Prawo biznesu

Uwaga przedsiębiorcy: nadchodzą zmiany w kodeksie postępowania cywilnego

Rafał Horończyk

Dawno, dawno temu pochodzący z Grecji filozof znany nam jako Heraklit z Efezu wypowiedział zdanie, pod którym tysiące lat później podpisać się może każdy polski przedsiębiorca. Stwierdził bowiem, że jedyną stałą rzeczą w życiu jest… zmiana. Nie tak dawno przeżywaliśmy rewolucję związaną ze zmianą podejścia do ochrony danych osobowych (osławione RODO), a zmiany w prawie podatkowym następują z roku na rok. Wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazują, że niedługo doczekamy się istotnych zmian w kodeksie postępowania cywilnego.

Czemu ten kodeks jest dla Ciebie ważny? Jest to niejako instrukcja działania dla sądu i uczestników postępowania w sprawach cywilnych. Sprawa cywilna z kolei ma miejsce, gdy nie uda się dojść do porozumienia z Twoim kontrahentem, a Ty zdecydujesz się dochodzić swych praw przed sądem. Kiedy może to mieć miejsce? Skrótowo: kiedy on Ci nie zapłaci za wykonaną przez Ciebie usługę lub dostarczony towar; kiedy on na Twoją rzecz dostarczy wadliwy towar lub w niewłaściwy sposób wykona usługę. Prowadząc działalność gospodarczą, możesz znaleźć się w sądzie zarówno jako osoba poszukująca ochrony swoich praw (jako tzw. powód), jak i jako osoba broniąca się przed czyimiś roszczeniami (jako tzw. pozwany).

Z proponowanych zmian płynie szereg zmian pozytywnych, jak np. możliwość uzyskania odsetek od kosztów procesu, możliwość wytoczenia przed swoim sądem sprawy przeciwko bankowi. Dzisiaj jednak skupmy się na możliwych zagrożeniach wynikających z nowych przepisów.

Do czego część tych zmian się sprowadza? Niestety w znacznej mierze do utrudnienia postępowania przed sądem cywilnym przez jego dodatkowe sformalizowanie. Z czym się może owo sformalizowanie wiązać? Czyniąc długą historię krótką – z tym, że gdy w toku postępowania zrobisz coś nie tak, możesz przegrać sprawę, choćbyś i miał rację.

Powrót specjalnego postępowania w sprawach gospodarczych

W 2012 r. uchylono przepisy przewidujące specjalne postępowanie sądowe dla spraw prowadzonych pomiędzy przedsiębiorcami. Jego główna dolegliwość dla przedsiębiorców polegała na zastosowaniu w nim rygorystycznych przepisów dotyczących tego, w jakim czasie należało przedstawić twierdzenia i dowody mające na celu udowodnienie tego, że się ma rację.

Przykład: Twierdzeniem jest oznajmienie sądowi, że faktura, z której należności powód dochodzi przed sądem, została opłacona. Dowodem jest potwierdzenie przelewu należności stwierdzonej w fakturze.

Podobne rozwiązanie zakładają nowe przepisy.

Co to oznacza? Oznacza to, że zaczynając sprawę, bądź odpowiadając na pozew drugiej strony, musimy wyłożyć wszystkie karty na stół od razu. Może to być o tyle trudne, że w wielu sprawach tych dokumentów jest po prostu bardzo wiele, a czas na przygotowanie pisma często jest ograniczony. Istnieje możliwość złożenia tych dowodów później, lecz wówczas ich dopuszczenie jest zależne od tego, czy ich powołanie było możliwe (nie powinno być problemu z przedłożeniem dowodu z dokumentu, który strona procesu uzyskała dopiero w tym momencie). W innym wypadku należy wykazać, że tych twierdzeń lub dowodów nie można było przywołać wcześniej.

Przykład: Twój przeciwnik uważa, że nie uregulowałeś jego należności. Ty w rzeczywistości uregulowałeś ją, ale przelewem z rachunku bankowego, który został zamknięty. Dostarczasz potwierdzenie zapłaty, lecz dopiero po dwóch miesiącach od dnia doręczenia Ci przez sąd pierwszego pisma w sprawie, ponieważ dopiero wtedy udaje Ci się uzyskać potwierdzenie przelewu z banku.

Co to może znaczyć? Niestety może to znaczyć, że sąd nie przyjmie dowodu, który przedłożyło się później niż w pierwszym piśmie w sprawie. Ilu bowiem sędziów i ile spraw, tyle może być opinii na temat tego, czy można było przywołać określone twierdzenie lub dowód wcześniej.

Co, jeżeli nie uda się tych twierdzeń lub dowodów wprowadzić do procesu? Sąd po prostu je pominie, niejako udając, że nigdy ich nie widział.

Co to w praktyce może dla Ciebie oznaczać? Otóż to, że gdy dostaniesz pismo z sądu, nie będziesz mógł wykluczyć, że będziesz musiał wytężyć wysiłki, by sformułować wyczerpujące w swej treści pismo, do którego musisz dołączyć najlepiej wszystkie dowody na poparcie swoich twierdzeń.

Istnieje jednak ratunek dla tych przedsiębiorców, którzy zdecydowali się prowadzić tzw. jednoosobową działalność gospodarczą. Jednak będą oni musieli pamiętać, by odpowiednio szybko zawiadomić sąd o tym, że nie chcą, by wobec nich stosować te nowe przepisy. Ratunku nie ma niestety dla pozostałych przedsiębiorców, takich jak na przykład prowadzących spółki jawne, komandytowe, z ograniczoną odpowiedzialnością i akcyjne.

Obowiązek doręczenia pierwszego pisma stronie przeciwnej

Wyobraź sobie sytuację, w której jesteś skonfliktowany ze swoim kontrahentem. Z racji tego, że polemika ta nie przyjmuje formy dialogu a jednostronnego monologu z Twojej strony, nie pozostaje Ci nic innego, niż skierować sprawę do sądu. Problem może się pojawić, gdy bezczynność Twojego kontrahenta rozciąga się na postępowanie sądowe. Dlaczego? Otóż, jeżeli Twój kontrahent przyjmie strategię „nikogo nie ma w domu” (tj. nie odbierze żadnej korespondencji z sądu), to na Tobie będzie spoczywał obowiązek doprowadzenia do tego, by jednak to pismo mu doręczyć. Bez tego sprawa się nie zakończy. Jak możesz wykonać swój obowiązek?

Masz kilka sposobów. Zapnij pasy.

W pierwszym musisz poprosić komornika sądowego (tak, tego, który na co dzień odzyskuje pieniądze od dłużników), by podjął próbę doręczenia pisma Twojemu kontrahentowi. Zgadnij, kto opłaci tego komornika? Dobrze Ci się wydaje. Jeśli to z Twojej inicjatywy prowadzone jest postępowanie – będziesz to właśnie Ty.

Drugi sposób: musisz wskazać sądowi aktualny adres zamieszkania pozwanego. Co jeśli ten nadal nie odbiera korespondencji? O tym nie ma słowa, lecz zapewne oznaczać to będzie powrót do punktu wyjścia.

Zdecydowanie najlepiej brzmi jednak trzeci sposób wykonania obowiązku. Pasy nadal zapięte?

Otóż musisz przedstawić sądowi dowód, że pozwany przebywa pod wskazywanym przez Ciebie adresem. Nie bez przyczyny możesz wyczuwać nową niszę dla detektywów oraz dla fotoreporterów typu paparazzi.

A wszystko po to, byś uzyskał to, co Ci się od tego kontrahenta należy.

Co jeżeli się jednak nie podporządkujesz i nie zechcesz wciągnąć w swoją działalność komornika bądź paparazzi? Nic. Niemniej jednak jest to „nic” w najgorszym tego słowa znaczeniu, biorąc pod uwagę, co jest Twoim celem. Otóż sąd zawiesi postępowanie. Jeżeli przez rok w sprawie nic się nie zmieni, sąd umorzy postępowanie, zostawiając Cię z Twoim problemem sam na sam.

Chyba nie muszę mówić, że nawet jeśli już uda się przeprowadzić całą tę skomplikowaną operację, minie parę miesięcy, w trakcie których Twoja sprawa nadal nie zostanie zakończona i rozwiązana.

Problemu nie ma, gdy Twój kontrahent jest wpisany do rejestru prowadzonego przez Krajowy Rejestr Sądowy (KRS) lub Centralną Ewidencję i Informację Działalności Gospodarczej. Co innego, gdy już nie jest tam wpisany (bo zakończył prowadzenie działalności gospodarczej), bądź nigdy tam nie był wpisany (bo nigdy jej nie prowadził).

Wyższe opłaty sądowe

Ta zmiana jest w swej istocie zupełnie nieskomplikowana, aczkolwiek może być dolegliwa. Otóż jeśli decydujesz się dochodzić swych praw w sądzie, pierwsze pismo w sprawie musisz opłacić. Podobnie dzieje się w sytuacji, w której nie odpowiada Ci wyrok sądu wydany w Twojej sprawie. W czym rzecz? Otóż wysokość wspomnianych opłat po zmianie przepisów może wzrosnąć.

Dziś taryfikator opłat przedstawia się następująco:

oplaty-sadowe-1

Przyjęty ma natomiast zostać następujący taryfikator:

oplaty-sadowe-2

Tym samym opłaty stają się wyższe od kilku do nawet kilkudziesięciu procent. Nie można również nie zauważyć, że do tej pory maksymalna opłata od pozwu lub apelacji nie mogła wynosić więcej niż 100 000,00 zł. Po zmianach ta kwota wzrośnie pięciokrotnie do kwoty pół miliona.

Chwila wytchnienia?

Istotną, a przy tym dobrą wiadomością jest to, że opisywane przepisy nie zostały jeszcze uchwalone. Oznacza to, że dzisiaj nie mają one jeszcze zastosowania, a ich treść może się zmienić. Dlaczego jednak warto o nich wiedzieć już dziś? Otóż kiedy wspomniane przepisy wejdą w życie, może być za późno, by zdążyć się do nich przygotować.

Czy wiesz, że zanim przepisy RODO weszły w życie, minęły ponad dwa lata od ich ostatecznego uchwalenia? Teraz może nie być podobnie, ponieważ większość zmian wejdzie w życie w terminie zaledwie 3 miesięcy od ogłoszenia ich ostatecznego kształtu. Biorąc pod uwagę, ile czasu zajmuje nieraz przystosowanie się do nowych przepisów – to naprawdę niewiele. Co również istotne: jeżeli sprawa rozpoczęta przed wejściem w życie tych przepisów będzie trwać dalej już przy nowych przepisach – w sprawie zaczyna się stosować nowe przepisy. Dobrą wiadomością jest jednak to, że w takich sprawach nie zaczyna się stosować opisanego w tym artykule postępowania w sprawach gospodarczych.

Pełny tekst zmian oraz przebieg procesu mającego na celu wprowadzenie w życie nowych przepisów znajduje się tutaj.

Rafał Horończyk

Adwokat, który od początku kariery zdobywał doświadczenie w wiodących wrocławskich kancelariach specjalizujących w obsłudze prawnej przedsiębiorców. Specjalista w zakresie prawa związanego z odzyskiwaniem należności, sporządzaniem umów oraz bieżącej obsługi prawnej działalności gospodarczej i spółek. Młody przedsiębiorca prowadzący własną kancelarię adwokacką. Uczestnik Programu Rozwoju CorazLepszaFirma.pl, który nieustannie pracuje nad rozwojem swojego biznesu.