Efektywność Inspiracje

3 powody, przez które Twój biznes stoi w miejscu

Izabela Wiśniewska

Ciągle masz wrażenie, że kopiesz się z koniem?

Klienci raz są, raz ich nie ma. Masz drożej – chcą taniej. Masz taniej – podejrzewają Cię o najgorsze, bo przecież to na pewno jakiś szmelc i w ogóle to jak mogłeś tak zjechać na jakości. Obsługa – ble. Reklamacje – ble. Dwoisz się i troisz, a komuś ciągle coś się nie podoba…

I gdy już tak ostro się napocisz, by załagodzić te przykre sytuacje, anulować złe opinie w internecie, wykonując „pilne” telefony od klientów nawet po 18. (choć dobrze wiesz, że miałeś spędzić ten czas z dziećmi)… Gdy podajesz klientom całe swoje serce, jakie miałeś do tego biznesu jeszcze jakiś czas temu, czujesz, jak biorą je w swoje „sprzedaj mi taniej, bo pójdę do konkurencji” ręce i ściskają kawałek po kawałku, coraz bardziej ograniczając dopływ krwi.

Po kilku chwilach dociera do Ciebie, że się dusisz, serce przestaje pompować krew, bo… osaczyły Cię realia okrutnego i zepsutego świata.

Nie liczy się to, że się starasz. Nie liczy się to, że masz świetny produkt. Nie liczy się to, że jesteś specjalistą w swojej branży. I choćbyś stawał na głowie… nic więcej na Ciebie nie czeka.

Coraz częściej myślisz: „byle przetrwać”…

No po prostu wiesz, że musisz zwlec się z tego łóżka i iść tam rano… chociaż wcale już nie chcesz…

Najbardziej boli Cię to, że zawiodłeś. Zawiodłeś siebie. Swoją drugą połowę. Swoje ambicje.

A już szczególnie wielkie wyrzuty sumienia budzą się w Twojej głowie, gdy wpadasz do domu późną nocą… Ledwie wyczuwasz zapach cynamonowych naleśników, które zapewne dzieci jadły na kolację… Przechodzisz przez kuchnię – brudne talerze w zlewie potwierdzają Twoją teorię, bo… nikogo nie możesz już o to dziś zapytać. Wszyscy od dawna śpią w swoich przytulnych i cieplutkich łóżeczkach. A Ciebie ogarnia lodowaty, paraliżujący strach…

Opadasz ciężko na sofę w salonie i czujesz, jak po Twoim policzku spływa jedna gorzka i słona łza.

Ileż można?

Ile jeszcze możesz to znosić?

Ile jeszcze ONI będą w stanie znieść Twoją nieobecność?

Dlaczego akurat Ciebie to spotyka?

Rzeczywiście trudno w tej sytuacji nie mieć poczucia beznadziei. Nie mieć obaw. Nie zastanawiać się, czy to wszystko, co robisz, w ogóle ma jakikolwiek sens.

Ja sama bardzo dobrze Cię rozumiem. Bo i ja, i wielu innych przedsiębiorców – ludzi, którzy postawili wszystko na swoje marzenia – zmagaliśmy się i często zmagamy się nadal z podobną sytuacją.

Celowo użyłam tu słowa: „zmagaliśmy”. Bo część z nas wyciągnęła już wnioski z pewnych małych błędów, jakie popełnialiśmy.

Widzisz, prawdopodobnie wiele z tych problemów, które wymieniłam na początku, nigdy by nas nie dotyczyły… Nigdy by Ciebie nie dotyczyły – gdybyś nie bał się, że…

…nie znajdziesz odpowiednich pracowników.

Innymi słowy: boisz się oddać komuś chociażby małą części swoich obowiązków.

A to jeden z największych błędów właścicieli – szczególnie – małych firm.

No tak, i pewnie zaraz mi powiesz, żebym zobaczyła, jak teraz wygląda rynek pracy. Specjalistów to ze świecą szukać, a jak już się taki znajdzie, to żąda wynagrodzenia z kosmosu.

I masz rację.

Niby dlaczego miałby pracować u Ciebie, skoro jest specjalistą i w innym miejscu dostanie wyższą pensję?

Jest jeszcze drugie dno, zobacz:

Załóżmy, że prowadzisz sklep internetowy. Nie wnikając w szczegóły i specyfikę oprogramowania – sam wprowadzasz faktury, aktualizujesz stany magazynowe, wystawiasz aukcje na różnych portalach. Bo niby czemu miałbyś to komuś zlecać, skoro sam zrobisz to szybciej i taniej, bo to „zajmuje tylko chwilę”?

I tak z chwili robi się kilka, a nawet kilkanaście godzin w miesiącu.

A teraz zastanów się, co mógłbyś przez ten czas zrobić.

I czy naprawdę akurat ta czynność warta jest poświęcenia Twojego czasu? Bo ile za ten czas zapłaciłbyś pracownikowi? A ile sobie…?

Okej, doleję oliwy do ognia.

Być może miałeś już jakieś większe lub mniejsze doświadczenia z zatrudnianiem. I dobrze wiesz, że pracownicy zamiast Cię odciążyć, dołożyli Ci jeszcze więcej problemów.

I co z tym robisz?

  • Uznajesz, że nie warto się męczyć i lepiej będzie nadal ogarniać wszystko samodzielnie?
  • Czy jednak próbujesz jakoś tych pracowników okiełznać i płacisz im… a i tak musisz pracować za nich?

Cokolwiek byś zrobił, to na jedno wychodzi, prawda?

I tak wszystko sprowadza się do pieniędzy, bo na specjalistę to Cię nie stać, a na przypadkowych pracowników… no ta najniższa krajowa jakoś tak lżej brzmi…

Bo tak serio to boisz się, że jak kogoś droższego zatrudnisz, to…

…nie znajdziesz tylu nowych klientów, aby utrzymać firmę (a choćby nawet, to nie dasz rady ich obsłużyć!)

Masz kilku stałych klientów, którzy płacą terminowo, i czujesz, że to bardzo bezpieczna opcja. Wiesz, że ich masz – są pewni. Oczywiście wpadają co jakiś czas inni, ale zwykle jednorazowi, z polecenia – traktujesz ich bardziej jak miłą odmianę (a przy okazji często zastanawiasz się, czy znajdziesz czas by ich obsłużyć – kończy się na tym, że zarywasz nocki…).

Starcza Ci na opłaty i jakoś od pierwszego do pierwszego to idzie.

A jak kogoś dodatkowego zatrudnisz, to co wtedy? Stracisz stabilny grunt pod nogami.

I przyszedł właśnie moment na jedno bardzo ważne pytanie, które chcąc nie chcąc, muszę Ci zadać.

Skąd wiesz, że nie stać Cię na pracownika?

Bo sobie policzyłeś? Bo widzisz, że Twoja firma ledwo przędzie?

BULLSHIT!

Prawda jest taka, że Ciebie nie stać na to, by tego pracownika nie mieć!

I teraz pewnie myślisz: „Ale jak to? No przecież wiem, że nie mam na to kasy, liczby mówią same za siebie”.

Liczby mówią tylko tyle, że słabo się dzieje, bo nie jesteś w stanie zrobić wszystkiego, a doba ma jedynie 24 godziny. I za tym kryje się kolejny błąd… Błąd, który mówi o tym, że boisz się, że…

…większa firma zabierze Ci jeszcze więcej czasu.

Bo jednak większa liczba klientów, większa liczba pracowników to… jeszcze większa odpowiedzialność i jeszcze więcej pracy. A jak firma zacznie pochłaniać Twój czas niczym czarna dziura bez dna… to i dzieci, i rodzinę będziesz widywać tylko na zdjęciach w szklanych ramkach na firmowym biurku.

Tylko…

Skąd wiesz, że tak będzie? Jakie masz na to dowody? Bo raz lub dwa się nie udało? Dlaczego się nie udało? Zobacz, te słowa to krążące w Twojej głowie obawy przed czymś, czego nie znasz, albo przed czymś, z czym masz już jakieś złe doświadczenia z przeszłości.

I wielu przedsiębiorców, z którymi rozmawiam, podnosi bardzo podobne argumenty. Żyją złudzeniem, że się nie da. A w skrajnych przypadkach – zrzucają wszystko na zły los i tak bardzo popularnego pecha. Oni po prostu nie znają odpowiedzi na wyżej postawione pytanie. I sami się oszukują, bo jednak…

…gdyby prowadzenie dużej, ciągle rozwijającej się firmy było niemożliwe, to takie wielkie i świetnie prosperujące biznesy by nie istniały. A jak dobrze wiemy – istnieją. I mają się bardzo dobrze. Na dodatek – ciągle rosną!

I dopóki takie firmy istnieć będą – zapomnij o argumencie brzmiącym „nie da się”.

Problem leży gdzie indziej.

Bo się da.

Tylko jeszcze nie wiesz jak. Bo niby skąd masz to wiedzieć? Nikt nie rodzi się nieomylnym właścicielem dużej firmy. Każdy zaczyna od zera i poznawania tego świata. Nawet jeśli dostajesz firmę w spadku od wujka z Ameryki – rozwalisz ją, jeśli się jej nie nauczysz.

To nieistotne, w którym miejscu zaczynasz. Zrobiłeś ten krok – jesteś przedsiębiorcą. Prowadzisz firmę, która jest w TWOICH RĘKACH. Niczyich innych.

I jeśli naprawdę chcesz wydostać się z tej pułapki; wygrzebać się z tych mitów, jakie przez lata narosły wokół rozwoju biznesu; mieć czas dla dzieciaków, mieć czas, by skoczyć do parku trampolin, do kina, na gokarty; mieć czas na wszystko, na co chciałeś go mieć, gdy zakładałeś firmę – to postaw sprawę jasno i przestań się oszukiwać.

Przestań wmawiać sobie, że Tobie się nie uda, bo inni to mają szczęście, a Ty nie. A co ma piernik do wiatraka? Tu nie o szczęście chodzi.

Ty też możesz mieć taką firmę, jaką kiedyś sobie wymarzyłeś (albo i jeszcze lepszą – ktoś Ci zabroni?).

Co musisz zrobić?

Po 1. znajdź ODPOWIEDNICH pracowników.

Po 2. przyciągaj ODPOWIEDNICH klientów.

Po 3. poświęcaj czas na ODPOWIEDNIE rzeczy.

Proste, prawda? :)

No fajnie by było. Tak, zgadzam się, to wszystko tak ładnie brzmi. Tylko skąd masz wiedzieć, co to znaczy „odpowiednie”?

Znam wielu przedsiębiorców, którzy doszli do tego momentu i olali temat. I wiesz, co teraz robią? Dalej kopią się z koniem. Dla nich dalej nie da się zatrudnić dobrych pracowników, nie da się pozyskiwać nowych klientów, nie da się walczyć z konkurencją, która psuje rynek, nie da się mieć więcej czasu na prywatne życie. No jedno wielkie: NIE-DA-SIĘ!

To brzmi jak taka klątwa: „niedasię” i pyk – czarodziejska różdżka zaklina rzeczywistość. I wtedy rzeczywiście się NIE DA.

Przyjmując taką postawę, sam skazujesz się na dobrowolny udział w biznesowej męce…

I czym zwykle się to kończy? Przemęczony i zrezygnowany przedsiębiorca po pewnym czasie w końcu dociera do ściany i zamiast wziąć w swoje ręce młot i ją rozbić – odwraca się i porzuca wszelkie myśli o jakimkolwiek dalszym rozwoju… Wraca na etat albo zamyka stary i otwiera zupełnie nowy biznes – ale prowadzi go w ten sam sposób. I po kilku latach znów dochodzi do wniosku, że w tej innej branży to jednak też się nie da…

Tymczasem – muszę powiedzieć Ci to bez owijania w bawełnę – jeśli chcesz uciec z tego błędnego koła i przestać kręcić się jak chomik w kołowrotku, oczekując na cud – trzeba wyjść poza schemat. Jeśli chcesz, możesz oczywiście nadal się męczyć, narzekać na pracowników, na konkurencję i nadal nie mieć czasu. To Twoja firma i Ty tu decydujesz. Tylko… czy naprawdę tego chcesz dla siebie, swojej rodziny i swojego biznesu?

Zobacz – nie każdy może być przedsiębiorcą. Ty miałeś na tyle ambicji, że podjąłeś tę walkę. Masz talenty, których większość ludzi może Ci tylko pozazdrościć. Naprawdę chcesz je zmarnować na stanie w miejscu?

Rusz do przodu albo… się zwiń?

Ale jak to? Pewnie teraz zastanawiasz się, czy aby na pewno chcę Ci przez to powiedzieć, że prowadzenie biznesu dalej w ten sam sposób z góry skazuje firmę na porażkę.

Właściwie to… TAK! Dokładnie to chcę Ci powiedzieć. Słuchając historii wielu przedsiębiorców, widzę tę zależność bardzo wyraźnie: albo odważysz się rozwinąć firmę, albo całe biznesowe życie będziesz stał w tym samym miejscu. Wkurzony. Sfrustrowany. I z wiecznymi pretensjami od całego świata. Bo biznesy, które się rozwijają, wbrew pozorom prowadzi się łatwiej.

Pozostaje jeszcze pytanie:

Jak się odblokować?

Na wstępie musisz wiedzieć, że i na to istnieją rozwiązania. Jednak trzeba do nich nieco przysiąść. Pamiętaj, że to najważniejsze kwestia, jeśli chodzi o być czy nie być Twojej firmy. Dlatego wymaga od Ciebie znacznie więcej skupienia i samozaparcia w realizacji.

Szef Coraz Lepszej Firmy prowadzi ten biznes, opierając się na 7 podstawowych zasadach. Postanowił podzielić się tymi zasadami ze swoimi klientami – spisując je w formie 7 – łatwych do przyswojenia i wypełnionych przykładami z życia – kroków, które nazwał „Przebudzenie Przedsiębiorcy”. Jeśli tylko chcesz, to z przyjemnością udostępnimy ten materiał także Tobie – za darmo.

Dowiesz się z niego:

- kiedy i jak znaleźć odpowiednich pracowników, którzy na dodatek będą pracować dokładnie tak, jak tego oczekujesz;

- co zrobić, by przyciągnąć do firmy opłacalnych klientów, których bez żadnych obaw będziesz w stanie obsłużyć;

- na czym powinieneś się skupić, by odzyskać czas dla siebie i rodziny, prowadząc jednocześnie dobrze prosperującą i przynoszącą coraz większe zyski firmę.

U naszych klientów wszystkie rady zgromadzone w tym e-booku działają fenomenalnie. Dziś i Ty na własnej skórze możesz się o tym przekonać.

Poniżej znajdziesz prosty formularz – uzupełnij go i… poczekaj kilka minut na maila z Przebudzeniem Przedsiębiorcy. Zrób to teraz i przestań być zakładnikiem własnej firmy.

Pobierz bezpłatny poradnik

„Przebudzenie Przedsiębiorcy”

Możesz ruszyć z miejsca już dzisiaj
– oto 7 najważniejszych drogowskazów



Odkryj odpowiedzi na nurtujące pytania:

  • jak odzyskać czas i wychodzić z firmy przez 16:00?
  • jak przestać harować za pięciu i mieć pracowników, których inni będą Ci zazdrościć?
  • jak odblokować rozwój swojej firmy i zostawić konkurencję daleko w tyle?

pp_new


Pobierając materiały, wyrażam zgodę na otrzymywanie newslettera i informacji handlowych od Coraz Lepszej Firmy.
Mogę cofnąć zgodę w każdej chwili. Dane będą przetwarzane do czasu cofnięcia zgody.
Izabela Wiśniewska

Ukończyła studia z ekonomii menedżerskiej, finansów przedsiębiorstw i podyplomowe z zarządzania sprzedażą. Swoją karierę zaczynała w jednej z 5 największych korporacji w Polsce i… szybko przekonała się, że to nie dla niej.
Pasjonatka i praktyk biznesu, sprzedaży, marketingu i zarządzania (ludźmi i czasem). Od 2015 roku współpracuje ze sklepami internetowymi, tworząc dla nich treści, konsultując i wdrażając strategie. Obecnie pracuje też dla Coraz Lepszego Działu Marketingu.
Prywatnie szczęśliwa żona i mama 3 księżniczek. Miłośniczka kotów, sera camembert zamkniętego z kimchi w burgerze i tańca... z ogniem. :)