Obowiązkowe lektury przedsiębiorcy

Obowiązkowe lektury przedsiębiorcy - Niskobudżetowy startup. Zyskowny biznes i życie bez frustracji, Chris Guillebeau

Maciej Wojtas

Chcesz zmienić swoje życie? Załóż firmę za grosze

Są książki, o których zapomina się już parę minut po ich przeczytaniu. Są jednak i takie, których zawartość skutecznie wwierca się w mózg i nie pozwala wieczorem zasnąć. Niskobudżetowy startup należy do tej drugiej kategorii.

Moje oczekiwania

Po tej lekturze nie obiecywałem sobie zbyt wiele. Moje obawy częściowo się potwierdziły: trochę za dużo tutaj tego amerykańskiego hurraoptymizmu, a za mało polskiego realizmu. Pewnie dlatego, że autor jest Amerykaninem, a nie Polakiem :-) Generalnie jednak książka daje sporego kopa do działania i zmusza do przemyślenia swojego dotychczasowego życia.

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)

Największy atut Niskobudżetowego startupu?

Po pierwsze, treść książki oparta jest na twardych faktach. Nie ma tu żadnych teoretycznych, akademickich, oderwanych od życia wywodów. Po drugie – i to mnie jako oszczędnego krakusa ucieszyło szczególnie – jej autor pokazuje na wielu przykładach, że można założyć dochodowy biznes, nie wkładając w niego masy pieniędzy.

Kogo powinna zainteresować ta pozycja?

Niskobudżetowy startup to pozycja zaskakująco uniwersalna. Powiedziałbym nawet, że to książka dla każdego, komu „chce się chcieć”. Zainteresuje ona szczególnie:

  • tych, którzy chcą spróbować swoich sił w biznesie, ale nie lubią zbyt wiele ryzykować,
  • tych, którzy męczą się (okrutnie) w swojej pracy,
  • tych, którzy na gwałt potrzebują znaleźć dodatkowe źródło dochodów,
  • tych, którzy mają już firmę, ale czują, że to nadal nie jest to, co ich faktycznie kręci.

Najważniejsze przesłanie Niskobudżetowego startupu?

Wydawać by się mogło, że chodzi o namówienie czytelników do tego, by brali sprawy w swoje ręce i zakładali firmy, nawet jeśli nie posiadają na ten cel zbyt dużego kapitału. I trzeba przyznać, że częściowo jest to prawda.

To jednak, co w moim odczuciu jest dla autora o wiele ważniejsze niż chłodny, wykalkulowany biznes, to świat żywych, ludzkich wartości. Dlatego pojawiają się tutaj motywy takie jak zachęta do oferowania ludziom wielu rzeczy zupełnie za darmo:

Darmo wzięliście, darmo dawajcie. Kiedy będziesz zadawać sobie pytania dotyczące wolności i wartości, najważniejsze z nich będzie następujące: W jaki sposób, prowadząc swoją działalność biznesową, mogę pomóc innym?

Nie powiem, bardzo mnie ta wizja pociąga. Spodobało mi się też to, że temat ten powraca w książce jeszcze wiele razy:

Nie chodzi tu jedynie o hojność, ale o to, że jeśli firma pomaga innym, jej właściciel zarabia. Niektórzy wokół jakiegoś problemu społecznego budują całą swoją komercyjną działalność, inni zwracają uwagę na ten aspekt dopiero w trakcie pracy nad jakimś projektem, a pozostali łączą przedsięwzięcie o wymiarze społecznym z projektem komercyjnym.

I jeszcze jeden cytat, dotyczący bohaterki historii, którą przytacza autor:

Na początku swojej kariery uczęszczała na seminarium, na którym usłyszała od kogoś następujące słowa: „Jeżeli swoją działalność biznesową oprzesz na pomaganiu innym, zawsze będziesz miała pełne ręce roboty”.

Na co musisz zwrócić uwagę, zakładając „niskobudżetowy startup”?

Książka pełna jest wartościowych rad i spostrzeżeń. To jej niezaprzeczalny atut. Z całej ich masy wybrałem kilka, które moim zdaniem są kluczowe dla powodzenia całego przedsięwzięcia pt. niskobudżetowy startup. Co ważne, wiele z tych porad można zastosować w zupełnie normalnych firmach.

1) Dziel się za darmo, bo to się opłaca

Co można dawać ludziom za darmo? Jeśli w miarę regularnie czytacie ten blog, to być może domyśliliście się, że na przykład potencjalnym klientom można za darmo oferować swoją wiedzę (i to w sporych ilościach). Autor książki podkreśla, że takie podejście zwyczajnie się opłaca:

Co dziwne, te niezwykłe firmy przeważnie świetnie prosperują, bo oprócz sprzedawania produktów i usług dzielą się z klientami tym, co mogą im zaoferować za darmo. Dzięki temu zyskują rzesze fanów i naśladowców, zawsze i wszędzie gotowych wesprzeć efekty ich pracy.

2) Nie musisz być wymiataczem, żeby zmieść konkurencję

Ten punkt pokochają wszyscy ci, którzy nie mogą znaleźć u siebie żadnego spektakularnego talentu i uważają, że są nieuleczalnie bezpłciowi we wszystkim, co robią.

Okazuje się bowiem, że nawet będąc takim średniakiem, można mieć wszystkie składniki niezbędne do osiągnięcia międzynarodowego sukcesu. Autor przytacza tutaj przykład Scotta Adamsa, człowieka, którego świat zna jako twórcę komiksów o Dilbercie:

Odniosłem sukces jako autor dowcipów rysunkowych, mimo że posiadam zupełnie przeciętny talent artystyczny, podstawową umiejętność władania piórem, typowe poczucie humoru i niewielkie doświadczenie w świecie biznesu. Dilbert powstał w wyniku połączenia tych czterech umiejętności.

Na świecie jest mnóstwo lepszych artystów, bystrzejszych pisarzy, zabawniejszych komików i bardziej doświadczonych biznesmenów. Niezwykłe jest to, że wszystkie te przeciętne zdolności drzemią w jednej osobie. I to stanowi jej wartość.

Cholernie krzepiące, prawda? :-)

3) Zauważ, że pomysły na biznes leżą po sąsiedzku

Kolejny punkt to rada dla tych, którzy narzekają, że nie mogą znaleźć pomysłu na firmę. Autor sugeruje, żeby nie szukać daleko, tylko wykorzystać to, co ma się pod ręką:

Jeśli wykorzystujesz swoje umiejętności w jakiejś dziedzinie, prawdopodobnie będziesz mógł z nich korzystać, robiąc coś zupełnie innego. Wiele projektów zaczyna się właśnie od wykorzystania wiedzy w dziedzinach powiązanych z dotychczasowym obszarem zainteresowań.

4) Wykorzystaj efekt domina

A skoro jesteśmy już przy pomysłach na biznes. Kto powiedział, że na każdego człowieka musi przypadać tylko jeden niskobudżetowy startup? Przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby postarać się o większą liczbę swoich biznesowych dzieci:

Jeden pomysł biznesowy może prowadzić do kolejnych. Jeśli coś świetnie prosperuje, pomyśl o wydzieleniu ze swojej firmy odrębnego podmiotu albo o projekcie ubocznym, który również może przynieść przychody.

5) Potrzebujesz dofinansowania? Sięgnij do własnej kieszeni

Pisałem już, że ogromną zaletą niskobudżetowego startupu jest jego mały apetyt na pieniądze. Czasami jednak przychodzi moment, że rosnącą firmę trzeba dokarmić świeżą gotówką. I co wtedy? Najlepiej sięgnąć do własnych zasobów:

Co masz zrobić, jeśli po głębokim zastanowieniu się doszedłeś do wniosku, że potrzebujesz w jakiś sposób dofinansować swoją firmę? Jeśli to tylko możliwe, to najlepiej skorzystaj z własnych oszczędności. Tym bardziej będzie Ci zależało na odniesieniu sukcesu, no i nie będziesz u nikogo zadłużony.

Czy odpalenie „niskobudżetowego startupu” ma jakieś minusy?

W książce nie jest to powiedziane wprost, ale czytając między wierszami, można dojść do wniosku, że istnieją dwa generalne zagrożenia czyhające na śmiałków, którzy decydują się na założenie tego rodzaju firmy. Pierwsze – to plajta. W sumie nic zaskakującego. Drugie – to zbyt szybki rozwój i rozrost firmy. Czy jednak oznacza to, że nie warto w to wchodzić? Że nie warto zaryzykować stosunkowo niewielkich środków? Wręcz przeciwnie.

Co teraz? Od czego powinieneś zacząć zakładanie „niskobudżetowego startupu”?

1) Zacznij od pytań

Zakładając firmę, nie kieruj się swoimi widzimisię i zdaje-mi-się. Nie wciskaj ludziom czegoś tylko dlatego, że wydaje Ci się, iż tego potrzebują. Daj im to, co faktycznie będzie dla nich przydatne. Zapytaj swoich przyszłych klientów, czy zapłacą Ci za to, co zamierzasz im zaoferować. Zadaj im na początek trzy proste pytania, na przykład w internetowej ankiecie:

  • Jaki jest Twój największy problem z.......?
  • Czego chciałbyś się dowiedzieć o.......?
  • Co mogę zrobić, aby pomóc Ci w......?

2) Nie przekuwaj pasji w biznes

Dla każdego, kto nasłuchał się tu i tam, żeby zarabiać na swojej pasji, poniższe zdanie może brzmieć dość kontrowersyjnie:

Nie warto każdej pasji lub dowolnego hobby przekształcać w biznes i nie każdy chciałby prowadzić firmę, której działalność opierałaby się na jego pasji lub hobby.

Powiem szczerze, że zgadzam się w tym punkcie z autorem. Z tego, co zdążyłem zauważyć, często jest tak, że założenie firmy opartej na pasji – skutecznie, choć małymi kroczkami, tę pasję zabija.

3) Koszty? Tak, ale na jak najniższym poziomie

To bardzo ważna uwaga. Spodoba się szczególnie tym, których przed rzuceniem się w wir biznesu blokuje widmo porażki. Jeżeli jednak Twój biznes ma faktycznie być niskobudżetowy, to wykonując kolejne ruchy prowadzące do stworzenia firmy, powinieneś mieć zawsze z tyłu głowy to właśnie zdanie:

Zamiast pieniędzy, włóż w swój projekt dużo wysiłku, a unikniesz długu i zminimalizujesz wpływ porażki, jeśli coś się nie uda.

4) Twój największy problem? Znalezienie cudzego problemu

Musisz nie tylko stworzyć produkt (usługę), który pomoże klientowi poradzić sobie z jakimś realnym problemem. Twój klient musi przede wszystkim być świadomy, że ma problem i że musi go rozwiązać:

Skup się na wyeliminowaniu ewidentnego problemu. Twój produkt musi pomagać w pozbywaniu się niedogodności, z których ludzie zdają sobie sprawę. Łatwiej sprzedać coś klientowi, jeśli ten jest świadomy istnienia problemu i jest przekonany o konieczności pozbycia się go, niż przekonać kogoś, że ma problem wymagający rozwiązania.

5) Podążaj za ludzkimi pragnieniami i trudnościami

Wskazówką, która pomoże Ci stworzyć atrakcyjny produkt, może być zwrócenie uwagi na dwie życiowe sytuacje Twoich klientów. Pierwsza to chwila, w której chcą oni zaspokoić jakieś swoje pragnienie. Druga – to moment, w którym chcą uniknąć jakichś trudności. Wydaje się, że każdego dnia, kiedy dokonujemy jakichś decyzji zakupowych, jesteśmy napędzani właśnie przez te dwie siły.

Ludzie decydują się na zakup produktu, ponieważ zwykle chcą uniknąć poważnych trudności albo zaspokoić swoje pragnienia. Na przykład ludzie kupują artykuły luksusowe dla zdobycia szacunku i osiągnięcia pozycji społecznej, ale tak naprawdę chcą czuć się kochani.

Zaoferowanie im czegoś, co pomoże im pozbyć się problemu, może być skuteczniejsze niż uświadomienie im ich pragnień. Musisz pokazać ludziom, w jaki sposób możesz im pomóc w pokonaniu trudności albo pozbyciu się kłopotów.

6) Pamiętaj o tych trzech zasadach

Pierwsza dotyczy ustalania cen produktów i usług. Co ciekawe – to mnie trochę zaskoczyło – nie powinno się tu brać pod uwagę kosztów produkcji czy czasochłonności przygotowania danej oferty. Zamiast tego należy spojrzeć na produkt lub usługę oczyma klienta: Ustal cenę swojego produktu lub usługi w oparciu o wartość dostarczanych klientowi korzyści, a nie bazując na kosztach produkcji lub przygotowania.

Druga zasada, która pomaga zwiększyć przychody, również dotyczy cen: Zaoferuj klientom kilka różnych poziomów cenowych. Okazuje się, że lepiej zarabia się na rzeczach dostępnych w różnych wariantach niż na tych, które można nabyć tylko w jednej cenie.

Trzecia reguła pokazuje kierunek, w jakim Twoja firma powinna zmierzać, jeśli chcesz mieć w miarę stabilne przychody: Zarabiaj na ofercie więcej niż raz. Mowa tutaj o różnego rodzaju abonamentach i innych technikach, dzięki którym Twój klient będzie płacił Ci więcej niż jeden raz.

Co zrobić, żeby firma rozwijała się prawidłowo?

Jeśli jesteś rasowym przedsiębiorcą, to zapewne wiesz, co teraz napiszę. Jeżeli jednak dopiero stawiasz pierwsze kroki w świecie biznesu, to z pewnością zdziwi Cię porada autora, który każe wygospodarować sobie kilkadziesiąt minut na coś, co nie jest czystą pracą w firmie:

Każdego ranka zarezerwuj sobie trzydzieści pięć minut bez dostępu do internetu. Poświęć ten czas tylko i wyłącznie na wykonywanie zadań, które usprawnią Twój biznes, i powstrzymaj się od działań umożliwiających jedynie podtrzymywanie istniejącej sytuacji. Myśl „do przodu”: zastanów się, co możesz zrobić, aby sprawy rozwijały się we właściwym kierunku.

Czego jeszcze dowiesz się z książki?

  • Jak przygotować ofertę nie do odrzucenia,
  • Dlaczego strona FAQ może Ci pomóc zwiększyć sprzedaż,
  • Dlaczego warto dawać gwarancję satysfakcji,
  • Dlaczego opłaca się przekraczać oczekiwania klienta,
  • Dlaczego przygotowując się do wprowadzenia produktu na rynek, warto wzorować się na promocjach hollywoodzkich filmów.

Finał: Co jest najważniejsze w biznesie?

Na koniec kilka zdań z książki, które dla jednych będą oczywistą oczywistością, a dla innych – prawie że objawieniem. Powiem jednak wprost: gdyby książka Niskobudżetowy startup składała się tylko z jednej strony zawierającej poniższe słowa – i tak warta byłaby zakupu.

Wydrukuj sobie ten cytat i powieś go w dobrze widocznym miejscu. Ten tekst to wypowiedź jednej z bohaterek tej książki:

Pamiętaj, że celem działalności biznesowej jest zysk. Nie chodzi o bycie lubianym czy też o popularność w mediach społecznościowych albo oferowanie wspaniałych produktów, których nikt nie kupuje.

Niepotrzebna Ci również wymuskana strona internetowa, doskonale przygotowane elektroniczne biuletyny informacyjne czy cieszący się ogromnym zainteresowaniem czytelników blog. W większych firmach nazywa się to odpowiedzialnością przed udziałowcami.

Prowadzenie biznesu to nie udział w konkursie na zdobycie jak największej popularności. Dyrektor generalny nie wywinie się od odpowiedzialności słowami: „Spójrzcie przecież na tych wszystkich ludzi, którzy nas lubią na Facebooku”. Udziałowcy tego nie zaakceptują.

PS. A jeśli coś pójdzie nie tak?

A jeśli z jakichś powodów Twój niskobudżetowy startup okaże się porażką, to wstań na równe nogi, otrzep kolana z błota – i ruszaj do boju jeszcze raz. Nie poddawaj się po pierwszym niepowodzeniu. Pamiętaj, co na ten temat mówi Richard Branson: „Możliwości biznesowe są jak autobusy — zawsze przyjedzie następny”.

Kim jest autor?

Chris Guillebeau jest podróżnikiem, przedsiębiorcą oraz autorem kilku bestsellerów. Należy do wąskiego grona ludzi, którym udało się odwiedzić wszystkie kraje świata.

Niskobudżetowy startup
Maciej Wojtas

Zawodowy copywriter. Specjalizuje się w prowadzeniu mistrzowskich blogów firmowych. Tworzy porywające historie, które zamieniają zwykłych internautów w regularnych klientów. Autor nagradzanego bloga www.maciejwojtas.pl