Prawo biznesu

4 pułapki, na które warto zwrócić uwagę w każdej umowie

Rafał Horończyk

Przedsiębiorco, podpisujesz umowę ze swoim kontrahentem, a po jej podpisaniu orientujesz się, że nie jest dla Ciebie korzystna. Co robić? Odstąpienie od umowy w ciągu 14 dni? Wyłączenie niekorzystnego zapisu? Niestety, to nie ta bajka – ta klauzula jest zarezerwowana dla konsumentów, a nie dla Ciebie jako przedsiębiorcy. Ty, mój drogi, musisz się znać nie tylko na prowadzeniu swojej firmy, lecz musisz mieć też rozległą wiedzę z zakresu marketingu, księgowości, zarządzania i – a jakże! – prawa. Dobrze czytaj, co podpisujesz, bo to, co podpiszesz, może już zostać z Tobą na lata.

Wiążemy się umowami między innymi po to, by móc jasno sprecyzować to, do czego my i nasi kontrahenci zobowiązaliśmy się w ramach współpracy. Niestety zdarzają się sytuacje, w których kontrahent, korzystając z Twojej niewiedzy, zechce poprawić swoją sytuację (a przez to nieraz równocześnie pogorszyć Twoją) przez zastosowanie określonego w umowie przepisu.

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)
(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)

Gdy wtedy już zauważysz niekorzystny zapis w umowie, często pozostaje jedynie go przeboleć, czekając na zakończenie trwania umowy, jednocześnie modląc się o minimalizację strat. Lepiej jednak będzie dla Ciebie, gdy sprawdzisz, czy w umowie nie ma opisanych w tym artykule pułapek, kiedy leży ona jeszcze przed Tobą, czekając na Twój podpis.

  1. Uważaj, czego sobie życzysz, bo życzenie może się spełnić

Możliwe, że pamiętasz z dzieciństwa bajki o dżinach i spełnianych przez nich życzeniach. Piszę o tym nie po to, by rozbudzić w Tobie nostalgię za minionymi czasami, lecz by powiedzieć Ci, że ta umowa, którą podpisujesz, to właśnie… życzenia wypowiedziane wobec dżina. W tej umowie bowiem Ty i Twój kontrahent opisujecie swoje wzajemne życzenia (po prawniczemu: zobowiązania) względem siebie. Wiedz jednak, że niedoprecyzowanie Twojego życzenia, bądź sprecyzowanie go w taki sposób, że w rzeczywistości, literalnie jest ono niespójne z Twoimi oczekiwaniami, może doprowadzić do spełnienia się Twojego życzenia w sposób dosłowny, lecz mający niewiele wspólnego z tym, jak sobie to wyobrażałeś...

Przykład: Umówiłeś się z kontrahentem, że ten będzie odpłatnie umieszczał przygotowane przez Ciebie artykuły na prowadzonej przez niego stronie internetowej w celu promocji Twojej firmy. Dopiero w trakcie trwania umowy okazuje się, że sama strona internetowa nie jest w żaden sposób promowana, więc nikt nie zapoznaje się z jej treścią.

Dalszy ciąg historii opisanej w powyższym przykładzie może wyglądać następująco: Twoje artykuły, owszem, pojawiają się na tej niepromowanej stronie internetowej. Może to jednak oznaczać nie tylko to, że nikt ich nie czyta, a tym samym Twoja praca poświęcona na staranną redakcję tekstu idzie na marne. Może to oznaczać również, że w myśl umowy musisz zapłacić kontrahentowi za ich publikację. Twoje życzenie się spełniło – Twój artykuł znalazł się na stronie internetowej. Czas na spełnienie życzenia Twojego kontrahenta.

Jak zostało to wskazane na wstępie tego artykułu – umowy mają za cel między innymi precyzować obowiązki stron względem siebie. Co, jeżeli w umowie wpisano inne obowiązki od tych, na jakie się umawialiście?

Przykład: Umówiłeś się z kontrahentem, że spozycjonuje Twoją stronę internetową tak, by znajdowała się w wyszukiwarkach na pierwszym miejscu po wpisaniu określonych fraz. By zapewnić Cię, że określony skutek zostanie osiągnięty, wskazuje się w umowie, że wynagrodzenie przysługuje jedynie za czas, kiedy faktycznie uda się go osiągnąć. Niemniej jednak w umowie wskazane jest, że całe miesięczne wynagrodzenie należy się w całości, jeśli tylko Twoja strona internetowa znajdzie się na pierwszym miejscu przez choćby jeden dzień danego miesiąca.

Jaki z tego morał? Zawsze przed podpisaniem umowy doprowadź do sprecyzowania, jaki efekt chcesz osiągnąć, czego wymagasz od swojego kontrahenta i za co należy mu się wynagrodzenie. Nie jest wykluczone, że nawet przy niekorzystnie sformułowanej umowie udałoby Ci się dowieść swojej racji przed sądem. Mógłbyś jednak uniknąć często wątpliwej przyjemności wizyty w gmachu tego przybytku. Tak by się stało, gdyby już od początku treść podpisanej przez Ciebie umowy odpowiadała temu, co ustaliłeś z kontrahentem, a przede wszystkim Twoim założeniom.

  1. (Nie)kończąca się umowa

To jedna z tych pułapek, które trudno zobaczyć, ponieważ polega na nieumieszczeniu określonego przepisu w treści umowy. A przyznasz, że łatwiej jest zwrócić uwagę na niekorzystny zapis zawarty w umowie niż na jego brak.

Podpisanie umowy okresowej (np. umowy najmu lokalu) jest niejednokrotnie niezbędne, byś mógł świadczyć swoje usługi. Zwróć jednak szczególną uwagę na to, jak została określona długość trwania umowy. Jeżeli jest to umowa na czas nieokreślony, co do zasady możesz ją wypowiedzieć z dnia na dzień w taki sposób, by przestała Cię wiązać w ciągu kilku tygodni bądź i szybciej. Schody zaczynają się, gdy umowa wiąże na długi, ale jednak ściśle określony czas, a w jej treści nie ma ani słowa o możliwości jej przedterminowego wypowiedzenia.

Przykład: Umowa najmu lokalu z galerii handlowej na 10 lat od dnia podpisania umowy.

Co to oznacza? Najczęściej to, że jesteś związany tą umową aż do upłynięcia wskazanego w niej okresu. Twój problem może się skończyć tylko wtedy, gdy kontrahent nie zrobi tego, co zobowiązał się zrobić (np. w przypadku gdy udostępniając Ci lokal, nie usunie usterek uniemożliwiających korzystanie z lokalu mimo, iż go o nich poinformowałeś). Wówczas może pojawić się możliwość przedwczesnego zakończenia umowy. Jednak dopóki Twój kontrahent robi to, do czego się zobowiązał w umowie – nie ma przebacz i musisz przeczekać do zakończenia umowy.

W innym wypadku wracamy do punktu wyjścia tj. konieczności znoszenia umowy do czasu jej zakończenia. Oczywiście, możesz próbować przekonać swojego kontrahenta, by zwolnił Cię z Twoich obowiązków najemcy, podpisując porozumienie o rozwiązaniu umowy. Nie zawsze może jednak mieć na to ochotę, a może ją za to mieć na wyciągnięcie Twoich ostatnich oszczędności na poczet swojego umówionego wynagrodzenia.

Morał? Jeśli tylko możesz, zadbaj o to, by w Twojej umowie zawartej na czas określony pojawił się przepis umożliwiający jej wypowiedzenie. Nie zawsze możesz być bowiem pewien, co przyniesie przyszłość. Wówczas lepiej, byś mógł elastycznie reagować na niespodziewane zmiany koniunktury w Twojej branży i mógł jednostronnie zakończyć umowę. O ile wczoraj była Ci ona jeszcze potrzebna, o tyle dzisiaj wolałbyś się jej pozbyć.

  1. Kara umowna jako niedźwiedzia przysługa

Omawiana pułapka jest o tyle podobna do poprzedniej, że jej wykrycie również wymaga analizy tego, czego nie ma w umowie, zamiast analizy jej treści.

W dużym skrócie kara umowna polega na tym, że jeżeli któraś ze stron poniesie szkodę przez niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy, druga będzie zobowiązana do zapłacenia sumy wskazanej w umowie.

Może mieć miejsce sytuacja, w której to Twój kontrahent zastrzeże karę umowną na Twoją rzecz w przypadku, gdy on nie wykona umowy bądź wykona ją w niewłaściwy sposób.

Przykład: Firma przesyłkowa zobowiązała się dostarczyć Twój produkt o wartości 200 zł do klienta. Nie uczyniła tego, ponieważ przesyłka zaginęła. Za przesyłkę zapłaciłeś 21 zł. W umowie między Tobą a firmą przesyłkową znajduje się kara umowna, w przypadku wystąpienia omawianej sytuacji, w kwocie stanowiącej 10% wysokości opłaty za przesyłkę.

W omawianym przykładzie przysługuje Ci kara umowna o zawrotnej wysokości 2,10 zł. Twój produkt był jednak wart 200 zł. Chcąc być w porządku wobec klienta, musisz mu wysłać produkt jeszcze raz, co oznacza, że na całym interesie jesteś stratny 218,90 zł (chyba że wolisz obciążyć klienta kosztami ponownej wysyłki – zakładam jednak, że nie).

W tym momencie okazuje się, że w umowie pomiędzy Tobą a firmą przesyłkową zabrakło zapisu umożliwiającego Ci dochodzenie od niej pełnej kwoty odszkodowania. W ten sposób należy bowiem odczytywać art. 483 §2 kodeksu cywilnego, w którym wskazano, że „żądanie odszkodowania przenoszącego wysokość zastrzeżonej kary nie jest dopuszczalne, chyba że strony inaczej postanowiły”.

Jaki z tego morał? Zawsze postaraj się, by w przypadku zastrzeżenia na Twoją rzecz kary umownej z umowy wynikała możliwość dochodzenia odszkodowania w pełnej kwocie. Jeżeli kontrahent nie zgadza się na wprowadzenie takiego zapisu – rozważ możliwe zagrożenia wynikające z przedstawionej treści umowy przed jej podpisaniem.

  1. Daleka droga do prawdy ukryta na ostatniej prostej

Warto doczytać umowę do końca. Dlaczego? Otóż najczęściej właśnie na końcu określone jest, w jaki sposób rozstrzygane będą ewentualne kwestie sporne powstałe przy wykonywaniu umowy. Zwróć przy tym szczególną uwagę, czy nie został tam określony sąd właściwy do rozstrzygania spraw pomiędzy Tobą a Twoim kontrahentem.

Przykład: W umowie wskazano, że sądem wyłącznie właściwym w sprawie jest sąd w mieście znacznie oddalonym od Twojej siedziby, a sama umowa dotyczy wykonania przez Twojego kontrahenta drobnej usługi. W sytuacji, w której kontrahent wykona swoją usługę nieprawidłowo bądź nie wykona jej wcale, możesz dochodzić swoich praw przed sądem, lecz tylko i wyłącznie tym wskazanym w umowie.

W powyższym przykładzie szybka kalkulacja możliwych zysków i strat wskazuje, że nawet gdy wygrasz, okupisz to stratą czasu nieadekwatną do osiągniętej rekompensaty. Tym samym nie ma znaczenia to, że masz rację. Droga do jej udowodnienia może być jednak długa (w niepokojąco dosłownym tego słowa znaczeniu).

Morał? Czytaj umowę do końca. By móc zareagować na opisywaną pułapkę, musisz ją najpierw odnaleźć.

A może Ty znalazłeś w umowie jakąś pułapkę? Podziel się nią w komentarzu, może uda nam się przestrzec innych przed podobnymi niekorzystnymi zapisami.

Chcesz więcej takich inspirujących treści?

Zapisz się na "prawdopodobnie najlepszy" (zdaniem Czytelników) newsletter biznesowy w Polsce!

Rafał Horończyk

Adwokat, który od początku kariery zdobywał doświadczenie w wiodących wrocławskich kancelariach specjalizujących w obsłudze prawnej przedsiębiorców. Specjalista w zakresie prawa związanego z odzyskiwaniem należności, sporządzaniem umów oraz bieżącej obsługi prawnej działalności gospodarczej i spółek. Młody przedsiębiorca prowadzący własną kancelarię adwokacką. Uczestnik Programu Rozwoju CorazLepszaFirma.pl, który nieustannie pracuje nad rozwojem swojego biznesu.