Zarządzanie zespołem

Ciągle wyręczasz swoich pracowników? Odkryj 3 błędy, przez które nie pracują tak, jakbyś tego chciał

Izabela Wiśniewska

Ewa i Marcelina przyjaźniły się od podstawówki. Wszędzie chodziły razem – wyobraź sobie kolorowe papużki nierozłączki: tak, to były one. Po 8 klasie przyszedł czas na szkołę średnią – padło na technikum gastronomiczne. Słodkie chwile na profilu cukierniczym przeplatały się z wielkimi marzeniami: o własnych biznesach, prężnie działających cukierniach, wspólnych wakacjach – dwa albo i trzy razy w roku. A co!

Przecież wiadomo, że jako właścicielki świetnie działających firm będą mogły pozwolić sobie na urlop, kiedy tylko będą chciały. Do tego sportowe samochody, może czarne porsche, a może czerwone lamborghini pod kolor biznesowych paznokci. Marzenia tak bardzo przypominały raj. Raj pachnący świeżo upieczonym biszkoptem, rozpuszczaną w kąpieli wodnej czekoladą, słodką bitą śmietaną z owocami i… wolnością.

A dziś?

A dziś Marcelina rzeczywiście prowadzi cukiernię. I to nie jedną. Zatrudnia 47 osób i współpracuje z 26 jednostkami franczyzowymi. Stać ją na wszystko, o czym za dzieciaka marzyła. I jakby tego było mało – ma też ten wymarzony czas, aby cieszyć się każdą chwilą w swoim czerwonym, jak jej zadbane, pomalowane paznokcie, najnowszym terenowym mercedesie. Jednym z jej ulubionych zajęć są podróże – a że oddziały firmy ma rozsiane po całej Polsce, gdy tylko najdzie ją ochota, rusza w drogę do Zakopanego albo do Gdańska, albo… gdzie konie mechaniczne poniosą. Ceną benzyny zdecydowanie też się nie przejmuje. I nie ma to najmniejszego znaczenia, czy na pomysł wyjazdu wpada o 8 rano, czy o 14 – może sobie na to pozwolić – w firmie wszystko działa bez niej.

Ewa też została w branży. Jest bardzo cenionym na warszawskim rynku cukiernikiem. Zatrudnia kilka osób, ale główną działalnością zajmuje się sama. Przecież to ona jest mistrzem w swoim fachu. Swoimi rękoma zdobyła wszystkie tytuły i nagrody w konkursach cukierniczych. I dlatego też kluczowi klienci chcą rozmawiać tylko z nią. Najtrudniejsze zlecenia to jej działka – MUSZĄ być perfekcyjne. No i technicznym pilnowaniem biznesu też się zajmuje – musi przecież wiedzieć, co piszczy w fakturach, osobiście dopilnować zatowarowania, a jak zabraknie… to zmienia też papier w służbowej toalecie.

I mimo że wszystko zależy od niej, patrzy na każdy miesiąc z ogromną niepewnością. Konkurencja coraz większa, jej lat raczej nie ubywa, a na pracowników za bardzo nie może liczyć, bo – jak to mówi – „wyślesz ich, aby ścierkę namoczyli, a przyjdą z mokrą głową i suchą ścierką”. No a wypłaty? ZUS-y? Podatki? Samo się nie zapłaci… Bo i z czego, skoro mimo sukcesów, jej mąż musi praktycznie co miesiąc dokładać do jej interesu…

Po co opowiadam Ci te historie?

Wielu przedsiębiorców, zakładając biznes, spełnia jakieś swoje marzenia. O niezależności. O byciu własnym szefem. O robieniu tego, co kocha. I chce spełnić kolejne – mieć duuuuuużo pieniędzy i czas na ich wydawanie.

Mijają lata, a oni tak bardzo starają się dogonić króliczka, że… nie zauważają, że zostali sami w klatce zbudowanej ze swoich ambicji i oczekiwań. Króliczek już dawno uciekł i złapał go ktoś inny, kto odniósł zdumiewający sukces. A im pozostał wstyd i strach… przed przyznaniem się do porażki. No i ciężka harówka, aby jakoś przeżyć od pierwszego do pierwszego.

Jak to się dzieje? Dlaczego jedni wygrywają życie i trafiają do pierwszej setki najbogatszych Polaków, a inni marzą tylko o tym, by nie trafić do BIG-u (Biura Informacji Gospodarczej) i KRD (Krajowego Rejestru Dłużników)?

Spójrz na historię, którą przytoczyłam na początku – Marcelina i Ewa zaczynały z takim samym wykształceniem, w tym samym otoczeniu i w tym samym czasie składały wnioski o dofinansowanie na otworzenie działalności gospodarczej. Tylko… dziś ich biznesy totalnie się różnią.

Jedna miała zwyczajnego farta, a ta druga – pecha?

A może jednej się bardziej chciało, a drugiej tylko wydawało się, że się stara? Może mogła zrobić więcej?

Prawda jest zupełnie inna.

Dziewczyny rzeczywiście zaczęły razem, ale wszystkie decyzje związane z biznesem podejmowały osobno. I to zgoła inne.

A te w zasadzie związane były z ich wewnętrznymi przekonaniami. Na przykład Ewa od zawsze uważała, że…

…ludzie nie chcą pracować, bo są leniwi – błąd 1

W klasie dorównywała jej tylko Marcelina. Ale czy coś złego jest w byciu najlepszym? Nie. No może dopóki nie zacznie to rujnować Twojego życia. Nie trudno się domyślić, że podobne podejście miała do pracowników – nikt nie był w stanie sprostać jej wymaganiom. I jakby tego było mało, Ewa dała się zwieść złudzeniu, że jak każe coś zrobić, to to zrobione będzie. I to jak należy – czyli tak, jak sobie to wyobraziła.

Zwykle kończyło się na tym, że jej pracownicy wprawdzie robili to, co im kazała – ale w bardzo okrojonej wersji. Kompletnie nie wkładali w to serca. Nie dawali nic z siebie.

Ewa przychodziła więc do pracy pierwsza i ostatnia z niej wychodziła. Od wielu lat zarywała weekendy i święta – przez co nigdy nie zdecydowała się na upragnione dziecko. Jej życie kręciło się tylko wokół cukierni. Raz zdarzyło jej się wyjechać na urlop – Marcelina wpadła z biletami na jakąś wycieczkę all inclusive do Egiptu. No żal było odmówić.

I to był pierwszy i ostatni raz.

Wyjazd skończył się tym, że non stop wisiała na telefonie, zdalnie gasiła wszystkie pożary, a na dodatek każdy dzień urlopu zwiastował coraz to większą katastrofę.

Przy okazji nie mogła zrozumieć, jak to możliwe, że Marcelina podczas tych 7 dni w upalnej Afryce nie odebrała ani jednego – ANI JEDNEGO – telefonu.

Tak więc podczas gdy u Ewy pracownicy zmieniali się jak rękawiczki, u Marceliny panował spokój. Ludzie przychodzili do pracy i… zostawali tam na długie miesiące.

Czy Marcelina płaciła im więcej? Nie.

Czy mieli mniej obowiązków na tym samym stanowisku? Nie.

Czy obiecywała im coś więcej albo próbowała ich przekupić? No nie.

Zauważ, że Ewa w swojej firmie nadal była tylko specjalistą. Nie szefem. Najwyższej rangi specjalistą. Bo kiedy niby miała porządnie zająć się firmą, skoro bez niej ta nie miała prawa dobrze funkcjonować?

Marcelina wiele razy rozmawiała z przyjaciółką. Sugerowała jej, by trochę odpuściła. Aby jednak oddała część swoich obowiązków pracownikom i nieco bardziej im zaufała. I Ewa po kilku latach w końcu dała się przekonać. Spróbowała. I bardzo szybko wróciła z potwierdzeniem swojej tezy, że…

…ludzie oszukują, bo są z natury nieuczciwi – błąd 2

No bo jak można wykończyć tort jakimiś płatkami z marketu, kiedy jej kunszt zakładał ręczne tworzenie dekoracji? Bo pośpiech? Bo nie wiedzieli jak? To już nie szło zapytać? Przecież to zwykłe oszustwo!

Przy obu klientach ta sama historia. Widokiem tych tortów to zachwyceni nie byli. A co za tym idzie – Ewa musiała się sporo nagimnastykować, by załagodzić sytuację. Od tamtej pory nie było opcji, żeby jakikolwiek tort wyszedł z pracowni bez jej akceptacji. Najczęściej najbardziej skomplikowane dekoracje w końcu brała na siebie – robiła je przecież szybciej i pewniej. Kompletnie przestała ufać pracownikom. We wszystkim doszukiwała się chociażby najdrobniejszych błędów i niedociągnięć.

W efekcie wychowywała precyzyjnych specjalistów, którzy – gdy już się wszystkiego nauczyli… odchodzili do konkurencji. Albo zakładali własne cukiernie. A do Ewy znów przychodził kolejny nowy pracownik…

„Jak to możliwe, że Marcelina od lat ma stały skład i jak ktoś przychodzi do pracy, to głównie po to, by zająć całkiem nowe stanowisko?” – zastanawiała się często Ewa. Nie mogła też zrozumieć zachwytów koleżanki nad zatrudnianiem ludzi. Co w tym takiego wspaniałego? Ciągłe użeranie się z toksycznymi ludźmi, którzy najchętniej nic by nie robili, a kasę brali za samo oddychanie, bo o myśleniu to już w ogóle nie ma mowy.

Ewa nie mogła oprzeć się wrażeniu, że pechowo trafia na ludzi, którzy…

…nie słuchają szefa, bo są niereformowalni – błąd 3

Bo skoro nie działa prośbą, nie działa groźbą, to co to może oznaczać? No, że ciągle trafia na totalne fajtłapy, które nadają się tylko do zwalniania i zastępowania nowymi! A Marcelina to na pewno miała szczęście przy zatrudnianiu. Tylko… mieć szczęście 47 razy? Z rzędu?

Zaczynały w tym samym miejscu. Z tą samą wiedzą. Co u niej poszło nie tak? Dlaczego innym się udaje, a jej nie?

Też czasem się nad tym zastanawiasz? Myślisz o tym, że inni to mają farta z pracownikami, a Ty chociażbyś nie wiem co zrobił, to i tak zawsze zaliczysz jakiś fakap?

Być może nawet nie wiesz, że dobrze znasz firmy, których właściciele, zanim odnieśli spektakularne sukcesy – trafiali na samo dno. Ale trafiali tam nie po to, by tam zostać, ale po to, by wyciągnąć wnioski i odbić się od dna.

Spójrz:

  • Zespół, który zbudował Steve Jobs (szef Apple’a) wyrzucił go z jego własnej firmy. Przewrotny los, prawda? I co stało się z jego firmą? Po kilku latach wpadła w poważne tarapaty. Dopiero Steve – po 10 latach nieobecności – wrócił i wyciągnął ją z kryzysu, w jakim się znalazła.
  • Przez niezrozumienie nowych idei i brak zaufania zarządu Starbucksa Howard Schultz, który pracował tam wtedy jako dyrektor sprzedaży i marketingu – odszedł z pracy! Wyobraź sobie poziom jego frustracji, skoro był w stanie pozbawić się jedynego źródła dochodu. Z czasem rozkręcił własną sieć kawiarni i po dwóch latach… wrócił do Starbucksa już jako inwestor wykupujący prawie bankrutującą firmę. Dziś obecność tej pijalni kawy w każdym większym mieście na świecie to właśnie zasługa Schultza.

To tylko dwa przykłady – ale każdy z nich opierał się na konflikcie między pracownikami i pracodawcami. Pewnie teraz myślisz, jaki ma to związek z Tobą – „przecież to giganci!”. Tak. Teraz tak. Ale każdy z nich zaczynał od zera.

Mówię Ci też akurat o nich z innego powodu – aby pokazać, że nie tylko małe firmy mają problemy z pracownikami i współwłaścicielami. Takie kryzysy zdarzają się praktycznie każdemu. I z każdego takiego kryzysu można wyjść obronną ręką. Tylko…

…szybko wyciągaj wnioski z błędów.

Ale nie tylko ze swoich błędów. Błędy innych też mogą wiele nauczyć.

Pawłowi (właścicielowi Coraz Lepszej Firmy) kiedyś też wydawało się, że na rynku brakuje ludzi o umiejętnościach, których poszukuje. Dziś zatrudnia ponad 50 osób i ta liczba rośnie z każdym miesiącem.

Jak to się stało, że w kilka lat stworzył firmę, która rozwija się nawet w tak trudnych czasach jak teraz, gdy pandemia i prawne ograniczenia negatywnie wpłynęły na wiele przedsiębiorstw? Jak to możliwe, że spędza w pracy tylko kilka godzin dziennie, bez dziwnych pytań ze strony pracowników, bez obaw o nagłe pożary i prawidłowe działanie swojego biznesu?

Coraz Lepszy Szef po prostu odkrył obszary, w których popełniał błędy i… wyciągnął z nich wnioski. Ty też dziś możesz dotrzeć do takich obszarów w swojej firmie. Wystarczy, że wypełnisz nasz quiz i sprawdzisz, co tak naprawdę zabija motywację Twoich pracowników. Odkryjesz, dlaczego nie pracują tak, jakbyś tego oczekiwał.

Nauka na błędach innych pozwoli Ci zaoszczędzić sporo czasu, pieniędzy i nerwów. A ten quiz powstał w oparciu o doświadczenie Pawła – o błędy, jakie kiedyś popełniał. Skoro ich wyeliminowanie pomogło mu rozwinąć firmę i mieć pracowników, na których zawsze może polegać to… to musi działać. Ba! Z quizu skorzystało już 3081 osób – z przeróżnych branż. Oni już wiedzą, gdzie leży problem. I wiedzą, co z nim zrobić, aby mieć pracowników, na których mogą liczyć.

Mimo wszystko nadal zastanawiasz się, czy rzeczywiście coś Ci to da?

Mogę Ci powiedzieć jedno: dotrwałeś do tego momentu artykułu, a to znaczy, że zależy Ci na firmie, w której będziesz szefem, a nie pracownikiem. Zależy Ci na firmie, którą zostawisz w środku zimy i polecisz odpocząć do ciepłych krajów. Bez telefonów. Bez maili. Bez zmartwień. Zależy Ci na firmie, która będzie działać bez Ciebie, nawet jak wylądujesz na L4 – bo różne rzeczy mogą się w życiu przytrafić.

I możesz to wszystko osiągnąć. Niezależnie od tego, na jakim działasz rynku, w jakiej branży i na jakim poziomie rozwoju jest teraz Twoja firma.

Rozwiąż quiz i przekonaj się, gdzie leży problem i co powinieneś zrobić, by Twój biznes w końcu funkcjonował tak, jak sobie to kiedyś wymarzyłeś. Na to nigdy nie jest za późno.

Chyba że wolisz – tak jak Ewa – obudzić się za kolejnych kilka lat w tym samym miejscu co teraz i zastanawiać się, dlaczego właściwie inni mają świetne biznesy, a Ty nadal nie…

PS
Jeśli myślisz, że teraz to nie jest dobry moment, że teraz nie masz czasu, bo musisz zrobić jeszcze to, to i to, i że może w przyszłym roku, może w następnym miesiącu – to musisz wiedzieć, że… ten moment nie nadejdzie nigdy. Zawsze będziesz miał coś do zrobienia. Zawsze gdzieś pojawi się jakiś pożar do ugaszenia. Weź TERAZ swoją firmę, tak na poważnie, w swoje ręce – już tylko jeden krok dzieli Cię od ruszenia z miejsca i wyrwania się z tego błędnego koła, w którym trwasz od jakiegoś czasu. Kliknij w przycisk poniżej i od razu:



Sprawdź, co zabija motywację Twoich pracowników.

Rozwiąż quiz, a wraz z nim – problemy ze swoimi ludźmi!



Dowiesz się:

  • dlaczego Twoi pracownicy wymigują się od obowiązków,
  • dlaczego nie chcą brać na siebie odpowiedzialności za pracę,
  • dlaczego zajmują się tylko tym, co pokażesz im palcem,
  • i co konkretnie zmobilizuje ich do świetnej pracy (uwaga – to nie pieniądze).




Webinar

Izabela Wiśniewska

Ukończyła studia z ekonomii menedżerskiej, finansów przedsiębiorstw i podyplomowe z zarządzania sprzedażą. Swoją karierę zaczynała w jednej z 5 największych korporacji w Polsce i… szybko przekonała się, że to nie dla niej.
Pasjonatka i praktyk biznesu, sprzedaży, marketingu i zarządzania (ludźmi i czasem). Od 2015 roku współpracuje ze sklepami internetowymi, tworząc dla nich treści, konsultując i wdrażając strategie. Obecnie pracuje też dla Coraz Lepszego Działu Marketingu.
Prywatnie szczęśliwa żona i mama 3 księżniczek. Miłośniczka kotów, sera camembert zamkniętego z kimchi w burgerze i tańca... z ogniem. :)