Strategia

Dlaczego już dziś powinieneś pomyśleć o zamknięciu Twojej firmy?

Paweł Królak

Być może w tej chwili nawet o tym nie myślisz... Być może wydaje Ci się to temat tak odległy, że nie warto się nim zajmować... Przecież codziennie robisz tak dużo w swoim biznesie i widzisz przed nim świetlaną przyszłość i tak wiele możliwości... Zatem możesz dziś sobie nawet nie uświadamiać...

...że Twój biznes też się kiedyś skończy.

Firma, którą prowadzisz, kiedyś się dla Ciebie skończy – przestaniesz być jej właścicielem, ale może też być tak, że sama firma "skończy się" dosłownie – czyli zostanie zamknięta...

Według opowieści, w starożytnym Rzymie, gdy zwycięski wódz wracał po wielkim triumfie do Wiecznego Miasta, przyjmowano go z wielkimi honorami. Razem z nim jechał niewolnik, który trzymał nad jego głową złoty wieniec zwycięstwa... ale ten niewolnik miał też drugie zadanie – powtarzał takiemu triumfatorowi po cichu Hominem te memento („Pamiętaj, że jesteś tylko człowiekiem”) lub Memento mori („Pamiętaj, że umrzesz”, „Pamiętaj, że jesteś śmiertelny”). Jednocześnie więc przypominano mu, że wciąż jest tylko człowiekiem i takim samym obywatelem Rzymu, jak wszyscy inni.

Potem fraza Memento mori stała się pozdrowieniem średniowiecznych zgromadzeń zakonnych: trapistów, kartuzów i kamedułów. To pozdrowienie miało przypominać, że życie jest przygotowaniem do śmierci...

To nie jest coś, o czym chcemy myśleć, czy myślimy chętnie, ale tak naprawdę również każdej firmie pisany jest kiedyś koniec.

Fundamentalne pytanie brzmi: czy jesteś na to gotowy?

Po pierwsze: czy jesteś gotowy na sytuację, w której będziesz musiał zamknąć firmę?

Zadaj sobie proste pytanie: co by się stało, gdybyś musiał dziś zamknąć firmę?

Nie chcę zgadywać, jak wygląda Twoja sytuacja, ale mam świadomość, jak to wygląda w przypadku większości przedsiębiorców – zmuszeni do natychmiastowego zamknięcia firmy, zostają z długami często większymi, niż są w stanie odrobić przez resztę życia.

A przecież niezależnie od tego, jak dobrze dzisiaj Ci się wiedzie, różne rzeczy mogą się wydarzyć...

Może zmienić się sytuacja rynkowa i Twój produkt może zostać zastąpiony przez znacznie lepszy...

Może pojawić się potężny konkurent, który wymiecie pozostałych (wiesz na pewno o tym, że są firmy, które stać na to, by prowadzić wojnę z konkurencją, przez wiele lat dokładać do biznesu i liczyć tylko na wyniszczenie pozostałych graczy na rynku)...

A i przepisy w naszym kraju zmieniają się tak często i w tak nieprzewidywalny sposób, że nagle może się okazać, że Twoja dalsza działalność stanie się niezgodna z prawem lub zupełnie nieopłacalna...

Co wtedy?

Warto pomyśleć o tym wcześniej... ale mało kto to robi.

Wiem coś o tym, bo sam popełniałem ten błąd przez wiele lat w swojej pierwszej firmie. Zamiast odkładać pieniądze, by zabezpieczyć byt rodziny, reinwestowałem każdą zarobioną złotówkę i zaciągałem kolejne długi, jakby świetna sytuacja rynkowa miała trwać zawsze. A potem, po pierwszych latach niesamowicie szybkiego wzrostu, przyszedł kryzys i prawie doprowadził mnie do bankructwa...

Co zatem można zrobić?

Po pierwsze: nie inwestuj wszystkich pieniędzy w firmę. Zostaw część dla siebie, dbaj o to, by firma przynosiła zyski, a nie wychodziła jedynie na zero. Pisałem o tym więcej tutaj...

W ten sposób doprowadź do tego, że jeśli sytuacja zmusi Cię do nagłego zamknięcia firmy, to będziesz mógł pokryć wszystkie jej długi z własnego majątku – bez większej szkody dla Twojej rodziny...

Druga sprawa: jeśli to możliwe, to staraj się nie finansować inwestycji długiem, tylko z użyciem pieniędzy prywatnych inwestorów. To złożony temat i pewnie kiedyś omówimy go sobie szerzej, ale inwestorzy (szczególnie w postaci rozproszonej, czyli wielu małych inwestorów) mają co najmniej cztery rewelacyjne przewagi nad kredytami:

  1. nie musisz ich na bieżąco spłacać, a dajesz im zarabiać (nie wiem, jak Ty, ale ja wolę dawać zarabiać dobrym ludziom niż banksterom);
  2. chętnie wesprą Cię dobrą radą;
  3. jednocześnie stają się ambasadorami Twojej firmy (mając w niej udziały polecają Twoją firmę znajomym), przez co Twoja sieć biznesowa się powiększa;
  4. ponoszą ryzyko, tak jak Ty, więc w przypadku bankructwa nie zostajesz z długami.

Trzecia sprawa: zadbaj o sytuację prawną i taką organizację firmy, by zminimalizować własne ryzyko w przypadku koniecznego zamknięcia. Czyli mówiąc krótko: użyj takiej struktury prawnej, by w najmniejszym możliwym stopniu odpowiadać za zobowiązania firmy własnym majątkiem.

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)
(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)

A w wersji zaawansowanej: pomyśl nad podzieleniem firmy na kilka spółek: wtedy osobna spółka prowadzi bieżącą działalność operacyjną, osobna spółka jest właścicielem majątku (np. maszyn, nieruchomości) i wynajmuje go pozostałym, osobna zatrudnia pracowników... W ten sposób spółka operacyjna pełni rolę swoistego firewalla – bariery, która chroni resztę firmy przed nieprzewidzianymi sytuacjami. I nawet jeśli sytuacja (przykład jednego z moich znajomych: nieuczciwy kontrahent nie zapłacił 2 mln zł za wykonane prace – firma mojego znajomego znalazła się na skraju bankructwa) zmusi Cię do "zatopienia" spółki operacyjnej, to wciąż chronisz majątek trwały i zatrudnionych ludzi...

To są metody, o których wielu przedsiębiorców wie, że istnieją, ale niewielu je stosuje – warto się nad nimi zastanowić...

Po drugie: czy jesteś gotów na sytuację, w której przestaniesz być właścicielem tej firmy?

Czy dopracowałeś firmę tak, że w przypadku, gdyby Tobie się coś stało, rodzina może ją przejąć?

I druga sprawa: czy Twoja firma jest gotowa do sprzedaży? (powinna być, nawet jeśli nie zamierzasz jej sprzedawać!)

Innymi słowy: czy zorganizowałeś firmę na tyle, by mogła sobie poradzić bez Ciebie?

Bądźmy szczerzy, mało kto może odpowiedzieć na to pytanie zdecydowanym "TAK"... Większość małych firm jest tak zależna od swoich szefów-właścicieli, że bez nich w zasadzie nie jest w stanie funkcjonować.

I to jest też coś, co warto zmienić. Mam tu na myśli wiele czynników: organizację systemową i procesy w firmie, procedury, odpowiedni sposób rekrutowania pracowników i ich szkolenia, system kontrolujący pracę i utrzymujący wysoki poziom jakości, odpowiednią strukturę prawno-organizacyjną...

To są wszystko rzeczy, którymi warto się zająć, bo nie tylko ułatwiają działanie firmy, pomagają Ci odzyskać czas dla siebie i rodziny, zwiększają wydajność i pozwalają więcej zarabiać... ale też powodują, że firma staje się możliwa do przejęcia np. przez rodzinę (sukcesja), sprzedaży... lub staje się ciekawym wyborem dla inwestorów...

Bo nie wiem, czy w pełni to sobie uświadamiasz, ale firma, która jest zależna wyłącznie od Ciebie, Twojej wiedzy i umiejętności, jest w zasadzie "nieinwestowalna"...

Widzisz, to są wszystko rzeczy, o których bardzo rzadko myślimy... A nawet jeśli chcesz prowadzić firmę do śmierci i oddać ją potem kolejnym pokoleniom, to warto mieć strategię wyjścia...

Być gotowym na jej zamknięcie, jeśli taka konieczność nastąpi...

Przygotować ją tak, by można ją było sprzedać (nawet jeśli teraz nie chcesz sprzedawać)...

A najlepiej... wprowadzić firmę na giełdę (to zwykle najbardziej opłacalny wariant strategii wyjścia)...

Ale już teraz – niezależnie od obecnych sukcesów i przyszłych planów - pomyśl o tym, że Twoja firma nie będzie wieczna...

Nawet gdyby Twoja firma miała działać 1400 lat...

W 2006 roku ze względu na poważne problemy finansowe upadła firma Kongō Gumi, która specjalizowała się w budowie buddyjskich świątyń. Istniała ona dokładnie 1428 lat. Została założona w 578 roku, gdy książę Shōtoku ściągnął z Korei do Japonii budowniczych, by zbudowali dla niego świątynię buddyjską Shitennō-ji.

Kongō Gumi to najdłużej istniejąca firma w historii, prowadzona w dodatku w ciągu całej swojej historii przez jedną rodzinę (ostatni prezes Masakazu Kongō był 40-tym szefem firmy z rodu Kongō)... ale jak widzisz, nawet ta firma została w pewnym momencie zlikwidowana.

Może to smutne, ale Twój biznes kiedyś też to czeka (choć z całego serca życzę Twojej firmie taaaaakiego stażu :-)).

Zatem warto prowadzić firmę tak, by była gotowa na sprzedaż lub zamknięcie (i żebyś nie został w tej sytuacji z wielomilionowymi długami)...

Memento mori!

Paweł Królak

Przedsiębiorca, strateg biznesowy i architekt systemów przyspieszających rozwój firmy, pasjonat niestandardowego marketingu, zarządzania i przywództwa. Coraz Lepszy Szef w Coraz Lepszej Firmie, wykładowca na studiach MBA, autor i współautor książek oraz niezliczonych artykułów branżowych.