Efektywność Inspiracje

Dlaczego niektóre firmy wykańczają swoich właścicieli, a inne dodają im skrzydeł?

Katarzyna Trzonek-Maciejewska

„Wiesz, widziałam się wczoraj z Magdą i ona mówi, że jej Kuba wcale tak dużo nie pracuje! W tym roku byli już dwa razy na wakacjach, ciągle jakieś wypady weekendowe, dziećmi zajmują się też na zmianę… A do tego kupili nowy samochód, mówię Ci, co to za fura! Będą się też niedługo przeprowadzać pod miasto, znaleźli jakiś super dom z basenem. Mają dać znać o parapetówce…”

Dalej Marcin już nie słuchał. Czuł, że te słowa żony, choć wypowiedziane tak lekko i entuzjastycznie, podszyte są żalem. I kolejnymi wyrzutami, że jego ciągle nie ma. Że wiecznie nie ma czasu. A ich konto bankowe wcale z tego powodu nie rośnie…

Nic nie rozumiał. Przecież haruje od rana do nocy. Od tylu lat się zajeżdża, żeby zapewnić rodzinie najlepsze życie. Ale ciągle jest w tym samym miejscu.

Z Kubą znał się jeszcze ze studiów. Ich przyjaźń przetrwała wiele – wspólne wyjazdy pod namiot, prace dorywcze w uczelnianych czasach (tego pubu przy rynku nigdy nie zapomni!), pierwsze miłości, aż w końcu własne firmy.

Mieli wielkie marzenia: kilka lat ciężkiej pracy, a później… odcinanie kuponów i życie na własnych warunkach. Zaczynali w tym samym momencie – bez doświadczenia, za pieniądze odłożone z wakacyjnej pracy na budowie.

A teraz?

Kuba zarządza dużą firmą projektową, zatrudnia już 30 osób! Ma czas dla rodziny, przyjaciół, nawet wrócił niedawno do żeglarstwa! Do tego na nic sobie nie żałuje, a decyzję o kolejnym samochodzie podejmuje w 2 dni.

Marcin natomiast pracuje od rana do nocy, zatrudnia co prawda kilka osób, ale rotacje w jego zespole są ogromne, a w sytuacjach kryzysowych i tak zostaje ze wszystkim sam. Ale nie to boli go najbardziej.

To, czego nie może sobie wybaczyć, to zapłakane oczy córek za każdym razem, gdy musi jednak odwołać obiecaną sobotnią wycieczkę nad jezioro. Albo wspólne planszówki. Wzrok żony, która choć nic nie mówi, to na pewno musi go mieć za nieudacznika. Jeszcze mając pod ręką takiego Kubę!

Jak to możliwe, że temu Kubie się udało? Miał więcej szczęścia? Przecież na studiach wcale nie był od niego mądrzejszy. Ani bardziej bystry! Jak zakładali działalność, to Marcin musiał mu wszystko tłumaczyć…

Czy Ty też, Drogi Przedsiębiorco, zadajesz sobie czasem pytanie, jak to możliwe, że ktoś wcale nie bardziej uzdolniony od Ciebie lepiej sobie radzi w biznesie? Myślisz, że to tylko szczęście? Znalezienie się w odpowiednim miejscu we właściwym czasie?

Widzisz, odpowiedź nie jest wcale taka prosta. Prawda jest taka, że przedsiębiorcy, których firmy nie radzą sobie najlepiej, pomimo ogromnego nakładu pracy, obszernej wiedzy i wysokiej jakości sprzedawanych produktów – popełniają 3 klasyczne błędy.

Tak jak Marcin. On od początku…

…bał się zatrudniać ludzi (błąd #1)

„Sam sobie z tym poradzę”, „To takie proste, że szkoda komuś za to płacić”, „Nie mogę sobie jeszcze pozwolić na pracownika” – te zdania najczęściej powtarzał Marcin, gdy Kuba z niedowierzaniem pytał, dlaczego w firmie wszystko robi sam.

Już na początku działalności każdy z przyjaciół obrał inną strategię – Kuba za pierwsze zarobione pieniądze postanowił zatrudnić asystentkę, żeby nie musieć zawracać sobie głowy takimi błahymi rzeczami jak umawianie spotkań.

Dzięki temu miał więcej czasu na zastanowienie się nad tym, co naprawdę ważne – dokąd zmierza jego firma i czego potrzebuje dla osiągnięcia celu. A potem, by sukcesywnie wprowadzać te wnioski w życie. Efekty przyszły szybko – już wkrótce zatrudnił pierwszego specjalistę, który przejął od niego część zadań operacyjnych. Potem następnego. Aż w końcu mógł zająć się tylko zarządzaniem i spędzać w firmie coraz mniej czasu.

A Marcin? Ciągle się bał, że to będą pieniądze wyrzucone w błoto.

Czekał i czekał, ale przez wiele lat nie było odpowiedniego momentu, by oddać komuś część obowiązków. Nawet tych, których szczerze nienawidził!

Wolał zostać chwilę dłużej dzień czy dwa niż brać na głowę odpowiedzialność za pracownika, z którym tylko musiałby się podzielić zyskiem.

Harował tak sam przez wiele lat, aż w końcu uznał, że faktycznie dłużej już nie da rady. Postanowił zatrudnić pierwszego pracownika, ale w przeciwieństwie do przyjaciela…

…nie potrafił oddawać swoich obowiązków (błąd #2)

Gdy już pojawił się pierwszy pracownik, Marcin był wniebowzięty. W końcu ktoś go odciąży! Już na pierwszy dzień przygotował długą listę zadań, którą rano radośnie wręczył świeżo zatrudnionemu i… zniknął w swoim gabinecie.

„Zatrudniam specjalistę, tyle mu płacę, że musi sobie poradzić!” – myślał. Jakież było jego zdziwienie, kiedy okazało się, że termin „styl minimalistyczny” rozumieją zupełnie inaczej, a „jasne drewno” może być potraktowane jako to… malowane białą farbą.

„No dureń!” – pomyślał pod koniec dnia. Z nowym pracownikiem szybko się rozstał, ale jego następcy wcale nie byli lepsi.

Tymczasem Kuba, który od początku prowadzenia firmy delegował zadania, doskonale już rozumiał, że odpowiednio działające procedury to podstawa. U niego nie było miejsca na takie pomyłki i niedomówienia.

Tylko – widzisz – to nie było tak, że trafiał na samych genialnych ludzi. Nie przyciągał też osób, które czytały mu w myślach. Po prostu potrafił tak przekazać informacje, że nie musiał wszystkiego po 10 razy powtarzać.

Nie popełniał też błędu Marcina, który nadal…

…wszystko robił sam (błąd #3)

Po kilku rozczarowaniach Marcin utwierdzał się tylko w swoim przekonaniu, że „jak sam tego nie zrobi, to nic nie będzie zrobione dobrze”.

Efekty?

Pomimo zatrudniania ludzi czuł, że ciągle musi wszystko kontrolować. Nie potrafił odpuścić ani zaufać swoim pracownikom, a przez to… pracował o wiele więcej niż powinien.

Nic dziwnego, że był przemęczony, poirytowany i nieobecny dla rodziny, która coraz częściej miała mu to za złe. Szczególnie widząc Kubę, który nie tylko świetnie ogarniał biznes, zarabiał o wiele więcej, ale też miał to, co najcenniejsze – czas. Dla siebie i dla bliskich.

I nie on jeden.

Jak to możliwe, że tak wielu przedsiębiorców ma dosyć prowadzenia swojej firmy i gdyby tylko mogli, to by się jej pozbyli, a inni czują się w biznesie jak ryba w wodzie? Dlaczego jednym „wszystko się udaje”, a innym ciągle spadają kłody pod nogi?

Nasz Coraz Lepszy Szef zdradził mi kiedyś pewien sekret.

Otóż wielu przedsiębiorców, którzy się zajeżdżają i nie mają z tego wymiernych efektów, łączy ten sam problem – tak jak Marcin chcą wszystko zrobić sami. Uważają, że inaczej się nie da. Twierdzą, że nikt nie zrobi tego lepiej niż oni, a szkolenie pracowników, by mogli ich zastąpić, to tylko strata czasu.

Masz podobnie?

Tylko, widzisz…

…takie podejście to droga donikąd

Sam możesz zdziałać wiele, ale niezależnie od tego, jak jesteś genialny, nie osiągniesz wszystkiego. Twoja firma w końcu stanie w miejscu. I choćbyś nie wiem jak się zaharowywał, nie zaczniesz zarabiać tyle, ile byś mógł.

„Ale to nie jest najlepszy moment na zatrudnienie kogoś”, „Nie mogę sobie jeszcze na to pozwolić” – być może takie myśli biegają Ci teraz po głowie.

Zdradzę Ci coś: choć przedsiębiorcy często odsuwają tę decyzję w czasie, to zwlekanie zwykle po prostu im się nie opłaca.

Nie wierzysz mi?

Rozumiem. Dlatego właśnie mam dla Ciebie specjalny materiał, z którego dowiesz się, czy Twoja firma jest gotowa na ten kolejny krok. I czy Cię na niego stać!

Ale to nie wszystko. Dzięki Strategicznemu Planerowi Biznesowemu, który możesz odebrać już za chwilę (za darmo!), zrozumiesz w końcu, co blokuje Twój biznes, co Cię w nim najbardziej wkurza i jak możesz to zmienić. A także jak podobne dylematy rozwiązują inni przedsiębiorcy!

Dostaniesz też gotowe narzędzia i karty pracy, na które możesz poświęcić 20 minut przez 3 dni z rzędu albo wygospodarować 1 godzinę już dziś i znaleźć odpowiedzi, które przeniosą Twoją firmę na zupełnie inny poziom.

Chcesz, by Twój biznes przynosił Ci w końcu satysfakcję i pieniądze, na które tak ciężko pracujesz? Czy wolisz stać w miejscu i patrzeć, jak kolejne firmy radzą sobie o niebo lepiej od Twojej?

Pomyśl: czy na pewno stać Cię na to, żeby dalej czekać? „Jeszcze tylko chwilę się przemęczę i będę w końcu żyć na własnych zasadach!” – tak myśli wielu przedsiębiorców. Tylko… w wielu przypadkach ta chwila trwa lata. I to czasem długie.

W tym czasie omija ich dorastanie dzieci, urodziny przyjaciół, obiady u mamy, które ciągle przekładają… Nie pozwól, żeby i Ciebie ominęło to, co w życiu najważniejsze.

Pobierz nasz bezpłatny Planer i przestań marnować czas, którego już nigdy nie odzyskasz.

Strategiczny Planer Biznesowy
„3 kroki do 3 razy lepszej firmy”


Dowiedz się:

  • Czy masz taką firmę, o jakiej marzyłeś (a jeśli nie, to co najbardziej Cię w niej wkurza)
  • Czy zarabiasz tyle, ile powinieneś (i jak to sprawdzić)
  • Czy na pewno nie stać Cię na pracownika (dostaniesz gotowe narzędzie, które da Ci odpowiedź)

Strategiczny Planer Biznesowy
Katarzyna Trzonek-Maciejewska

Absolwentka socjologii na UŁ, która po studiach trafiła na ponad 6 lat do... księgowości korporacyjnej. Czuła, że to nie jest droga dla niej i postanowiła coś zmienić – m.in. ukończyła studia podyplomowe „Nowoczesna komunikacja marketingowa” na Uniwersytecie SWPS.
Teraz zajmuje się tym, co chciała robić od zawsze – pisze. Swoimi tekstami wspiera marketing kilku marek, a w CLF tworzy artykuły i reklamy.
Jej pasją są podróże i języki obce.