Zarządzanie zespołem Obowiązkowe lektury przedsiębiorcy

Obowiązkowe lektury przedsiębiorcy – Dobry szef, martwy szef, Ray Immelman

Justyna Królak

W dzisiejszych czasach jednym z pytań, które spędza sen z powiek osobom, które zarządzają ludźmi, jest pytanie o to, jak być dobrym i skutecznym szefem i menedżerem, jak w ogóle dziś być szefem w sytuacji, gdy rynek pracy tak bardzo się zmienił... Pracownicy mają coraz większe oczekiwania i nie tworzą głębszych więzi z firmą... Są o wiele bardziej skłonni zmieniać miejsce pracy, jeśli nie spełni ono ich wymagań... A do tego konkurencja jest coraz większa, a klienci też ciągle chcą więcej... Aż chciałoby się powiedzieć: „Jak żyć panie premierze, jak żyć?”.

Wiele firm odchodzi już od zarządzania metodą kija i marchewki i całym sercem staje za przekonaniem, że wybitną organizację można stworzyć tylko z wybitnymi ludźmi. Jednak wiele z nich nie wie, jak poradzić sobie z tym najważniejszym „zasobem”, jak zarządzać pracownikami, by chcieli zostać w firmie na dłużej i byli silnie zaangażowani i zmotywowani do pracy. Słowem, by tworzyli silny i zgrany zespół, który będzie pchał firmę do przodu.

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)

Bolączką wielu menedżerów jest rozpaczliwa próba stworzenia wspaniałej organizacji, jednak zamiast tego codziennie toczą boje ze sprzeciwem pracowników, ich brakiem współpracy, z walką o władzę i wzajemnym podgryzaniem się i z tym, że każdy jest zajęty realizowaniem swoich własnych planów... Klasycznym tego przykładem jest walka między pracownikami a kierownictwem: zamiast rozwijać firmę, jej członkowie toczą ze sobą polityczne gierki...

Czy jest w ogóle możliwe poradzenie sobie z tym problemem? Czy istnieje taki element, który – jeśli się go pozna i zacznie go w firmie stosować – sprawi, że stworzymy z pracowników drużynę, która będzie grała do jednej bramki? Czy może lepiej od razu zejść na ziemię, bo to raczej mission impossible?

Ray Immelman, autor książki Dobry szef, martwy szef, twierdzi, że coś takiego istnieje i razem z głównym bohaterem tej pouczającej powieści biznesowej odkrywa przed nami klucz do sukcesu...

Autor jest certyfikowanym konsultantem zarządzania. W książce dzieli się swoimi doświadczeniami zdobytymi we współpracy z prawie 200 firmami z całego świata. Głównym bohaterem książki jest Greg Wright, menedżer z sukcesami, który nagle otrzymuje trudne do wykonania zadanie: ma wyprowadzić z kryzysu fabrykę mikroprocesorów, która jest częścią dużego koncernu produkującego podzespoły komputerowe. Jeśli nie uda mu się doprowadzić do tego, żeby przysłowiowa kura zaczęła wreszcie znosić oczekiwane złote jajka, to… No cóż, sami się chyba domyślacie...

Gregowi udało się dokonać cudów w jednej fabryce, więc pełen zapału rusza do boju. Na początku wszystko wygląda dobrze, a ludzie w firmie są dla niego uprzejmi. Fabryka wyposażona jest w sprzęt pierwszej klasy, ma świetnych fachowców i kompetentną kadrę kierowniczą. Jednak jak zajrzeć głębiej, to...

Okazuje się, że deklarację misji, wywieszoną na ścianie tak, żeby wszyscy pracownicy ją widzieli, pokrywają plamy pleśni... W ludziach jest jakaś wroga, ukryta czujność, a ich życzliwość i entuzjazm są po prostu sztuczne. Fabryka nie produkuje na miarę swojego potencjału, a ludzie zwyczajnie nie chcą ze sobą współpracować, tylko zwalają winę jedni na drugich. Słowem – bomba z opóźnionym zapłonem. Co tu zrobić, żeby poderwać tych ludzi do działania, by wszyscy poszli w jednym kierunku? Jak stworzyć z nich jeden, zgrany zespół, który będzie grał do jednej bramki? Gdzie szukać źródła problemu?

Naszemu bohaterowi z pomocą przychodzi jego przyjaciel Dennis oraz doświadczony biznesmen, który staje się dla nich mentorem – Butch Johnson, który z własnej firmy stworzył świetną i zgraną organizację. Odkrywa on przed nimi rzecz, która w życiu nie przyszłaby im do głowy, mimo że obaj znają na wylot metody zarządzania zespołami, o których uczyli się na studiach MBA.

Butch twierdzi, że we wszystkich organizacjach istnieje stara jak świat i bardzo potężna struktura, której zwykle nie bierzemy pod uwagę – plemię. Według niego to nasza wrodzona cecha, która do dzisiaj rządzi naszymi zachowaniami i relacjami społecznymi. Jeśli nie zrozumiemy tych zachowań, to nie będziemy w stanie ich wykorzystywać i nimi zarządzać. Tak po prostu funkcjonujemy jako istoty ludzkie – tworzymy plemiona, a przynależność do nich daje nam poczucie bezpieczeństwa. Te plemiona tworzymy w bardzo różnych aspektach naszego życia, np. jeśli ktoś jest zagorzałym kibicem FC Barcelony, to jest jakby członkiem plemienia o nazwie „FC Barcelona”. Ktoś, kto nie cierpi tego klubu, dla jego fanów będzie wrogiem tego plemienia.

Podobnie jest z zespołami w firmie. Kluczem jest stworzenie silnego plemienia, a nie manipulowanie ludźmi. Kluczem jest znalezienie sposobu na to, by wszyscy czerpali poczucie własnej wartości z tego, że są pracownikami tej samej firmy, czyli są członkami tego samego plemienia. Bo na najgłębszym poziomie prawdziwym motywatorem jest przynależność do plemienia, a zachowanie ludzi w firmie jest wynikiem tego, jaka jest relacja między nimi a firmą–plemieniem, do którego należą. Jeśli firma–plemię dba o swoich pracowników, to pracownicy–członkowie tego plemienia będą również dbali o firmę.

No dobrze... Ale jak zbudować w firmie takie silne plemię? Czy to oznacza, że teraz mamy rozpalać ognisko, tańczyć dookoła niego, trzymając w dłoniach dzidy, ubrani jedynie w przepaski biodrowe? Zanim wyobraźnia poniesie Was hen daleko, to razem z bohaterami książki odkryjcie 23 cechy plemienne, których wprowadzenie pomoże Wam zbudować wspaniałą firmę, w której będą pracować zadowoleni, zmotywowani i kreatywni ludzie.

Wybór należy do Ciebie: albo przeczytasz książkę i zastosujesz zawartą w niej wiedzę i będziesz po prostu tytułowym dobrym szefem, albo tego nie zrobisz i może się okazać, że staniesz się... martwym szefem. Wybieraj...

Martwy szef
Justyna Królak

Pasjonatka lektur rozwojowych, biznesowych i ciągłego doskonalenia. Przez wiele lat szefowa Klubu Książki Tolle.pl. Prywatnie jest szczęśliwą żoną Coraz Lepszego Szefa.