Wywiady Inspiracje

„Wolność mogę osiągnąć poprzez biznes” – wywiad z Agatą Kluczyńską

Maciej Wojtas
agata_wywiad2

Zapytaliśmy Agatę Kluczyńską, znakomitą ekspertkę rozwoju talentów w Coraz Lepszej Firmie, o sprawy związane z kobiecą stroną biznesu. Zastanawiasz się, jak dotrzymać kroku ewolucji, która dzieje się na naszych oczach? Przeczytaj naszą rozmowę!



Przeczytaj, a zrozumiesz lepiej:

  • które cechy męskie / kobiece są teraz najbardziej pożądane w biznesie,
  • jakie maski są obecnie modne wśród przedsiębiorców,
  • co biznesowy świat męski może zaoferować biznesowemu światu kobiecemu,
  • dlaczego nigdy nie jest za późno, żeby coś w życiu zmienić.


Zacznę od skoku w przeszłość: kim chciałaś być, kiedy miałaś 5, 15 i 25 lat?

Kiedy miałam 5 lat, byłam absolutnie przekonana, że mogę zostać kim tylko zechcę, i to każdego dnia kimś innym. Więc kiedy tańczyłam do Rivers of Babylon, chciałam być jak Sheila i byłam.

Kiedy miałam 15 lat, kończyłam podstawówkę i kazano mi zdecydować, do jakiego liceum pójdę i kim będę naprawdę. Ponieważ wybrałam pierwszy raz utworzony profil klasy pedagogicznej, sądzę, że chciałam być nauczycielką, ale naprawdę nie mam pojęcia, dlaczego.

Kiedy miałam 25 lat, już planowałam swój pierwszy biznes i miałam 2-letnie dziecko. I znów wiedziałam, że mogę być kim tylko chcę, tylko że wkładałam w to bardzo dużo wysiłku. Jednak wtedy już wiedziałam, co naprawdę jest dla mnie w życiu ważne.

To była i jest wolność. I nadal widzę, że mogę ją osiągnąć poprzez biznes, poprzez bycie osobą przedsiębiorczą. Może dlatego moje dziecięce ucho tak lubiło piosenkę, która jest psalmem o potrzebie wolności.

A co chciałaś mieć w tych trzech okresach życia? Za czym tęskniłaś? Czego najbardziej brakowało Ci do szczęścia?

Jak każde 5-letnie dziecko potrafiłam bawić się godzinami patykiem albo zamiast ziemniaków na polu łapać myszy i niczego mi nie brakowało. Jako 15-latka myślałam, że moje życie jest gorsze, bo nigdy nie miałam lalki Barbie, a teraz to już za późno i wszystko stracone.

Jako 25-latce najbardziej brakowało mi snu. Obrona magisterki na dziennych studiach przy 2-letnim dziecku i pracy równocześnie oznacza, że kiedy prześpisz więcej niż 4 godziny z rzędu, już jesteś szczęściarą.

Przejdźmy do biznesu. Słowo to jest rodzaju męskiego, ale coraz częściej obserwujemy przechodzenie w tej dziedzinie na kobiecą stronę wrażliwości. Czy przyszłość przedsiębiorczości należy do kobiet?

Przyszłość należy do odważnych, światłych ludzi. A to, czy będzie należała również do kobiet, to zależy od tego, czy one po nią sięgną. Coraz częściej odważnie sięgają.

Ponieważ, statystycznie rzecz biorąc, częściej od mężczyzn sięgają po dodatkowy rozwój, więcej kobiet jest na studiach podyplomowych, kursach i szkoleniach – więc tu budują sobie przewagę.

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)

Wrażliwość wynika ze świadomości. Mężczyźni też mogą jej skutecznie używać, jeśli tylko chcą. Oby chcieli. Wspaniale o tym mówi i pisze Brene Brown.

Które cechy męskie i które kobiece są teraz najbardziej pożądane w biznesie czy w przywództwie?

Jak możemy przeczytać w książce Johna Gerzemy Doktryna Ateny, który przytacza badania przeprowadzone wśród 64 tysięcy ankietowanych osób – aż dwie trzecie przyznało, że Ziemia byłaby lepszym miejscem, gdyby mężczyźni myśleli podobnie jak kobiety. Przekaz był zbliżony niezależnie od miejsca zamieszkania: mamy dość męskiego podejścia wszystko-albo-nic w realizacji działań.

Najsilniejsze cechy kobiece wykorzystywane w biznesie to:

  • współpraca,
  • elastyczność,
  • lojalność
  • i intuicja.

Męskie to: rywalizacja, siła, ambicja. Niestety często też arogancja.

No właśnie – ambicja. Co ma zrobić facet, któremu wszystko się wali na głowę i przez to zwyczajnie nie wyrabia? Ma udawać twardziela? Mówić, że wszystko ok?

A kobieta? My jako ludzie musimy po prostu przestać udawać. Hahaha, to nie żart, prawda nas wyzwoli. Słyszałeś o radykalnej szczerości? Czy tam jest coś o podziale na płci?

Podejrzewam, że niewiele.
Zastanawiam się teraz nad rolą lidera. Dlaczego manager powinien dziś pełnić rolę służebną, a nie zarządczą?

Bo okres feudalny już minął i zarządcy są nieskuteczni, sfrustrowani i samotni. Kiedy ludzie wiedzą, że staniesz za nimi murem, że zrobisz wszystko, aby im pomóc się rozwijać i osiągać swoje szczyty, pójdą za tobą. Podzielą się swoimi pomysłami, mądrością i siłą. A to daje rezultaty i poczucie bycia częścią ważnej całości. A nie pionkiem w cudzej grze.

Chciałbym zapytać Cię o to, co biznesowy świat męski może zaoferować biznesowemu światu kobiecemu – i odwrotnie?

Przede wszystkim współpracę. Możemy się wzajemnie uzupełniać, dzielić rolami i umiejętnościami, a zatem i sukcesami. Bez destrukcyjnej rywalizacji, z lekką nutką wyzwania we wspólnym dążeniu do celu.

Pytanie, czy umiemy budować wspólne dalekosiężne cele. Afrykańskie przysłowie mówi: jeśli chcesz iść szybko, idź sam, jeśli chcesz iść daleko – idźcie razem. Ja w to wierzę.

A jak sądzisz, kiedy kobieta, również ta stojąca na czele firmy, czuje się najbardziej sobą?

Czego potrzebuje, żeby poczuć się sobą? Kobiety są różne, więc nie mogę odpowiedzieć za wszystkie. Myślę jednak, że więcej niż mężczyźni potrzebują poczucia akceptacji i wiary we własne możliwości.

W obecnych czasach trudniej znaleźć kobietę, która wchodząc w dorosłe życie i w biznes, nie musiała tego w jakiś sposób wywalczyć, udowodnić – również sobie. Pamiętam, jak się zorientowałam, że jestem niepoważnie traktowana ze względu na długie blond włosy, zgrabną sylwetkę i klasyczną sukienkę. Z tą samą wiedzą i umiejętnościami za tydzień miałam już krótkie czarne włosy i elegancki garnitur. I kontrakt dostałam.

To wciąż się dzieje, a kobiety muszą nauczyć się nie grać w męską grę. Nowe pokolenia kobiet i mężczyzn już lepiej sobie z tym radzą. Chyba bardziej się szanują i sobie ufają. Sobie samym i sobie nawzajem.

Skoro mowa o wyglądzie: jakie maski są teraz modne wśród przedsiębiorców? Mam na myśli maski, jakie niektórzy nakładają sobie codziennie rano w drodze do firmy.

Niestety to, z czym ja się często spotykam, to maska twardziela u osób wrażliwych i osoby wrażliwej u twardzieli. I często jest odwrotnie co do płci, niż Ci się wydaje. Ale najtrudniej jest, kiedy tak naprawdę nie wiemy, kim jesteśmy. Wtedy nawet maskę trudno dobrać. Wszystko ciśnie, więc zmieniamy je wraz z okolicznościami.

Pomagasz Coraz Lepszym Przedsiębiorcom w rozwoju, zarówno tym osobistym, jak i biznesowym. Czy problemy w jednym z tych światów zawsze muszą odbijać się na drugim z nich? Kto lepiej sobie radzi z rozdźwiękiem między nimi: kobiety czy mężczyźni?

Tak, uwielbiam to, że rozwój widać w każdym obszarze życia. Bo czy jeśli nauczysz się słuchać potrzeb drugiego człowieka i będziesz potrafił i chciał je realizować, zachowując to, co dla ciebie ważne – to czy będziesz chciał się tak zachowywać wobec klientów, a wobec żony już nie? Albo odwrotnie? Jeśli coś nam działa i czujemy się z tym dobrze, to robimy tego więcej.

Kobiety i mężczyźni inaczej sobie radzą z tym rozdźwiękiem, bo też i inne odczuwają skutki, kiedy sobie nie radzą. Mam wrażenie, ale mogę się mylić, że mężczyźni częściej chorują. Dłużej ignorują znaki z ciała. Te kobiety, które ubierają męską maskę – również.

Czym w ogóle jest Osobisty Kompas Rozwoju? Jak opisałabyś to narzędzie, które zbiera entuzjastyczne recenzje wśród przedsiębiorców?

Kompas ma świetnie dobraną nazwę – wskazuje kierunek. Pomaga znacznie poszerzyć samoświadomość uczestników. Dzięki temu, że jest indywidualnym programem rozwoju, trafia w sedno potrzeb człowieka. Jest odpowiedzią na jego poszukiwania drogi do jeszcze lepszej wersji samego siebie.

Stawia na dwa obszary: efektywność i satysfakcję. Pomaga odkryć mocne strony i sposoby ich wykorzystywania oraz wskazuje, co konkretnie jest wąskim gardłem i jak najlepiej sobie z tym radzić.

A przede wszystkim pozwala uczestnikowi uzyskać wewnętrzną spójność. Zobaczyć siebie w szerszym kontekście – przedsiębiorcy, kobiety lub mężczyzny, ojca czy matki, żony lub męża, przyjaciela – i wszystkie te role odnieść do głębokich wartości i motywów życiowych.

Co zmienia Kompas w życiu przedsiębiorców? W jakie ich struny uderza, że po wszystkim patrzą oni na swoje życie w zupełnie inny sposób?

To przepiękny proces, czasem trudny. Uderza dokładnie tam, gdzie ustalimy na konsultacji wstępnej, że uczestnik chce i jest gotowy zajrzeć. To aż i zarazem tylko 6 sesji, które trwają 2,5 do 3 miesięcy.

Zmienia naprawdę wiele, ale nie oszukujmy się – nie wszystko, a tylko to, czemu z odwagą i otwartym sercem dokładnie się przyjrzymy. Im większa otwartość i gotowość do realnej zmiany, tym lepsze rezultaty.

A na koniec wspólnie wskazujemy kierunek dalszych zmian, kroków, rozwoju i działania. Najważniejszym dla mnie skutkiem jest to, że osoby, z którymi pracuję, po skończonym procesie patrzą na siebie i swoje wyzwania z wewnętrzną siłą i odwagą oraz świadomością tego, jakimi sposobami mogą najlepiej w zgodzie z sobą samym dalej wzrastać i budować zarówno swoje firmy, jak i szczęśliwe życie w ogóle.

A jakie pytanie zadawane przez Ciebie na sesji jest tym, którym otwierasz serca przedsiębiorców? Jakie pytanie skuteczniej otwiera kobiety, a jakie mężczyzn?

Nie ma jednego magicznego pytania ani dwóch – dla każdej z płci osobno. Najlepsze pytanie to to z głębi serca, szczere i odważne. Często też bolesne, bo odnosi się do naszego sedna i pokazuje, gdzie się zgubiliśmy. Często też jest proste i sami potrafimy je sobie zadać. Tylko sobie na nie nie odpowiadamy.

Przy okazji: czy ktoś, kto nie czuje radości życia, może świetnie radzić sobie w biznesie?

A co to znaczy „świetnie sobie radzić”? Mieć wyniki finansowe i dużo pieniędzy? A po co? Można sobie świetnie radzić z robieniem wyników, ale to na dłuższą metę, jeśli nie będzie w tym radości, gdzieś się nam znudzi.

Co trzeba zmienić w swoim podejściu do świata, żeby zrobić pierwszy krok na drodze do bycia Coraz Lepszym Przedsiębiorcą?

Podjąć decyzję, że się nim chce być. Po resztę kroków zapraszam do naszych Coraz Lepszych Niesprzedawców.

Zmieńmy na chwilę temat. Gdyby dziś był rok, powiedzmy, 2000 i musiałabyś dokonać dramatycznego wyboru: tylko firma albo tylko macierzyństwo, to na co byś postawiła?

Wtedy podjęłam decyzję „i”. Teraz też bym taką podjęła. Tylko inaczej bym to zrobiła. Nie mam już potrzeby dramatyzowania. Bardzo jestem ciekawa, co za parę lat zrobią moje córki. Starsza właśnie wchodzi w biznes i trzymam za nią kciuki.

Jesteś matką dwójki dorosłych już dzieci. Patrząc z perspektywy czasu, czy projekt pt. „Wychowanie do życia w prawdziwym świecie” uważasz za udany? Jaką ocenę byś sobie wystawiła?

Jestem mamą prawie dorosłej i bardzo młodej kobiety. To one są od wystawiania mi oceny, czas pokaże. Póki co słyszę, że się im przydaję i jeszcze paru ich przyjaciółkom też. Zresztą uważam, że nasze dzieci są naszymi największymi nauczycielami. Od pierwszych dni swojej obecności na świecie uczą nas zachwytu, pokory, odpowiedzialności i tego, co to jest prawdziwy świat.

Czy można powiedzieć, że matka pełni w rodzinie rolę przywódcy? A jeśli tak, to czy matczyne umiejętności mogą się przydać w prowadzeniu biznesu?

Oglądałam ostatnio film przyrodniczy, w którym matka nowo narodzonej zebry stratowała geparda, który atakował jej młode. Moja córka powiedziała wtedy, że ta matka zebra jest jak ja. To chyba pomaga w biznesie.

Potrafię walczyć o to, co naprawdę kocham. Ale to nie ma nic wspólnego z przywództwem. Myślę, że wiele kobiet znalazło się w takiej sytuacji, która wymusiła tę rolę. Myślę, że w rodzinie najlepiej działa rada nadzorcza, a przywódcy są od określonych działów. Wciąż się tego uczę.

Piszą o Tobie, że jesteś „odpowiedzialna, empatyczna i z zasadami”. Jak myślisz, w którym momencie życia człowiek nasiąka właściwymi zasadami? Czy jest czas, kiedy jest na to już za późno?

Nigdy nie jest za późno, żeby coś w życiu zmienić. Choćby zmądrzeć. A ludzie wciąż najlepiej uczą się na błędach. Kiedy na przykład bolą ich skutki braku odpowiedzialności, empatii czy zasad. Własnych – lub naszych bliskich.

Ważne, aby umieć wyciągać wnioski. Każdy z tych błędów popełniłam, pewnie nawet niejeden raz. Dlatego wiem, czego już więcej w życiu nie chcę, gdzie potrafię powiedzieć tak lub nie. A gdzie nie powiedzieć nic, tylko wysłuchać, przytulić, być.

Pomagasz początkującym przedsiębiorcom w ramach projektu Kobiety Krakowa. Czym różnią się kobiety Krakowa od tych z innych miast?

Tym, że mamy Anetę Pondo, która założyła Miasto Kobiet. Poza tym, to wiele z nas pochodzi z różnych regionów Polski, więc nie różnimy się od innych kobiet, wszędzie są różne wspaniałe kobiece inicjatywy. Może po prostu jesteśmy pierwsze, które działają na dużą skalę. Pokazujemy, że możemy się wzajemnie wspierać, razem wzrastać i cieszyć się życiem.

Na marginesie: czy zgodzisz się z tym, że Kraków to stan umysłu?

Coś w tym jest. Trzeba też mieć szczególny rodzaj płuc (śmiech).

Słyszałem, że w Twoim domu nigdy nie było telewizora. Skąd taka decyzja i czy czujesz się dziś przez to uboższa, czy wprost przeciwnie?

Nigdy nie żałowałam tej decyzji. Zresztą telewizor jest, tylko telewizji nie ma. To podstawowy sposób na sprawdzenie, czy potrafisz podejmować świadomą decyzję o tym, co jest dla Ciebie ważne. Czemu poświęcasz swoją uwagę. Idziemy tam, gdzie kierujemy swój wzrok. Potrafisz iść naprzód, patrząc w tył? Albo patrząc na cudzą drogę?

Ostatnie pytanie: czy uważasz się za osobę szczęśliwą? A jeśli tak, to dlaczego?

TAK. Moje poczucie szczęśliwości wynika z wielu czynników, jednym z ważniejszych jest praktykowanie wdzięczności, jako przyczyny, a nie skutku.

Po drugie, wynika z pokory rozumianej jako umiejętność rozróżniania tego, na co mam wpływ całkowity, na co częściowy, a na co żaden, a następnie z wkładania w coś adekwatnej ilości zaangażowania, energii lub innych zasobów. A kiedy wpływu nie mam, to na powstrzymaniu się od wymuszeń, usilnego przekonywania, czy aktów siłowego wprowadzania zmian.

Po trzecie, poczucie szczęśliwości wynika ze sprawczości, bo tam gdzie mam wpływ, jestem mocno proaktywna i cieszą mnie potem rezultaty tego, co sama stworzyłam.

Po czwarte, wynika ono z poczucia humoru, potrzeby śmiechu, uśmiechu i dystansu: do siebie, do ludzi i do świata.

I wreszcie po piąte, ciekawość ludzi i świata sprawia że nie popadam w wytrącenie ze stanu szczęśliwości, kiedy coś lub ktoś ma kompletnie inne od mojego podejście, inne poglądy czy inny sposób interpretacji sytuacji. Wtedy, używając humoru i dystansu, mówię "A to ciekawe!". I to jeszcze bardziej wpływa to na moje wewnętrzne budowanie poczucia bycia osobą szczęśliwą.

Rozmawiał: Maciej Wojtas
Maciej Wojtas

Zawodowy copywriter, scenarzysta reklamowy, autor tekstów. Specjalizuje się w prowadzeniu blogów firmowych. Pisze angażujące artykuły, które pomagają sprzedawać produkty, usługi oraz idee. Prowadzi blog o zarabianiu pieniędzy i życiu z pasją: https://maciejwojtas.pl