Inspiracje

18 inspiracji biznesowych, które znajdziesz w Avengersach, Transformersach i innych blockbusterach

Maciej Wojtas

Czy można nauczyć się czegoś o biznesie, oglądając filmy dla nastolatków? Okazuje się, że nie tylko można, ale nawet trzeba. Oto 18 inspiracji, które wyłowiłem z najpopularniejszych amerykańskich blockbusterów.

1. Zaczynaj od MVP

Wiele dzisiejszych superprodukcji kina superbohaterskiego zaczynało nad wyraz skromnie, jako komiksy. Można powiedzieć, że książki te były rodzajem MVP – czyli produktów w najprostszej działającej wersji – i dopiero po ich sukcesie brano się za ekranizację. To bardzo duże uproszczenie, ale jest w nim ziarno prawdy.

2. Nie poddawaj się bez walki

Ciekawym przykładem takiego właśnie podejścia jest to, co zrobił Andy Weir. Człowiek ten od zawsze fascynował się kosmosem, ale został programistą. Pewnego dnia postanowił napisać książkę o mężczyźnie, który umarł na Marsie i musiał z tym żyć.

Andy przez 3 lata prowadził badania i eksperymenty dotyczące różnych aspektów życia (przeżycia) na Marsie. Efektem tych działań była merytorycznie doskonała książka. Tekst był perfekcyjny, ale wydawcy byli innego zdania.

Andy nie zamierzał się poddać. Zaczął wrzucać kolejne fragmenty książki na swojego bloga. W pewnym momencie czytelnicy poprosili, żeby zrobił e-booka, bo ściąganie każdego odcinka jest dla nich niekomfortowe.

Kiedy spełnił to życzenie, okazało się, że część internautów ma problem z pobraniem pliku i wgraniem go do czytnika. Andy był człowiekiem czynu. Szybko znalazł rozwiązanie: umieścił plik z książką na Amazonie. Wycenił „Marsjanina”, bo tak nazywała się jego powieść, na 99 centów.

A potem 35 tysięcy razy był w szoku. Tyle razy została zakupiona jego książka. To nie wszystko. Sukces został zauważony przez prestiżowe wydawnictwo. A to jeszcze nie był koniec niespodzianek czekających na cierpliwego autora.

Książką, a konkretnie jej ekranizacją, zainteresował się Ridley Scott. Sześciocyfrowa zaliczka musiała być bardzo przekonująca, bo Andy dał reżyserowi zielone światło. Film z Mattem Damonem w roli głównej zdobył 7 nominacji do Oscara.

A wszystko zaczęło się od bloga. Od minimalnej, acz świetnie działającej wersji tej kosmicznej historii...

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)

3. Wyznacz sobie spektakularną misję

W filmach tego rodzaju gra zawsze toczy się o najwyższą stawkę. Ratowanie całego świata i wszystkich ludzi – to standard. Zdarza się nawet ratowanie całego wszechświata (bo po co w sumie się ograniczać, prawda?).

Jak to zrobić w Twojej firmie?
Jeśli myślisz teraz, że prowadząc małą firmę, możesz zrobić z siebie durnia, pisząc na swojej stronie, że „chcesz zmieniać świat”, to grubo się mylisz. Praktycznie w każdym biznesowym działaniu można znaleźć coś, co w mniejszym lub większym stopniu wpływa na losy Ziemi i jej mieszkańców.

4. Oprzyj firmę na marce osobistej

Za dzisiejszymi sukcesami Marvela stoi (a raczej stał) jeden skromny człowiek: Stan Lee. Jeden człowiek, ikona komiksu. Swoją drogą, już sam jego życiorys jest dobrym materiałem na komiks o bohaterze mimo woli:

„Początkowo wykonywał drobne zlecenia – pisał nekrologi dla agencji prasowych i zachęcał do wykupienia prenumeraty gazety »New York Herald Tribune«. (…)

Z pomocą swojego wuja Robbiego Solomona i wydawcy komiksów Martina Goodmana został pomocnikiem w wydawnictwie Timely Comics, które miało później rozwinąć się i zmienić nazwę na Marvel Comics.

Nie miał zamiaru zajmować się komiksami. Marzył o karierze wielkiego pisarza. Wtedy też powstał jego pseudonim literacki – Stan Lee. Jak wyjaśnił wiele lat później, miał zamiar pisać pod swoim prawdziwym nazwiskiem tzw. poważną prozę.

Pierwszą jego komiksową publikacją były dialogi do trzeciego numeru komiksu Captain America Comics w maju 1941 roku. Był na tyle zdolny, że bardzo szybko otrzymał posadę redaktora. (…)

W późniejszych latach Lee stał się wiodącym reprezentantem i publicznym wizerunkiem Marvela. (…) Nowe podejście do tematu spowodowało drastyczny wzrost popularności zarówno wydawnictwa, jak i samego Stana Lee. Stał się gwiazdą świata komiksów i częstym gościem honorowym konwentów komiksowych”.*

5. Projektuj z rozmachem

Jeśli istnieje jedno słowo, które wyjątkowo często kojarzy się z wielkimi hollywoodzkimi produkcjami, to jest nim z pewnością „uniwersum”. W słownikach twórców takich hitów jak Avengers nie ma haseł takich jak: „kameralny”, „zamknięta historia” czy „jednoczęściowy”.

Jak to przenieść do Twojej firmy?
Owszem, takie mocno perspektywiczne myślenie bywa krytykowane. W końcu nawet Facebook był pierwotnie adresowany do osób z jednej/kilku uczelni, a nie od razu do wszystkich ludzi na świecie.

Moim zdaniem, warto jednak rozrysować sobie przynajmniej szkicowo różne scenariusze na wypadek ewentualnego sukcesu. I jeśli to możliwe, to starać się wypuszczać na rynek całe rodziny produktów czy kolejne gałęzie usług.

6. Duplikuj, tryplikuj, multiplikuj

Zasada ta jest od lat i często z uporem maniaka praktykowana w Hollywood. Wystarczy sukces jednego filmu, by rok, 2 lata później pojawiał się sequel, a potem kolejny i jeszcze jeden.

Jeśli możliwość kontynuacji wyczerpie się w przyszłości bohatera, producenci cofają się do jego przeszłości, tworząc prequele. Do tego dochodzą takie formy jak: remake, reboot, spin-off czy crossover.

Remake to stary film nakręcony od nowa, wierny pierwowzorowi. Reboot to restart istniejącego filmu lub serii – ci sami bohaterowie, ale inne wątki. Spin-off z kolei „wyciąga” postać np. drugoplanową z jakiegoś filmu/serialu i tworzy wokół niej nową historię. I wreszcie crossover – film, w którym występują bohaterowie „z różnych bajek”.

Jak odnieść tę radę do Twojej firmy?
Obawiam się, że potencjał kreatywny wspomnianych wyżej form jest na tyle duży, że mógłby być tematem zupełnie nowego artykułu. Przykład pierwszy z brzegu: crossover. To nie tylko film, ale też rodzaj „wielorasowego” samochodu.

Pomyśl, czy z 2 wytwarzanych przez Ciebie produktów można by było stworzyć coś, co miałoby cechy jednego i drugiego?

7. Potnij produkt na odcinki

A propos duplikowania.

Producenci filmów robią to w bardzo sprytny sposób. Po sukcesie filmu długometrażowego powstaje serial. Praktyka ta najczęściej dotyczy filmów animowanych, choć nie tylko. Jakość techniczna jest często niższa niż „filmu-matki”, ale merytorycznie dzieła te stoją (nadal) na wysokim poziomie.

Jak skopiować ten model do Twojego biznesu?
Zastanów się, w jaki sposób można by było klientom regularnie, w „odcinkach” dozować Twój produkt lub usługę?

8. Myśl nieszablonowo

Najpierw były samochodziki. Normalne zabawki dla chłopców. Potem ktoś wpadł na pomysł, żeby autka posiadały opcję zmieniania się w roboty. A na koniec ktoś postanowił to sfilmować. Trzeba przyznać, że w kategorii „rozbuchana wyobraźnia” scenarzyści wciąż są w światowej czołówce.

9. Nie ma głupich pomysłów, są tylko słabi marketingowcy

Praktycznie nie ma pomysłu, którego Hollywood nie potrafiłoby dobrze opakować i sprzedać z zyskiem. Przykład? Film „Battleship: Bitwa o Ziemię”. Jeśli uważasz, że niektórych pomysłów nie da się przenieść na kinowy ekran, to dzieło to udowadnia, jak bardzo się mylisz.

W największym skrócie: film ten jest ekranizacją znanej Ci pewnie gry w statki. Takiej, której akcja rozgrywa się na kartce papieru. To tak, jakby zrobić emocjonujący film o grze w kółko i krzyżyk...

10. Zaproś klienta do innego świata

Niektórzy reżyserzy mają tę niezwykłą moc, że wystarczy samo ich nazwisko, by fani tłumnie ruszyli w kierunku kin. Tak właśnie działa ich marka osobista, ale nie o tym chcę teraz mówić. Twórcy tacy jak Christopher Nolan są dla widzów gwarancją udanej podróży do zupełnie nowego, niezwykłego świata.

Jak to zastosować w biznesie?
Stwórz produkt, który pozwoli klientom odbyć tego rodzaju „podróż”. Coś, z czym przebywanie zapewni im nieznany dotąd charakter przeżyć. Jeśli w tej chwili pomyślałeś o produktach Apple, to przyznam Ci się, że ja też :)

11.Upraszczaj przekaz do niezbędnego minimum

Filmy superbohaterskie czy – generalnie rzecz ujmując – blockbustery adresowane są do nastolatków. I to tych mniej rozgarniętych. Brutalne, ale prawdziwe. Wynika to oczywiście z chłodnej kalkulacji producentów. Jeżeli bowiem dany film ma na siebie zarobić, to musi się spodobać jak największej grupie ludzi. Przepis na to jest prosty: film taki powinien być zrozumiały przez możliwie najszerszą grupę ludzi.

Jak przełożyć to na funkcjonowanie firmy?
Sprawdź, czy Twój produkt nie jest przeładowany nadmiarem niepotrzebnych funkcji i innych wodotrysków. Upewnij się, czy instrukcja jego obsługi jest zrozumiała przez ucznia szkoły podstawowej.

12. Wstrzel się w dobry czas

Premiery filmów są zwykle precyzyjnie zaplanowane. Kluczem są tu nie tylko terminy gwarantujące tłumy w salach kinowych. Równie ważne są nominacje do Oscarów, które odbywają się w styczniu. Producenci chcą, by ich dzieło przebiło się do świadomości oscarowego jury, dlatego ustawiają często premiery jak najbliżej właśnie tego miesiąca.

Co można stąd zapożyczyć?
Na pewno to, że warto zastanowić się nad datą premiery Twojego produktu. I nad tym, czy bardziej zależy Ci na „sukcesie frekwencyjnym” czy na „nagrodzie branżowej”. Może się okazać, że to drugie będzie w dłuższej perspektywie o wiele cenniejsze.

13. Daj klientowi to, czego się spodziewa

Blockbustery to filmy mocno schematyczne. Napisane według powtarzającego się szablonu. Czy to coś złego? Absolutnie nie! Idziemy do kina i wiemy, czego się spodziewać. Nie wybieramy się tam, żeby rozmyślać nad złożonością świata, tylko żeby się bezwstydnie i na całego rozerwać.

Rada biznesowa?
Najtrudniej jest sprzedać książkę, która wymyka się gatunkom. Ni pies, ni wydra, coś na kształt świdra, jak mawiał poeta. Kupujemy bilet na komedię, żeby się zdrowo pośmiać, a nie żeby zapłakać się na amen. Twoi klienci reagują tak samo jak kinomani. Jeśli szykujesz dla nich coś nowatorskiego, opakuj to w znaną im formę.

14. + dodawaj coś ekstra

A jeśli jesteśmy już przy niespodziankach.

Widzowie uwielbiają sceny pojawiające się po napisach końcowych. Klienci zawsze doceniają niespodzianki, gratisy – czyli coś, czego przynajmniej oficjalnie się z Twojej strony nie spodziewają. To może być nawet coś o niskiej wartości, dosłownie jakiś drobiazg, nawet odręcznie napisane podziękowania za zakup towaru.

Wszystko, co wykracza poza standard, zrobi na Twoich klientach dobre wrażenie. Co więcej – jeśli dobrze to rozegrasz, to osoby te podzielą się swoimi dobrymi emocjami z innymi.

15. Znajdź godnego siebie przeciwnika

W świecie filmu zasada jest prosta: im mocniejszy, trudniejszy do pokonania przeciwnik, tym większe emocje i tym większa frajda dla widza. Być może dlatego, że uwielbiamy kibicować słabszym. Kto trzymał kciuki za naszymi w meczach Realu Madryt z kopciuszkami z Polski (były kiedyś takie spotkania!), ten wie, co mam na myśli.

Sugestia?
Zobacz, jak „dogryzają” sobie największe, konkurujące ze sobą marki. Obserwuj, jakie dyskusje prowadzą ich najzagorzalsi fani. I wyciągnij wnioski.

16. Daj klientowi poczuć się superbohaterem

Po co chodzimy do kina na filmy o superbohaterach? Podejrzewam, że jednym z powodów jest chęć poczucia się kimś tak wyjątkowym jak oni.

Podpowiedź dla Ciebie?
Niech klient poczuje się superbohaterem dzięki Twojemu produktowi. Wiem, łatwo powiedzieć, ale jak to zrobić? Może wskazać w reklamie na nadnaturalne „moce” tkwiące w danym produkcie?

17. Zarabiaj na dodatkach (?)

Zawsze zastanawiało mnie jedno: czy film jest dodatkiem do gadżetów, popcornu i całej reszty, czy może jest dokładnie odwrotnie?

Coraz częściej dochodzę do wniosku, że zwłaszcza w przypadku blockbusterów dla dzieci i młodzieży, obraz wyświetlany na ekranie jest 90-minutową reklamą produktów okołofilmowych. Skrajny przykład: filmy z serii „Lego”.

Jak przenieść to do świata Twojej firmy?
Zastanów się, czy z Twoimi produktami nie jest czasem tak samo. Jeśli oferujesz tylko jeden produkt/grupę produktów, to czy dałoby się dołączyć do nich coś komplementarnego? Albo czy Twój główny produkt mógłby odgrywać rolę swoistej reklamy dla innych towarów?

18. CGI, czyli działaj wirtualnie

Blockbustery ociekają wręcz efektami CGI. Ich scenografia bywa w całości wygenerowana komputerowo. Akcja rozgrywa się w hali zdjęciowej, a nie w realnie istniejących wnętrzach. Widz coraz częściej nie widzi różnicy. A skoro, jak głosi pewna reklama, nie widać różnicy…

To znaczy, że Twoja firma może wziąć przykład z przemysłu filmowego i prowadzić (przynajmniej częściowo) swoją działalność nie w fizycznie istniejących biurach, tylko drogą zdalną, przez Internet. Przykład Coraz Lepszej Firmy dobitnie pokazuje, że taka strategia jest szalenie opłacalna i efektywna.

Czy to aby na pewno przepis na sukces?

Czy stosując się do powyższych rad, Twoja firma odniesie sukces? Pozostając w temacie filmowym, można odpowiedzieć w następujący sposób: sukces artystyczny – trudno powiedzieć. Sukces kasowy – jak najbardziej! Zresztą możesz spróbować to sprawdzić.

*) https://pl.wikipedia.org/wiki/Stan_Lee

Maciej Wojtas

Zawodowy copywriter. Specjalizuje się w prowadzeniu mistrzowskich blogów firmowych. Tworzy porywające historie, które zamieniają zwykłych internautów w regularnych klientów. Autor nagradzanego bloga www.maciejwojtas.pl