Inspiracje

Czego ludzie tak naprawdę szukają w internecie i dlaczego warto to wiedzieć?

Maciej Wojtas

Okazuje się, że odpowiedź nie jest wcale tak oczywista, jak się to może w pierwszej chwili wydawać.

Skąd pomysł na ten artykuł?

Pracując nad tekstem o pomysłach na youtube’owy kanał, zacząłem się zastanawiać, czego tak naprawdę ludzie szukają w internecie. Czy chodzi im tylko o informacje? Na pewno też. O rozrywkę? Również. O informacje podane w lekkiej formie? Także o to. Ale prawdę mówiąc, żadna z tych odpowiedzi mnie nie usatysfakcjonowała. Postanowiłem więc sięgnąć znacznie głębiej.

(Poniżej ciąg dalszy artykułu...)

Czego szukają ludzie, którzy wpisują w Google takie oto frazy?

Zadałem sobie pytanie, czego szukają w internecie ludzie, którzy wpisują do wyszukiwarki frazy typu:

  • „jak schudnąć w miesiąc 5 kg”,
  • „jak pomalować przedpokój”,
  • „jak zostać piosenkarką”
  • albo „jak poderwać dziewczynę”?

Czego poszukują ludzie, którzy oglądają śmieszne filmiki na YouTube? Czy na pewno chodzi im wyłącznie o bezrefleksyjną rozrywkę? A rodzice, którzy szukają np. „sposobów na zapalenie zatok u niemowląt” – czy tak naprawdę chodzi im właśnie o to?

I nagle mnie olśniło.

Doszedłem do wniosku, że – owszem – na najbardziej powierzchownym, podstawowym poziomie ludzie ci faktycznie szukają porad, informacji czy rozrywki. Jednak ich prawdziwie głęboka motywacja zawarta jest w dwóch słowach. Pierwsze z nich to „nadzieja”, a drugie – „zmiana” lub „brak zmiany”.

Ludzie szukają w internecie rzeczy, które dadzą im mniejszą lub większą nadzieję. Na przykład na zmianę czegoś w swoim życiu albo nadzieję na to, że taka czy inna zmiana u nich… nie nastąpi.

Szukają czegoś, co da im nadzieję na to, że:

  • uda im się zrzucić te cholerne kilogramy,
  • uda im się uchronić dziecko przed kolejną chorobą,
  • zapomną o stresującym dniu,
  • znajdą w końcu pracę,
  • wpadną na pomysł na biznes,
  • pozbędą się tłamszącego ich lęku,
  • wreszcie dowiedzą się od kogoś mądrego, jak żyć.

Wygląda na to, że wszystko, czego szukamy w internecie, ma jeden wspólny mianownik. Jest nim właśnie nadzieja. A jeśli ludzie tak ochoczo szukają nadziei (na zmianę), to trzeba im ją dać. Proste, czyż nie?

Produkt, który daje nadzieję

Jeśli jakiś nowy produkt rozbudza i spełnia jakąś naprawdę wielką ludzką nadzieję, to dotarcie z nim do klienta powinno być czystą formalnością. Jeżeli krem do skóry obiecuje, że na bank odmłodzi kobietę o 10 lat, to powinna się po niego ustawiać kilometrowa kolejka.

Jeśli jakiś kurs online rozbudza nadzieję na to, że po jego ukończeniu absolutnie każdy uczestnik otrzyma wymarzoną pracę – i tę nadzieję faktycznie spełnia – wówczas dział sprzedaży może zrobić sobie długi urlop. Stanie się zbędny.

Czy to ma sens? Zdecydowanie tak!

Śledząc wystąpienia różnych przedsiębiorców, którym udało się wspiąć na sam szczyt (np. Elona Muska), zauważyłem, że powtarzają oni często bardzo podobną radę. Brzmi ona następująco: stwórz produkt wybitnie dobry, daleko wykraczający poza standardowe oczekiwania klienta, a cały marketing stanie się zbędny .

Twoi klienci sami wykonają pracę działu marketingu, z entuzjazmem rozsiewając dobre wieści o produkcie wszędzie, gdzie tylko się da. Mówiąc krótko: wykraczając poza oczekiwania klientów, dasz im równie nieoczekiwaną, wielką nadzieję. O niebo większą niż konkurenci.

Skoro więc już wiadomo, czego tak naprawdę ludzie szukają w internecie, czas zastanowić się nad kolejną kwestią:

Dlaczego warto wiedzieć, czego (detalicznie) szukają Twoi klienci?

Odpowiedzią niech będzie dowcip, w którym jest jednak ziarnko prawdy. Zresztą, kto w swojej pracy miał bezpośredni kontakt z klientami, ten zaraz się domyśli:

Przychodzi zajączek do sklepu prowadzonego przez niedźwiedzia:

– Czy jest chleb dwukilogramowy?

– Nie, jest jednokilogramowy.

Następnego dnia sytuacja się powtarza:

– Czy jest chleb dwukilogramowy?

– Nie, jest jednokilogramowy.

W końcu niedźwiedź nie wytrzymuje i postanawia upiec chleb dla zajączka.

Kolejnego dnia przychodzi zajączek do sklepu i już od drzwi pyta:

– Jest chleb dwukilogramowy?

– Jest!

– To poproszę połowę...

Żarty żartami, ale wiedza na temat tego, czego szukają klienci, może naprawdę być dla Ciebie na wagę złota. Dzięki niej będziesz w stanie:

  • zebrać informacje na temat tego, jaki produkt warto by było wprowadzić do sprzedaży,
  • przed wypuszczeniem nowego produktu lub usługi wstępnie oszacować wielkość rynku,
  • ściągnąć cenny ruch na swoją stronę firmową (ale o tym na koniec).

Jak sprawdzić, czego ludzie / Twoi klienci szukają w internecie?

To wpis poradnikowy, więc nie mogło zabraknąć konkretnej wiedzy. Oto garść przydatnych adresów, dzięki którym sprawdzisz, czego ludzie zainteresowani Twoją branżą, szukają w sieci:

  • Ubersuggest.io (najprostsze narzędzie, które jest nie tylko wyjątkowo pomocne, lecz także nie wymaga żadnego logowania czy zakładania konta),
  • planer słów kluczowych na stronie ads.google.com,
  • Google Search Console (GWT),
  • Trendy Google (trends.google.pl).

Więcej na temat tych narzędzi oraz sposobów posługiwania się nimi napiszę w jednym z kolejnych artykułów.

Dlaczego jeszcze warto wiedzieć, czego ludzie szukają w internecie?

Dlaczego warto wiedzieć, jakie frazy (i jak często) są wpisywane w Google? Ponieważ informacje te są doskonałą wskazówką dla tych, którzy do swojej firmowej strony mają dołączony blog.

Narzędzia, o których wspomniałem powyżej, pozwalają wytypować nie tylko najchętniej wyszukiwane frazy, lecz także te zupełnie niszowe hasła, które jednak mają to do siebie, że mogą stosunkowo najszybciej przełożyć się na wzrost ruchu na Twojej stronie.

Dzieje się tak, ponieważ wystarczy stworzyć tekst blogowy zoptymalizowany pod kątem tychże rzadziej wyszukiwanych zbitek wyrazowych, by dość łatwo znaleźć się w górnej strefie pierwszej strony wyników wyszukiwania w Google. A już każdy przedszkolak wie, że im wyższa pozycja na tej liście, tym więcej kliknięć w link :-)

PS

Dla tych, którzy twierdzą,

  • że cała ta analityka internetowa jest psu na budę,
  • że nie ma sensu aż tak się do niej przywiązywać, podejmując biznesowe decyzje,
  • i że warto przede wszystkim ufać swojej intuicji,

mam coś, co z pewnością im się spodoba. I potwierdzi, że również i oni mają odrobinę racji. Oto drugi żart z serii o zajączku i niedźwiedziu:

Przychodzi zajączek do sklepu niedźwiedzia i pyta:

– Jest marchewka w marmoladzie?

– Nie ma.

Przychodzi następnego dnia:

– Jest marchewka w marmoladzie?

– Nie ma.

Sytuacja powtarza się przez kilka kolejnych dni. W końcu niedźwiedź, który najwyraźniej poczuł koniunkturę, bierze się za robotę: uciera marchewki i miesza je z marmoladą.

Wreszcie któregoś dnia zajączek znowu zachodzi do sklepu i pyta:

– Jest marchewka w marmoladzie?

– Jest.

– Oj, niedźwiedź, niedźwiedź… No i powiedz mi, kto ci to teraz kupi?

Maciej Wojtas

Kręci go poszukiwanie świeżych pomysłów na biznes. Jest autorem nagradzanego bloga o zarabianiu pieniędzy i życiu z pasją (www.maciejwojtas.pl). Zawodowo zajmuje się copywritingiem. Na co dzień tworzy teksty reklam, pisze artykuły na blogi, wymyśla scenariusze spotów i robi wszystko, co wymaga efektu „wow”.