Obowiązkowe lektury przedsiębiorcy

Obowiązkowe lektury przedsiębiorcy - Remote, Jason Fried, David Heinemeier Hansson

Maciej Wojtas

Zostań zdalnym szefem zdolnych ludzi

Jesteś właścicielem firmy i chcesz wdrożyć u siebie system pracy zdalnej? A może jesteś pracownikiem i marzysz o tym, by zyskać wolność, o jakiej nasi rodzice nie mogli nawet marzyć? Jeśli tak, to koniecznie przeczytaj książkę pt. Remote.

Kogo powinna zainteresować książka Remote?

  • pracodawców, którzy szukają nowych możliwości zdobycia przewagi nad swoją konkurencją,
  • pracowników, którzy chcą odzyskać swoje życie (tracone każdego dnia w korkach, na bezsensownych zebraniach czy w inny sposób),
  • tych, którzy nie mają jeszcze dostatecznie dużo odwagi, by raz na zawsze porzucić dotychczasowy system pracy.

Dlaczego warto otworzyć się na pracę zdalną?

Odpowiem w ten sposób: jest godzina 4.30 rano. Piszę tą recenzję, patrząc jednym okiem na ekran, a drugim – na widoczne za oknem góry, które powoli wynurzają się z mroku nocy.

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)

Mój szef, czyli zleceniodawca, śpi sobie pewnie teraz smacznie jakieś kilkaset kilometrów ode mnie. Kiedy wstanie i włączy komputer, w skrzynce mailowej czekać będzie na niego świeżutki tekst. W sam raz do porannej kawy.

Wnioski? Nie muszę widzieć pracodawcy, żeby dla niego sumiennie pracować. Nie muszę pędzić co rano do biura, a on nie musi wydawać pieniędzy na jego wynajęcie. Ja mam czas dla rodziny, a on dzięki mnie tnie koszty.

Okazuje się, że pozytywnych stron pracy zdalnej, zarówno dla właściciela firmy, jak i dla jego pracowników, jest dużo więcej.

1) Ludziom źle pracuje się w biurze

Autorzy książki dowodzą, że biuro nie jest najlepszym miejscem do pracy. Że dla większości ludzi przestrzeń tego rodzaju przypomina jeden wielki generator szumu:

Zatłoczone biuro jest niczym maszynka do mięsa — bierze Twój dzień pracy w obroty i mieli na drobne. Piętnaście minut tu, dziesięć minut tam, dwadzieścia na to, pięć na tamto. Każde z tych okien czasowych wypełniają telekonferencje, spotkania, jeszcze ważniejsze spotkania oraz wiele innych przeszkadzających w zwykłej pracy czynności, które wymusza sam fakt bycia częścią organizacji.

Pracując zdalnie, można w całości poświęcić się swoim zajęciom. A w efekcie być bardziej produktywnym.

2) Dojazdy do pracy zwiększają ryzyko rozwodu

Niewątpliwą zaletą pracy zdalnej jest brak konieczności codziennego dojeżdżania do siedziby firmy. I nie chodzi tu wyłącznie o oszczędność czasu. Dojazdy powodują bowiem szereg negatywnych konsekwencji. Autorzy powołują się na badania mówiące o tym, że:

  • zwiększają one ryzyko otyłości u pracowników,
  • powodują bezsenność,
  • wywołują stres, ból szyi i pleców,
  • podnoszą ciśnienie krwi,
  • przyczyniają się do zawałów, depresji,
  • a nawet zwiększają ryzyko rozwodu.

Całkiem sporo jak na czynność, którą można wyeliminować w stosunkowo prosty sposób.

3) Praca zdalna to możliwość życia jak na emeryturze

Kolejny argument, na który tak naprawdę nigdy nie zwracałem uwagi, to możliwość życia „jak na emeryturze” już teraz, kiedy jest się w pełni sił. W tradycyjnym systemie człowiek dawał z siebie wszystko przez kilkadziesiąt lat – w imię mitycznego zasłużonego odpoczynku.

Tymczasem dzięki pracy zdalnej można pozwolić sobie na luksus nieodkładania prawdziwego życia na później. Na pielęgnowanie swoich pasji, przy równoczesnym wykonywaniu pracy zawodowej: w dowolnym miejscu na świecie i o dowolnej porze dnia lub nocy.

Przyznam, że jako zdeklarowany zdalny freelancer nigdy nie patrzyłem na swoją pracę w ten sposób. I jest to dla mnie wizja co najmniej kusząca.

4) Geografia nie ma znaczenia

To ważne zwłaszcza dla tych firm, które chcą oprzeć swoje funkcjonowanie na zdalnych zespołach pracowników. Obecnie żyjemy w czasach, w których geografia nie jest już czynnikiem ograniczającym dostęp do największych talentów w branży.

Nie trzeba szukać najlepiej wykwalifikowanych pracowników wyłącznie w swojej okolicy. Można rozszerzyć zakres „łowów” na praktycznie cały świat. A dysponując najlepszymi z najlepszych, osiąga się znaczącą przewagę konkurencyjną.

5) Praca zdalna to oszczędności dla pracodawcy

Na poczet zalet pracy zdalnej można zapisać szereg realnych oszczędności. Dla pracownika będzie to na przykład brak konieczności dojazdów, a dla pracodawcy – możliwość rezygnacji z utrzymywania kosztownej powierzchni biurowej.

6) Liczą się efekty

Jedną z przeszkód, o której wspominają pracodawcy obawiający się nowego systemu, jest produktywność swoich pracowników. Mówiąc wprost, twierdzą oni, że nie chcą przejść na system zdalny, ponieważ wolą „mieć oko” na swoich ludzi.

Jednak prawda jest taka, że dla pracodawcy nie powinno mieć żadnego znaczenia, czy jego pracownik pół dnia spędza na Facebooku, czy śpi do dziewiątej rano. Liczą się wyłącznie efekty jego pracy. Sam sposób ich osiągnięcia to sprawa drugorzędna.

7) Ostateczny argument za pracą zdalną: czas dla rodziny

Z mojego wieloletniego doświadczenia wynika, że ten właśnie argument przewyższa wszystkie, o których wspomniałem do tej pory. Dla mnie był najważniejszym powodem, dla którego wybrałem ten styl życia.

Praca zdalna to idealne rozwiązanie dla tych, którym zależy na utrzymaniu spójności swojej rodziny. Możliwość codziennego, pełnego uczestnictwa w życiu swoich najbliższych, czy też bycia dostępnym dla swoich dzieci przez 24 godziny na dobę to rzeczy, których absolutnie nie da się przeliczyć na żadne pieniądze.

Choć pracując w ten sposób, muszę czasami odrzucać napływające do mnie lukratywne propozycje pracy stacjonarnej, to nie żałuję ani jednej „straconej” w ten sposób złotówki. Rodzina jest bezcenna – i tyle w tym temacie.

Czy praca zdalna ma jakieś minusy?

Praca zdalna ma sporo zalet, ale jak mawiał Ryszard Ochódzki w filmie „Miś”: rozchodzi się jednak o to, żeby te plusy nie przesłoniły wam minusów. Jakie rzeczy można zapisać po stronie wad tego systemu pracy?

  • brak fizycznego kontaktu z ludźmi (kontakt wirtualny jest jedynie jego namiastką),
  • brak (zmniejszenie) dyscypliny służbowej,
  • trudność w rozgraniczeniu życia domowego i pracy zawodowej.

Trzeba to jasno powiedzieć: praca zdalna nie jest dla każdego. Osoby ekstrawertyczne, lubiące kontakt z żywym człowiekiem, będą mogły odczuwać dyskomfort, spędzając wiele godzin w samotności. Stąd też niektórzy zdalni freelancerzy po latach pracy „w czterech ścianach mieszkania”, zaczynają poszukiwać czegoś bardziej stacjonarnego.

Czego jeszcze dowiesz się z książki?

  • Jak utrzymać w firmie dwie rzeczy na literę "k": kulturę i kontrolę.
  • Które amerykańskie i nie tylko giganty wdrożyły u siebie pracę zdalną.
  • Jak pracować, kiedy Twoi ludzie mieszkają w różnych strefach czasowych.
  • Jak zdobywać zagranicznych klientów, dzięki zdalnym pracownikom.
  • Jak stworzyć w firmie "wirtualny dystrybutor wody", by utrwalić w zespole poczucie wspólnoty.
  • Jak zadbać o ergonomię pracy w systemie zdalnym.
  • Jak utrzymać kontrolę nad zdalnymi pracownikami.

Od czego zacząć?

Autorzy nie pozostawiają złudzeń: praca zdalna ma przed sobą fantastyczne perspektywy. Co ważne, wdrażając ją u siebie, nie trzeba od razu rzucać się na głęboką wodę. Można metodą małych kroków, wprowadzać ją stopniowo. Na przykład przeznaczać najpierw jeden dzień na pracę w nowym systemie, a potem stopniowo wydłużać ten okres o kolejne dni.

Kim są autorzy?

Jason Fried – założyciel 37signals, firmy produkującej oprogramowanie; David Heinemeier Hansson – twórca frameworku Ruby on Rails.

remote2
Maciej Wojtas

Kręci go poszukiwanie świeżych pomysłów na biznes. Jest autorem nagradzanego bloga o zarabianiu pieniędzy i życiu z pasją (www.maciejwojtas.pl). Zawodowo zajmuje się copywritingiem. Na co dzień tworzy teksty reklam, pisze artykuły na blogi, wymyśla scenariusze spotów i robi wszystko, co wymaga efektu „wow”.