z TAKIMI ludźmi…

My TAKICH ludzi mamy. W Coraz Lepszej Firmie zatrudniamy już ponad 50 osób. I nie są z kosmosu. Ściągnęliśmy ich z rynku tak samo, jak Ty ściągasz swoich. Po prostu współpracując z nimi, kierujemy się kilkoma prostymi zasadami.

Ty też możesz. Spójrz niżej. Pod artykułem czeka na Ciebie prezent. Napakowane konkretami wideo, dzięki któremu już za chwilę dowiesz się, jak postąpić, gdy pracownik przychodzi po podwyżkę czy premię. Aby je obejrzeć, wystarczy, że uzupełnisz formularz.

Ale to nie wszystko. Kiedy to zrobisz, pojawi się kolejna niespodzianka – sposób na to, jak zbudować zespół marzeń, jak mieć pracowników, którzy staną na głowie, żeby pracować właśnie w Twojej firmie.

Nie czekaj. Teraz Twój ruch. Zapewne trafiłeś na ten artykuł nie bez przyczyny. Śmiało. Dołącz do Przedsiębiorców, którzy już dawno zapomnieli o problemach z pracownikami.

Co zrobić, gdy pracownik przychodzi po podwyżkę?

Obejrzyj wideo i wykorzystaj praktyczną checklistę



W 18 minut dowiesz się:

  • jak czuć się komfortowo i spokojnie, gdy pracownik prosi o pieniądze;
  • o co zapytać, kiedy znów słyszysz, że chciałby zarabiać więcej;
  • co zrobić, żeby obie strony wyszły z takiej rozmowy zadowolone.


podwyzka_check_wideo



Pobierając materiały, wyrażam zgodę na otrzymywanie newslettera i informacji handlowych od Coraz Lepszej Firmy.
Mogę cofnąć zgodę w każdej chwili. Dane będą przetwarzane do czasu cofnięcia zgody.
Ewa Rot-Buga

Prowadzi własny biznes, ale – jak mówi – jej serce jest w Coraz Lepszej Firmie. Tworzy teksty, które inspirują do zmiany i rozwijania siebie. Ukończyła filologię polską i kulturoznawstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Jako doktor nauk humanistycznych czytuje rękopisy, starodruki i naprawdę dobre książki. Prywatnie pasjonatka podróży i jeździectwa – łączy te dwie pasje, realizując marzenia o wyprawach konnych po najdzikszych zakątkach świata.