Wywiady Inspiracje

„We wnętrzu Twojej duszy znajduje się klucz do Twojego domu” – wywiad z Anną Łuńską

Maciej Wojtas
lunska3

Zapraszamy Was do lektury wywiadu z projektantką architektury wnętrz, coachem i pasjonatką visual merchandisingu – Anną Łuńską (Wnętrza Nieoczywiste). Jej marka łączy wnętrze i potrzeby człowieka z przestrzenią, w której on funkcjonuje.


CZĘŚĆ I: CORAZ LEPSZA FIRMA

Dlaczego dołączyłaś do Programu Rozwoju CLF? Co najbardziej wpłynęło na tę decyzję?

Znajomości. Wcześniej trafiłam na artykuł i miniszkolenie, a pod ich opisem znalazłam rekomendację osoby, którą znam i cenię. Uwielbiam uczyć się nowych rzeczy, więc zdecydowałam się sprawdzić, czy jest w tym wartość dla mnie. Naturalnie okazało się, że jest.

Kilka tygodni później zadzwoniła do mnie Pani Kamila z zaproszeniem do Programu Rozwoju, ale wtedy jeszcze nie prowadziłam działalności gospodarczej, więc nie mogłam do niego przystąpić.

W międzyczasie na szkoleniu sprzedażowym, a tak naprawdę szkoleniu ze słuchania, prowadzonym przez Tomasza Zielińskiego, spotkałam 2 niezwykłe kobiety z zespołu CLF i okazało się, że jedną z nich jest właśnie Kamila.

W trakcie tych 2 dni szkoleniowych poznałam filozofię pracy i wartości CLF. Nie miałam wątpliwości, że jeśli mam się uczyć, jak być przedsiębiorcą, to właśnie we współpracy i od takich ludzi jak Wy.

Czy pamiętasz, ile czasu zajęło Ci przesłuchanie 12 lekcji Programu Rozwoju?

Choć od tamtego momentu minęło 12 miesięcy, zostały mi do przesłuchania jeszcze 2 ostatnie lekcje, które teraz nadganiam. Przyznaję, że trudno mi czasem pogodzić wszystko, co wiąże się z tworzeniem i prowadzeniem firmy. Nagrania pomagają mi dobrze poukładać sprawy już na początku, więc staram się być na bieżąco.

A która z lekcji okazała się w Twoim przypadku najbardziej przydatna?

W każdej lekcji jest coś wartościowego, choć szczerze mówiąc, wdrażanie ich na tym etapie rozwoju firmy jest dla mnie niezwykle trudne. Na razie stworzyłam dla siebie miejsce pracy. Na pewno chcę się rozwijać się i wzrastać, ale nie mam jeszcze zespołu, pracuję sama.

Nie mam też wielu klientów, gdyż w projektowaniu wnętrz procesy trwają dość długo. Kilka miesięcy, pół roku, rok – tyle czasu mija od nawiązania współpracy do zakończenia projektu.

To oznacza, że wielu tematów poruszonych w Programie Rozwoju nie mogę wdrożyć (albo jeszcze nie widzę danego problemu), natomiast z pewnością są to kwestie poszerzające moje horyzonty, zapraszające do refleksji nad tym, jak dalej się rozwijać i jakich błędów unikać.

Traktuję to jak przygotowanie do kolejnego etapu. Ale też dzięki temu łatwiej jest mi podejmować decyzje. W tej chwili największą wartość mają dla mnie lekcje dotyczące zmian, jakich mogę dokonać w sobie.

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)
Program Rozwoju opiera się na założeniu, że małe zmiany tworzą wielki wzrost. Czy zauważyłaś takie efekty w swojej firmie?

W mojej firmie trudno mówić o dużych zmianach. Wszystko dzieje się bardzo powoli, gdyż nie sprzedaję artykułów pierwszej potrzeby ani nie świadczę usług jednorodnych i często powtarzalnych.

Z uwagi na charakter usługi i długość procesu projektowania wnętrz, trochę trwa, zanim zjawi się nowy klient, a z nim okazja do wdrożenia tego, czego się nauczyłam. Zdarza się, że gdy się już pojawi, nie jestem w stanie mu pomóc, pracując sama.

Nawiasem mówiąc, to chyba znak, że nadchodzi czas na kolejny etap. To naturalne tempo wydaje się bardzo wolne, gdy spoglądam tydzień, a nawet miesiąc wstecz. Natomiast jeśli porównam to z miejscem, w którym byłam rok temu, różnica jest ogromna.

Parę zrealizowanych projektów, kolejne w toku, kilka przeprowadzonych warsztatów dla osób indywidualnych z tworzenia przyjaznej przestrzeni, z odkrywania własnego stylu, szkolenia dla projektantów wnętrz z badania (= słuchania) potrzeb klienta.

Ale co istotne, to wszystko oznacza konkretnych ludzi – rodziny, które mieszkają już w swoich wymarzonych domach, ich Domach… w których mogą dobrze się czuć, być sobą i realizować to, co dla nich ważne.

To dla mnie też wiele lekcji, popełnione błędy i wyciągnięte wnioski, a także satysfakcja z tego, że moja praca daje innym radość i ulgę. Na razie ten wielki wzrost przejawia się w sposób niewymierny.

CZĘŚĆ II: TWOJA FIRMA

Prowadzisz swoje studio projektowania wnętrz w Elblągu. Czy to miejsce ma wpływ na Twój biznes? Inspiruje Cię w jakiś sposób?

Może zabrzmi to trochę brutalnie, ale moje miasto niezbyt mnie inspiruje. Jest to jednak odpowiednie miejsce do mieszkania: czyste, w niecałe 30 minut przejedziesz z jednego końca miasta na drugi, nawet w godzinach szczytu.

Żyje się tu dobrze. Mamy blisko, bo ok. 40 km, do morza, 12 nad zalew, Kanał Elbląski z pochylniami i własny „miejski” park krajobrazowy. To przyroda mnie inspiruje. Matka Natura podsuwa najpiękniejsze zestawienia kolorystyczne. A inspiracji architektonicznych szukam przy okazji podróży.

Poza tym, zarówno w Elblągu, jak i poza nim, inspirują mnie ludzie, ich historie, wyzwania, to, kim są, jak żyją, co w życiu robią i dlaczego, dokąd idą i z czym się mierzą, co ich cieszy i zachwyca…

Jeżeli chodzi o biznes, to nie czuję, że muszę ograniczać się terytorialnie, często pracuję poza Elblągiem.

Jestem „człowiekiem od tekstów”, więc muszę o to zapytać: Twoja strona firmowa nosi nazwę „Wnętrza Nieoczywiste”. Czym różnią się wnętrza nieoczywiste od oczywistych?

Według mojej prywatnej definicji wnętrza nieoczywiste sięgają głębiej – do duszy człowieka, tego, kim jest. Oczywiste zatrzymują się na poziomie estetyki i wyglądu przestrzeni, funkcji i materiałów.

Często są małym dziełem sztuki, piękną kompozycją, popisem umiejętności projektanta, jednak nie uwzględniają człowieka, dla którego przestrzeń jest tworzona.

Ja potrzebuję zajrzeć głębiej, pod powierzchnię oczywistości i pracuję z osobami, które też tego potrzebują – aby ktoś uwzględnił w przestrzeni to, kim są i jak żyją. Daję w rozmowie przestrzeń i akceptację dla głębszych potrzeb i pragnień.

nieoczywiste1

Zaczynam od pytań o wnętrze człowieka, a dopiero potem przechodzę do pytania o przestrzeń. Kiedy ludzie opisują mi swój idealny, wymarzony dom, często pojawiają się określenia: przytulny, ciepły, spokojny, bezpieczny, „taki mój”… Te pojęcia są mało konkretne.

Dopiero kolejne pytania odkrywają to, co pod spodem, co bardziej osobiste. Dla kogoś dom bezpieczny to dom wypełniony fotografiami bliskich ludzi, bo wtedy bardziej czuje ich obecność. Ktoś inny mówi, że czuje się bezpiecznie, gdy może wieczorem, w wielkim domu na odludziu, zasłonić okna, a jeszcze inny potrzebuje przepastnej kanapy i wielu kocy, w których można się „zagrzebać”, a i dobry zamek w drzwiach w tym pomaga.

W tych odpowiedziach znajdują się już konkretne wskazówki dotyczące elementów wyposażenia przestrzeni.

Pozwolisz, że podrążę jeszcze ten wątek nieoczywistości. Kiedy wnętrza nieoczywiste zmieniają się w oczywiste? Czy wtedy, kiedy stają się nadmiernie modne?

Trochę tak. Wtedy, gdy oddalamy się od tego, co ważne dla klienta i jemu bliskie, a za bardzo zaczynamy być modni, na czasie. Wtedy projekt staje się płaski i powierzchowny, zmienia się w kompozycję pięknie dobranych przedmiotów.

Mówię tu oczywiście o przestrzeniach prywatnych, mieszkaniach czy domach, które mają swoich konkretnych odbiorców. W publicznych naturalne będą pewne uogólnienia.

W tym, co modne, możemy znaleźć wiele pięknych i adekwatnych do potrzeb klienta rozwiązań. Nie lekceważę trendów i z ciekawością wyczekuję nowinek z kolejnych targów wnętrzarskich. Wiele rzeczy mnie tam zachwyca. Chodzi o to, by korzystać z tego wszystkiego w sposób świadomy. Nie dopasowywać projektu do trendów, tylko czerpać z nich na potrzeby wzbogacenia konkretnego projektu, nie zapominając o odbiorcy.

nieoczywiste5

Pamiętam, jak kiedyś po warsztatach podeszła do mnie jedna z uczestniczek i powiedziała, jak się cieszy, że może zostawić wyrzuty sumienia, że nie jest „cool i trendy”. Była przekonana, że skoro buduje dom, to musi on być w zgodzie z najnowszymi trendami, ewentualnie czerpać z trendów rok, a nie więcej niż 2 lata wstecz. A jej podobały się wnętrza pełne jasnych kolorów, cegła, naturalne drewno, żywe rośliny i miała z tego powodu poczucie winy.

Myślała, że przedstawię prezentację najnowszych trendów wnętrzarskich, a została zaproszona do przyjrzenia się sobie, swoim prawdziwym potrzebom, własnej definicji Domu. Potem pracowaliśmy nad przetłumaczeniem tego na język rzeczy, język przestrzeni.

Ostatnie pytanie z kategorii „nieoczywistych”. Dlaczego ludzie korzystają akurat z Twoich usług?

Osoby, które do mnie trafiają, mówią, że słyszały, że projektuję sercem. Naprawdę staram się poznać moich klientów – ich potrzeby i marzenia. A ludzie potrzebują, aby ktoś zajął się ich domem ze starannością i troską.

nieoczywiste21
Na Twojej stronie przeczytałem takie zdanie: „We wnętrzu Twojej duszy znajduje się klucz do Twojego domu”. A co, jeśli nigdy nie dotrę do miejsca, w którym mam ten klucz? Czy wtedy, nawet mieszkając w Wersalu, będę bezdomny?

To bardzo dobre pytanie. Zaprasza do refleksji. W moim poczuciu: tak, można być bezdomnym, nawet mieszkając w pałacu. Bo jeśli nie dotrę do miejsca, w którym mam ten klucz, to znaczy, że nie do końca wiem, kim jestem, nie znam siebie. Skąd mam wtedy wiedzieć, czego potrzebuję we własnym Wersalu?

Ten Wersal może stać się zbroją, będzie zamiast relacji ze sobą i z innymi. Albo w drugą stronę, będzie zaniedbany, opuszczony, bo dbam o innych bardziej niż o siebie…

Przestrzeń w pewnym sensie jest odbiciem naszego wnętrza. To jak się troszczymy o przestrzeń często pokazuje, jak się troszczymy o siebie samych.

Zauważyłem, że w swojej ofercie masz coś, co nazywasz „oddechem dla klasyki”. W jaki sposób nadajesz ciemnym, ciężkim wnętrzom lekkości i oddechu?

Przez kontrast, zestawienie z jasnymi kolorami i nowoczesną formą. Gdy klasycznych starych mebli jest zbyt dużo, robi się ciężko, ciemno i płasko. Komody, sofy, zastawa stołowa, lampy, sztukaterie konkurują ze sobą o uwagę, nie wiadomo, na co patrzeć, gdyż wszystko przyciąga wzrok.

Wiele osób kochających stare meble z duszą ma trudność w wyważeniu proporcji, najczęściej w efekcie cały dom jest przeładowany. Z moich doświadczeń w pracy z takimi wnętrzami przytłoczenie w przestrzeni często wiąże się z poczuciem przytłoczenia różnymi sprawami w życiu. Lekkość i oddech wprowadzone do wnętrza mogą stać się dobrym początkiem i wsparciem dla dalszych zmian w życiu.

nieoczywiste4
Przepraszam za głupie pytanie, ale... do czego ludziom potrzebny jest architekt wnętrz? Czy nie wiedzą sami, w jakich wnętrzach czują się najlepiej?

Czasem wiedzą bardzo dobrze, tylko nie mają czasu lub umiejętności, aby samodzielnie ułożyć to w całość i czuwać nad procesem realizacji. A czasem naprawdę nie wiedzą. Inspiracje płyną zewsząd – z czasopism, serwisów społecznościowych, od sąsiadów…

Czasami ludzie są w tym nadmiarze zagubieni, dlatego zapraszam ich podczas warsztatów czy pracy nad projektem, aby zaczęli od poznania siebie. Aby poznali swój indywidualny styl. Gdy najpierw przyjrzymy się sobie, przywołamy te miejsca, które lubimy, w których dobrze się czujemy, to okaże się, że wybory wnętrzarskie stają się dużo łatwiejsze, bo wiemy, co stanowi dla nas wartość i dlaczego.

nieoczywiste3
Kim więc są Twoi klienci? Co musi się wydarzyć w życiu człowieka, żeby poczuł potrzebę wezwania pomocy projektanta wnętrz?

Najczęściej moi klienci są bardzo zapracowani. Są też osoby, które decydują się na taką usługę, bo same się na tym nie znają, ale zdają sobie sprawę z tego, ile decyzji trzeba podjąć podczas remontu czy prac wykończeniowych.

Kolejne zdanie z Twojej oferty: „Pracownia jest zlokalizowana w Elblągu, ale spotkam się z Tobą tam, gdzie ustalimy”. Czy można w tej pracy wykonywać zlecenia zupełnie zdalnie? Na przykład dla klientów z Australii?

Jest to możliwe. Trudniejsze i bardziej angażujące dla klienta, ale możliwe. Może zdarzyć się jakaś niespodzianka na etapie realizacji, jednak dobra komunikacja z wykonawcą pozwala na znalezienie rozwiązania problemu.

Ja osobiście nawet w projektach realizowanych w odległych miastach staram się być przynajmniej raz na miejscu inwestycji, a jeśli usługa obejmuje nadzór autorski nad realizacją, to jest tych wizyt więcej.

Czas na trudne pytanie: co jest najtrudniejsze w byciu projektantem wnętrz?

Myślę, że każdy projektant ma swoje własne wyzwania i trudności. Dla mnie osobiście to ta część pracy, którą wykonuję poza moimi talentami, czyli żmudne wprowadzanie pomysłów i koncepcji do komputera. To te czynności, które trzeba wykonywać przez wiele godzin w skupieniu, czyli najlepiej w samotności.

Jestem relacyjna, więc kontakt z ludźmi, poznawanie ich, etap badania potrzeb, wymyślania rozwiązań – to leży w obszarze moich mocnych stron. Moje top 5 talentów wg Instytutu Gallupa, czyli uczenie się, zbieranie, intelekt, relacje i harmonia, działa najlepiej w interakcji z drugim człowiekiem.

Dla równowagi, jak najbardziej potrzebuję tej części pracy, która wiąże się ze spokojem, skupieniem i odosobnieniem, jednak jest dla mnie tego zbyt dużo. Dojrzewam do nawiązania współpracy z kimś, dla kogo ten właśnie obszar będzie atrakcyjny.

Czy zdradzisz, jakie błędy popełniłaś po drodze? A może miałaś szczęście i ich uniknęłaś?

Podchodzę do swojej pracy bardzo odpowiedzialnie i przyznam, że dotąd udało mi się ustrzec większych błędów. Wynika to z tego, że dużo się szkolę i uczę na błędach innych.

Wiele czasu poświęcam na przygotowanie dokumentacji technicznej, przeanalizowanie jej i sprawdzenie. Zawsze wtedy, gdy nie mam pewności co do jakiegoś rozwiązania, pytam specjalistów w tej dziedzinie, rozmawiam z wykonawcami. Myślę, że w moim przypadku to kwestia i szczęścia, i nakładu pracy.

Jednocześnie nauczyłam się już, że jeśli mam trudność w pracy z kimś, to zazwyczaj wynika to z niedopytania, z mojego zgadywania w jakimś obszarze. To dla mnie znak, że warto zatrzymać się i poświęcić temu zagadnieniu więcej uwagi.

Czym kierujesz się w życiu i w biznesie? Czy jest coś, co ma zastosowanie w obu tych „dziedzinach”?

Ważna jest dla mnie autentyczność i spójność w życiu i w biznesie. W obu tych obszarach kieruję się tymi samymi zasadami. Przez wiele lat pracowałam w miejscach, gdzie obserwowałam rozdźwięk między komunikowanymi światu wartościami a codziennym podejściem do człowieka, klienta.

Widziałam, jak przekłada się to na spadek zaangażowania pracowników, na utratę zaufania, sama odczułam, jak wyniszczające jest działanie przeciwko swoim wartościom. Postanowiłam, że prowadząc własny biznes, chcę działać w zgodzie ze sobą. To oznacza pewnie, że moja firma będzie rozwijać się wolniej.

Nie przyjmuję każdego zlecenia, muszę czuć, że dobrze mi się rozmawia z klientami, że mamy podobne wartości i że ktoś ma otwartość do pracy na głębszym poziomie, bo nie chcę pracować z rzeczami, tylko z prawdziwym autentycznym człowiekiem. Nie każdy klient tego chce i ja to szanuję. Chciałabym być tu dobrze zrozumiana, to nie jest wybrzydzanie.

Po prostu tyle miesięcy razem spędzamy, że nie wyobrażam sobie współpracy na siłę, gdy ludzie się nawet nie lubią. Wiem, że w takich warunkach nie byłabym w stanie dobrze i efektywnie służyć wsparciem, co byłoby ze szkodą również dla innych moich klientów.

Najważniejszymi dla mnie wartościami są autentyczność i uczciwość, rozumiane w biznesie jako jasne i szczere komunikowanie zasad współpracy, określenie, jaką pomocą mogę służyć, a co jest poza tym zakresem, szacunek zarówno dla potrzeb klienta, jak i moich, szczerość w komunikacji. Z jednej strony bardzo pomaga w tym otwartość i ciekawość drugiego człowieka, z drugiej – świadomość własnych granic.

Wciąż się tego uczę.

A jakie cechy innych projektantów cenisz najbardziej?

Radość życia i wewnętrzny luz, wrażliwość, empatię, odwagę wyrażania siebie, pokorę… Są projektanci, od których sama niesamowicie czerpię, uczę się innego punktu widzenia niż mój własny. To osoby, które są na tej drodze kilka, kilkanaście kroków przede mną.

CZĘŚĆ III: SŁUCHANIE KLIENTÓW

Skąd takie połączenie: architekt wnętrz i coach? Czy wspólnym mianownikiem jest tutaj słowo „wnętrze”? Jak wpadłaś na pomysł, żeby połączyć te 2 przestrzenie?

To był proces. Wcześniej wykonywałam zupełnie inny zawód. Ale od kilku lat byłam też coachem. Zawsze było mi blisko do ludzi. Jednocześnie, spełniając swoje marzenie, podjęłam studia projektowania architektury wnętrz na ASP w Łodzi.

Przestrzeń interesowała mnie od zawsze, urządziłam po drodze 3 swoje mieszkania, pomagałam w tym znajomym, chciałam dowiedzieć się, jak robią to profesjonaliści. Czułam też, że się wypalam w starym zawodzie.

Postanowiłam, że jeśli mam robić w życiu coś nowego, to niech będzie to coś, co kocham. Nie wiedziałam, którą drogą pójść, co wybrać – coaching czy projektowanie wnętrz… aż zrozumiałam, że nie muszę wybierać, nie muszę z niczego rezygnować.

Wszystkie moje talenty, wiedzę i umiejętności mogę połączyć w jednym zawodzie. Dlatego misją mojej firmy jest towarzyszyć ludziom w drodze do domu… tego wewnętrznego, w sobie, i tego na zewnątrz, w przestrzeni…

Kolejny cytat z Twojej strony: „Wierzę, że moja praca zaczyna się od usłyszenia Ciebie...” Dlaczego wsłuchiwanie się w klienta jest tak ważne w Twoim biznesie?

Każdy człowiek jest inny: ma różne potrzeby, marzenia, doświadczenia, jest na innym etapie życia, ma odmienne cele w swoim biznesie.

Dopóki nie dopytam, czym dla tej konkretnej osoby lub rodziny jest dom, czego w nim potrzebują, by czuć się dobrze, dopóki nie poznam ich własnej definicji, tak naprawdę zgaduję. Ile definicji przytulności dotąd poznałam, to naprawdę zaskakujące. A jak bardzo niektóre odbiegają od mojej definicji przytulności, to zaskakuje jeszcze bardziej.

Gdybym nie zapytała, co oznacza dla tej osoby przytulność, zaproponowałabym zupełnie nietrafione rozwiązania. To jest czas, kiedy staję się „przezroczysta”. Mój styl i bliskie mi przedmioty są w moim domu, a podczas pracy nad projektem skupiam się na osobistym stylu klienta.

Nie zdarzyło mi się jeszcze pracować z kimś, kto poprosiłby o wnętrza podobne do mojego domu. Choć zauważam jeden powtarzający się w projektach, bardzo mi bliski element – kolor nieba w różnych odcieniach.

Podążanie za klientem sprawia, że każdy mój projekt jest inny. Nie kryję, że jest to większe wyzwanie niż projektowanie w jednym, ulubionym stylu. Natomiast satysfakcja, gdy klienci z radością dzielą się wrażeniami z mieszkania w prawdziwie własnym domu, opowiadają jak zmieniło się ich życie, jest ogromna. Dla takich chwil to robię.

„Ania – architekt wnętrz, który słucha…” Czy to znaczy, że nie każdy specjalista w tej branży słucha?

Kilka razy słyszałam, że ktoś bał się skorzystać z pomocy architekta wnętrz, bo bał się, że ten będzie mu narzucał swoje pomysły, albo ktoś nie podjął współpracy, bo architekt proponował rozwiązania, zanim zapytał ludzi, jak żyją, sprawdził ich potrzeby.

Uważam, że stworzenie przyjaznej przestrzeni odpowiadającej na indywidualne potrzeby klienta jest częścią odpowiedzialności projektanta wnętrz. Szczególnie wtedy, gdy tworzymy przestrzeń mieszkalną. Według mnie, wykracza to poza rzetelność związaną z normami technicznymi, zasadami ergonomii, ustawieniem funkcji.

Skoro przestrzeń oddziałuje na nastrój, samopoczucie i zachowania osób w niej przebywających, to naszym obowiązkiem, jako projektantów, jest stworzenie takiego otoczenia, w którym tym osobom dobrze się żyje. Nazbyt często słyszałam historie o zmianach dokonywanych przez klientów w domach zaprojektowanych przez innego architekta wnętrz.

Zdarzyło się, że przychodziły do mnie po pomoc osoby, którym ktoś inny zaprojektował wnętrze domu. I często to były naprawdę dobre projekty, nieźle ustawione funkcjonalnie, pięknie skomponowana przestrzeń, odpowiednie materiały.

Nie został uwzględniony tylko jeden czynnik – te wnętrza nie odpowiadały na potrzeby tych konkretnych klientów. Coś zawiodło w komunikacji, najczęściej klient nie umiał odpowiednio nazwać, czego chce, albo czasem nie miał odwagi tego powiedzieć, a projektant nie dopytał.

Myślę, że nie można mieć tego projektantom za złe, gdyż w zasadzie nikt ich tego nie uczy.

Ja też te metody, którymi pracuję, poznałam na drodze własnego rozwoju osobistego. Przekonałam się, że dzięki nim jest dużo łatwiej. I mnie, i moim klientom.

Metody pracy coachingowej bardzo mi w tym pomagają. To też oszczędność czasu i energii, bo nie trzeba wprowadzać wielu zmian w projektach, co daje wymierne efekty biznesowe.

Dlatego teraz dzielę się tym doświadczeniem z innymi projektantami, organizując szkolenia i warsztaty w obszarze badania potrzeb klienta, słuchania i poznawania jego pragnień.

Co więcej, na warsztatach często wychodzimy od tego tematu, a po drodze pojawia się problem zauważania własnych potrzeb i komunikowania swoich granic. Bez tego łatwo o frustrację i zmęczenie, a w konsekwencji wypalenie.

Wiem już, że słuchasz klientów – ale czy pozwalasz im decydować? Nawet jeśli widzisz, że patrząc obiektywnie – błądzą?

Jeśli rozmawiamy o gustach, marzeniach, osobistych potrzebach, to pozwalam. Dbam, aby to, co dla nich ważne, udało się połączyć w spójną wizualnie całość. Nie oznacza to, że na wszystko się godzę.

Kiedy widzę, że ktoś chce zrobić sobie krzywdę jakimś rozwiązaniem, to po pierwsze moim obowiązkiem jest powiedzieć o tym, jak to rozwiązanie będzie wpływać na samopoczucie osób przebywających w tym wnętrzu, a po drugie, i chyba nawet bardziej istotne, sprawdzam, skąd płynie taki pomysł.

Najłatwiej będzie to zobrazować na przykładzie.

Gdy poproszono mnie o wielopoziomowy, wielokolorowy i podświetlany na kolorowo sufit w salonie domu, który miał być ostoją spokoju dla osób doświadczających mnóstwa bodźców i interakcji w życiu zawodowym, zapytałam moich klientów, skąd przyszedł ten pomysł i czy to rozwiązanie będzie wsparciem w realizacji celu, jakim jest możliwość wyciszenia się po pracy.

Okazało się, że zobaczyli kiedyś takie rozwiązanie w hotelu i chcieli osiągnąć efekt „wow” na swoich gościach, dokładnie taki, jakiego doświadczyli w tamtym momencie. To było dobre i efektowne rozwiązanie do lobby hotelowego, gdzie przebywa się przez krótki czas, ale niekoniecznie wspierające nasz cel w tym projekcie.

Efekt „wow” osiągnęliśmy przez zastosowanie świetnych jakościowo materiałów, kontrast matowych i połyskujących powierzchni na ścianach, podświetlone subtelnym nastrojowym światłem obniżenie w suficie i centralnie zawieszoną imponującą lampę. Wszystkie te rozwiązania wspierały jednocześnie osiągnięcie nastroju spokoju i wyciszenia.

A czy bardziej Ty szukasz klientów, czy oni Ciebie?

W przypadku mojej działalności reklama słabo działała. Zdecydowana większość moich klientów trafia do mnie z polecenia. To bardzo miłe, choć jeszcze niewystarczające, abym mogła rozbudować zespół. Ale jestem cierpliwa, robię swoje najlepiej, jak umiem, a z czasem pojawiają się kolejni klienci.

FINAŁ

Prowadzisz warsztaty „Wnętrza nieoczywiste – sztuka projektowania wnętrz sercem”. Czego można się podczas nich nauczyć?

Jak słuchać siebie i swoich potrzeb w kontekście przestrzeni. Zapraszam podczas warsztatów do przyjrzenia się sobie i znalezienia odpowiedzi między innymi na takie pytania:

  • Do czego służy mi dom?
  • Czego potrzebuję, by odpocząć?
  • Co sprawia, że czuję się bezpiecznie w moim domu?
  • Jaki jest mój idealny dom?
  • Co oznacza dla mnie np. ciepły czy przytulny dom?
  • Czego potrzebuję, by cieszyć się swoim domem?
  • Czy mam w nim miejsce tylko dla siebie?

Zapraszam najpierw do przyjrzenia się potrzebom swoim i swojej rodziny, a następnie pomagam określić, przy pomocy jakich rozwiązań można o te potrzeby zadbać. Ja tworzę przestrzeń otwartości i stawiam pytania, a każdy spotyka się z sobą samym i znajduje własne odpowiedzi…

Wykonujesz twórczy zawód. Skąd czerpiesz pomysły?

Tak naprawdę inspiracja płynie zewsząd. Z przyrody, ze sztuki, architektury, od ludzi, z moich osobistych zachwytów…

Jeden z moich profesorów na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi powiedział, że architekt wnętrz jest tym bogatszy, im więcej zobaczył, świadomie zobaczył. Coś w tym jest. Staram się poznawać ciekawe projekty i rozwiązania, rozbudowywać swój „zasób danych”, aby móc coraz lepiej odpowiadać na potrzeby moich klientów.

Co poradziłabyś tym, którzy chcieliby pójść w Twoje ślady? Od czego powinni zacząć? Czy potrzebne jest do tego artystyczne wykształcenie?

Wykształcenie artystyczne bardzo się przydaje. Akademia Sztuk Pięknych to było miejsce, gdzie poza wiedzą otrzymałam też zupełnie inne spojrzenie na naukę, poznałam metody pracy kreatywnej. Dowiedziałam się, jak funkcjonuje mózg, czego potrzebuje do efektywnej nauki, jak przestrzeń oddziałuje na zachowania człowieka. Po raz pierwszy właśnie tam usłyszałam, że nie wymyśli się nic na siłę, gdy człowiek jest zmęczony, a mózg przepracowany.

Słodkie lenistwo i relaks są potrzebne do powstania dobrych pomysłów. Wiedza techniczna w tej pracy jest niezbędna, to nie ulega wątpliwości. Mam jednak wrażenie, że najwięcej nauczyłam się na budowach, rozmawiając z wykonawcami, specjalistami, studiując karty techniczne produktów, zalecenia producentów.

Na pewno jest to jeden z tych zawodów, w których trzeba nieustannie się uczyć. Nie można się zatrzymywać, gdyż pojawia się na rynku wiele nowych materiałów i rozwiązań technicznych. Każdy projekt przynosi też nowe wyzwania. Do tego dochodzi obszar komunikowania się z klientami, zarówno w rozmowie bezpośredniej, jak i w komunikacji marketingowej.

Jeśli miałabym cokolwiek podpowiedzieć przyszłym projektantom wnętrz, to na pewno, że bez otwartości na drugiego człowieka, bez gotowości na ciągłą naukę i dużej dawki elastyczności, będzie to trudne.

Gdzie można Cię znaleźć realnie, a gdzie wirtualnie?

Realnie – już za niecały miesiąc Wnętrza Nieoczywiste rozgoszczą się w nowej przestrzeni, czyli przeniosę się do biura w centrum Elbląga i tam będę zapraszać również na miniwarsztaty i konsultacje indywidualne.

Wirtualnie pracownia jest obecna na:

WYŁĄCZONY MIKROFON, CZYLI ODROBINA PRYWATY

Jestem freelancerem, pracuję w domu. Czy wnętrze, w jakim przebywam, może wpływać na moją pracę?

Oj, baaaardzo tak.

Około 80% naszego życia spędzamy we wnętrzach. Przestrzeń bardzo wpływa na nasz nastrój, zachowania, a w konsekwencji na podejmowane decyzje. Dlaczego więc nie zadbać o to, byśmy czuli się w niej dobrze?

Preferencje indywidualne są ważne, aby czuć się dobrze we wnętrzu, ale są też pewne uniwersalne zasady, o których warto pamiętać. Związane są one na przykład z uporządkowaniem przestrzeni, o czym nawet mówi lekcja 8 Programu Rozwoju – Eliminowanie marnotrawstwa przy okazji zasady 5S.

Zorganizowanie przestrzeni w sposób bezpośredni wpływa na efektywność pracy, wygodę i nasze samopoczucie. Praktycznie zawsze zmiany związane z porządkowaniem przestrzeni przynoszą ulgę na poziomie uczuć. Kierujemy wtedy uwagę ku sprawom dotąd zalegającym, niezałatwionym, odkładanym na później decyzjom.

Ponadto obecność naturalnych roślin czy elementów wyposażenia wykonanych z naturalnych materiałów sprawia, że czujemy się lepiej. W końcu pochodzimy z natury. Z punktu widzenia ewolucji w betonowych miastach zamieszkaliśmy stosunkowo niedawno.

Pracując w domu, warto też zadbać o rozdzielenie funkcji związanych z odpoczynkiem i pracą, najlepiej wydzielając do pracy odrębne pomieszczenie. Trudno skupić się na pracy, przebywając w sypialni i widząc czasem nawet niezasłane łóżko.

Praca w salonie na kanapie, na której zazwyczaj odpoczywamy, też nie będzie zbyt efektywna, a z drugiej strony odpoczynek po pracy w tym samym miejscu może nie być tak przyjemny. Gdy do tego jeszcze dodamy obecność domowników, praca w koncentracji okaże się dużym wyzwaniem.

Rozmawiał: Maciej Wojtas
Maciej Wojtas

Zawodowy copywriter. Specjalizuje się w prowadzeniu mistrzowskich blogów firmowych. Tworzy porywające historie, które zamieniają zwykłych internautów w regularnych klientów. Autor nagradzanego bloga www.maciejwojtas.pl